Do rozpoczęcia sezonu 2026 w żużlowej PGE Ekstralidze pozostały trzy miesiące, ale w ostatnim czasie głośno jest o tym, co dotyczy przyszłorocznych rozgrywek - chodzi o potencjalny transfer Bartosza Zmarzlika z Orlen Oil Motoru Lublin do Betard Sparty Wrocław. Najlepszy żużlowiec świata w rozmowie z portalem WP SportoweFakty przyznał, że rzeczywiście ma ofertę od pięciokrotnych drużynowych mistrzów Polski, ale dodał, że ubiegają się o niego także inne kluby. Sparta bardzo chce mieć u siebie Zmarzlika, ale jednocześnie nie czeka z innymi podpisami, budując mocny zespół na najbliższe lata - wrocławski klub przedłużył umowę z Artiomem Łagutą, indywidualny mistrz świata sprzed pięciu lat zostanie na Dolnym Śląsku do 2028 roku. Co rzecz jasna nie wyklucza transferu Zmarzlika.
Sam Zmarzlik przekonuje, że nie wyznaczył sobie terminu, w którym podejmie ostateczną decyzję odnośnie sezonu 2027. We Wrocławiu mógłby liczyć na potężne pieniądze - WP SportoweFakty podały, że kwota może sięgnąć nawet pięciu milionów za sezon. Natomiast według nieoficjalnych informacji wpływ na decyzję sześciokrotnego indywidualnego mistrza świata będzie miało to, w którym mieście jego obecny klub - Motor Lublin - będzie organizował mecze domowe w sezonie 2027.
Stadion Motoru będzie bowiem remontowany i prezes Jakub Kępa szuka obiektu, na którym lublinianie mogliby zagościć. Obecnie w grę wchodzą dwie lokalizacje - Łódź oraz Rzeszów. W przypadku tego drugiego miasta Zmarzlik miałby do pokonania jeszcze dłuższą drogę z położonych w województwie zachodniopomorskim Kinic, w których mieszka, co stanowi dla niego samego duży problem i w teorii przybliża do odejścia z Motoru.
- To jest jeden z argumentów zawodnika, który brzmi ładnie, ale nie ukrywajmy, że to pieniądze będą odgrywać główną rolę - bagatelizuje kwestię odległości domu od stadionu Rufin Sokołowski, były działacz, wieloletni prezes Unii Leszno. - Jeśli Zmarzlik otrzyma odpowiednie wynagrodzenie we Wrocławiu, to przeniesie się do tego klubu bez względu na wszystko. Sparta dysponuje największym budżetem w lidze i może sobie pozwolić na duży wydatek.
- Jeśli dowodzi się polityką transferową Sparty, a nie można zdobyć upragnionego mistrzostwa, to robi się wszystko, by samemu się wzmocnić, a jednocześnie osłabić wielkiego rywala. Andrzej Rusko [prezes Sparty - red.] może upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i doskonale wie, że w przypadku pozyskania Zmarzlika odetnie Motor od walki o złoto. Konkurencyjny dla Wrocławian pozostanie jedynie klub z Torunia. Wygląda na to, że era Motoru będącego na szczycie na dobre może się zakończyć - dodaje Sokołowski.
Marzeniem Sparty jest stworzyć jedną z najmocniejszych drużyn w historii PGE Ekstraligi. Wcześniej wspominaliśmy już o przedłużonym kontrakcie Łaguty, do tego dochodzi obecność Brady'ego Kurtza, który w poprzednim sezonie do końca walczył ze Zmarzlikiem o indywidualne mistrzostwo świata. W przypadku hipotetycznego transferu tego ostatniego Wrocławianie będą musieli się pożegnać z kimś z duetu Daniel Bewley - Maciej Janowski.
Ten drugi to wychowanek Sparty i zawodnik, który poza dwuletnim epizodem w Tarnowie, cały czas broni barw ekipy ze stolicy Dolnego Śląska. W ostatnich latach nie prezentował jednak tak wysokiego poziomu, do jakiego przyzwyczaił kibiców.
- Janowski jest mocno związany ze Spartą i to najwybitniejszy wychowanek klubu w XXI wieku. Tu jednak sentymentów nie będzie. Jeśli będzie taka potrzeba, to Rusko się go pozbędzie - mówi wprost Sokołowski.
Sparta od wielu lat jest w czołówce PGE Ekstraligi, ale tytułów mistrzowskich zbyt wielu nie ma. Ostatni raz triumfowała w rozgrywkach w 2021 roku, przerwała wtedy czteroletnią dominację Fogo Unii Leszno. Później pojawiła się jednak inna zmora Wrocławian, czyli właśnie Motor, który zgarniał tytuły w latach 2022-24. Od sezonu 2023 zawodnikiem tego zespołu jest Zmarzlik, który przechodząc do Lublina, po raz pierwszy zmienił otoczenie, opuszczając macierzysty klub - Stal Gorzów.
Dlatego też Rusko zrobi wszystko, by wrócić na szczyt. Zakontraktowanie jednego z najlepszych żużlowców w historii mogłoby pomóc zbudować drużynę, która może zdominować rozgrywki na kilka lat. Tak, jak w latach 90. XX wieku, kiedy Sparta zdobyła trzy tytuły mistrzowskie z rzędu. Głód sukcesu w stolicy Dolnego Śląska jest spory, w ostatnich dwóch latach na każdym meczu domowym Sparty rywalizację obserwował komplet 13,6 tys. widzów. Zresztą wiele osób uważa, że pojemność Stadionu Olimpijskiego jest za mała.
W Lublinie natomiast stworzono zespół, który deklasował rywali. Po sukcesach z lat 2023 i 2024 wydawało się, że w 2025 roku potęga ze wschodu Polski znów sięgnie po mistrzostwo, ale hegemonię Motoru przerwała PRES Grupa Deweloperska Toruń. W sezonie 2026 lublinianie mogą mieć problem, by nawiązać równorzędną walkę z nowymi mistrzami, a przecież groźna będzie także Sparta. Z Motoru odeszły dwie gwiazdy - Jack Holder i Dominik Kubera. Nie zatrzymano także najlepszego juniora ligi - Wiktora Przyjemskiego. Do klubu trafili co prawda Martin Vaculik i Kacper Woryna, ale to już nie będzie taka siła rażenia, jak w poprzednich latach.
Czytaj także: Legenda wprost o nowych przepisach w Polsce. "Nie jest to dobra decyzja"
- Podejrzewam, że Motorowi uciekają pieniądze ze Spółek Skarbu Państwa - uważa Sokołowski. - Być może po prostu coraz trudniej je pozyskać. Jeszcze kilka lat temu Lublin mógł mieć każdego, a teraz musi racjonalniej podchodzić do wydatków. Coraz ciężej Motorowi będzie nawiązać walkę z potentatami z Wrocławia i Torunia. Może się okazać, że wyremontują stadion, a w przyszłości nie stworzą drużyny, która powalczy chociażby o brąz. Tutaj wszystko jest możliwe - kończy ekspert.