Co za emocje w Grand Prix Czech! Polacy szaleli w finale. Zmarzlik liderem

Grand Prix Czech okazało się zdecydowanie najlepsze dla polskich żużlowców w tegorocznym cyklu Speedway Grand Prix. W finale zameldowało się dwóch Biało-Czerwonych - Bartosz Zmarlik i Dominik Kubera. Niestety na pierwsze polskie zwycięstwo przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. W sobotę w Pradze nie było mocnych na Martina Vaculika, który od początku do końca zdominował rywalizację.

Grand Prix Czech to już czwarta w tym sezonie runda indywidualnych mistrzostw świata. Po zawodach w Gorican, Warszawie i Landshut na pierwsze zwycięstwo w tym sezonie wciąż czekał broniący tytułu Bartosz Zmarzlik. Na słynnym stadionie Marketa w Pradze niestety znów ta sztuka się nie udała. Polacy i tak mogą świętować, bo nasz mistrz zajął trzecie miejsce, a w finale miał u swego boku Dominika Kuberę.

Zobacz wideo Historyczna chwila! Polak pokonał wielką legendę F1

Grand Prix Czech. Polacy walczyli o zwycięstwo. Kubera zaskoczył

Zmarzlik rozpoczął zmagania kapitalnie, bo od trzech zwycięstw. W szóstym biegu rozprawił się z dwoma pozostałymi Polakami. Tuż za nim przyjechał Dominik Kubera, a na ostatnim miejscu za Mikkelem Michelsenem finiszował Szymon Woźniak. W przedostatnim swoim biegu w fazie zasadniczej Zmarzlik nieoczekiwanie zaliczył wpadkę. Przegrał z dwoma Australijczykami Maxem Frickiem i Jackiem Holderem i przywiózł tylko punkt. Zreflektował się jednak i na sam koniec kolejny raz zwyciężył.

Polak do półfinału wszedł z drugim wynikiem (13 pkt). Wyprzedził go jedynie triumfator sprzed roku Martin Vaculik (14 pkt). Tyle samo punktów co Zmarzlik zdobył także trzeci Max Fricke. Do najlepszej ósemki rzutem na taśmę zakwalifikował się także drugi z Polaków Dominik Kubera. Wygrał dwa ostatnie swoje biegi i z dorobkiem dziewięciu punktów zajął szóstą pozycję. Niewiele też zabrakło Szymonowi Woźniakowi, który z siedmioma punktami zakończył zmagania na dziewiątym miejscu. Punkt więcej od niego mieli Andzejs Lebedevs i Mikkel Michelsen.

Vaculik najlepszy w Pradze. Polacy pokazali klasę. Zmarzlik i Kubera w finale

Pierwszy półfinał rozpoczął się dość nerwowo. Andzejs Lebedevs wjechał w taśmę startową i został wykluczony. W okrojonym składzie najlepszy okazał się zwycięzca rundy zasadniczej Martin Vaculik. W finale zameldował się także Kubera, który pokonał na torze Roberta Lamberta. Chwilę później bez problemu do finału wjechał Bartosz Zmarzlik. Prowadził od pierwszego łuku do mety i skutecznie odpierał ataki Fredrika Lindgrena. Z zawodami pożegnali się za to Michelsen i Fricke.

W decydującym biegu najlepiej wystartował Vaculik. Od razu minął Lindgrena, a Bartosz Zmarlik wygrał bezpośrednią walkę o pozycję z Kuberą i wyjechał na drugie miejsce. Niestety, zamiast ruszyć w pogoń za Słowakiem, dał się wyprzedzić Lindgrenowi. Później odważnie próbował atakować, ale na niewiele się to zdało. Dojechał na trzecim miejscu, a Kubera na czwartym. Triumfował Martin Vaculik przed Fredrikiem Lindgrenem. Zmarzlik i tak ma powody do zadowolenia, bo właśnie objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej cyklu. W dorobku ma 66 punktów i o 12 wyprzedza drugiego Jacka Holdera, o 13 trzeciego Roberta Lamberta.

Czy Bartosz Zamrzlik obroni tytuł indywidualnego mistrza świata?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.