Dość długo czekaliśmy na start żużlowego Grand Prix Szwecji na torze w Malilii. Wszystko przez opady deszczu. Porządkowi nie nadążali ze zbieraniem wody i przygotowaniem toru. Po ok. 1,5 godziny od pierwotnej godziny startu deszcz całkowicie ustał, zawodnicy wreszcie mogli się ścigać. Warto było czekać, bo tak naprawdę każdy bieg to była walka na żyletki, jazda koło w koło, mieliśmy sporo mijanek, szczególnie w drugiej części zawodów.
Z polskiej perspektywy piąta runda indywidualnych mistrzostw świata zaczęła się naprawdę dobrze, bo od wygranego biegu Szymona Woźniaka i drugiego miejsca Dominika Kubery. O falstarcie w zawodach może mówić Bartosz Zmarzlik, który zaczął od zgarnięcia jednego punktu za trzecie miejsce. Nie miał odpowiedniego tempa w swoim pierwszym biegu.
W dalszej części zawodów nieco gorzej szło Woźniakowi, zdobył tylko jeden punkt w dwóch kolejnych przejazdach. Kubera regularnie punktował, a swoje dwa kolejne starty wygrywał Zmarzlik.
Woźniak przebudził się w czwartej serii, wygrywając bieg numer 15. Zmarzlik i Kubera nie schodzili z czołowej dwójki w każdym swoim biegu. Kluczowy dla losów Woźniaka był 19. bieg, ale nie zdobył w nim punktów, przez co nie wszedł do półfinałów. W tym samym wyścigu Kubera dopisał kolejne dwa "oczka" to swojego konta w tym Grand Prix. Na koniec fazy zasadniczej Zmarzlik także był drugi. Ale najlepszy po 20 biegach był Jack Holder z 12 punktami, wygrał cztery razy.
Los sprawił, że mieliśmy dwóch Polaków w jednym biegu półfinałowym - Zmarzlika i Kuberę. Mistrz świata zepsuł start, musiał gonić rodaka i Roberta Lamberta. Udało mu się ich wyprzedzić w imponującym stylu. Najpierw minął Kuberę przy bandzie, a potem mijał się z Brytyjczykiem na łukach. Wygrał półfinał i razem z Lambertem dostał się do finału, w którym był bezkonkurencyjny.
W decydującym biegu Zmarzlik stoczył krótką, ale pasjonującą walkę z Maksem Frickiem na pierwszym okrążeniu. Potem kontrolował sytuację, jechał bezbłędnie, był nie do złapania. Jako pierwszy przekroczył linię mety i przeszedł do historii światowego żużla. Komentujący Michał Korościel dał ponieść się emocjom. "Mój Boże, co ten chłopak robi!" - krzyczał do mikrofonu komentator Eurosportu.
Zmarzlik ósmy raz z rzędu dostał się do finału rundy Grand Prix, wyrównując serię z sezonu 2022-2023. Triumf w Malilli było jego 24. zwycięstwem z cyklu Grand Prix. Pobił tym samym wieloletni rekord Jasona Crumpa.
Żużlowcy w pełni wynagrodzili kibicom długie czekanie na ściganie, dali prawdziwe show. Odważnie w pierwszej fazie zawodów jechali Mikkel Michelsen i Andrzej Lebiediew. Z każdym kolejnym biegiem coraz efektowniej jeździł Zmarzlik. Fricke i Holder imponowali konsekwentną jazdą, kiedy znaleźli odpowiednie dla siebie ścieżki. Nieprzewidywalny był także Dan Bewley.
Wyniki żużlowego Grand Prix Szwecji w Malilli: