Absolutny skandal w Polsce. "Ośmieszono najlepszą ligę świata"

Obustronnym walkowerem zakończył się zaległy mecz piątej kolejki żużlowej PGE Ekstraligi pomiędzy drużynami Ebut.pl Stal Gorzów - Zooleszcz GKM Grudziądz. Kontrowersyjna decyzja sędziego spotkania spotkała się z różnymi reakcjami środowiska żużlowego w Polsce. Nie brakuje opinii, że to "koniec niańczenia zawodników". Są też sugestie, że wynik może zostać ostatecznie zweryfikowany.

Godzinę przed meczem Stali z GKM-em zaczął padać deszcz, ale opady ustały szybciej niż zakładano. Na torze była rozłożona plandeka. Po opadach rozpoczęto pracę nad przygotowaniem toru. Zdaniem sędziego meczu Michała Sasienia "tor był trudny, ale regulaminowy", czyli zezwolił na ściganie. Ale obie drużyny miały na piśmie stwierdzić, że sytuacja jest na tyle niebezpieczna, że odmawiają jazdy. Żużlowcy z Grudziądza nie wyjechali na próbę toru. Warunki sprawdzali jedynie zawodnicy z Gorzowa Wielkopolskiego. Całe zamieszanie łącznie trwało około trzech godzin, a kibice obecni na stadionie Stali czekali na koniec sprawy jeszcze dłużej.

Zobacz wideo Grosicki czuje ogromny niedosyt. "Najważniejsza jest drużyna"

Środowisko komentuje obustronny walkower w polskiej lidze

Sasień podjął decyzję niecodzienną, dla niektórych nawet kontrowersyjną. W związku z tym, że Stal i GKM odmówiły wyjazdu na tor, choć sędzia i komisarz toru uznali, że można jechać po torze w Gorzowie Wielkopolskim. Dlatego zdecydowano o przyznaniu obustronnego walkowera. W tej sytuacji wynik meczu to 0:0. Ostatni raz taka sytuacja w polskim żużlu miała miejsce w 2009 r. przy okazji meczu KM-u Ostrów ze Startem Gniezno.

Decyzja sędziego Sasienia spotkała się z reakcjami środowiska żużlowego w sieci. "Ale decyzja! Obustronny walkower. Powiem tak. Zgadzam się. Koniec niańczenia zawodników. W Anglii i Szwecji na takich torach jeżdżą. O Grand Prix nie wspominając" - stwierdził Kamil Siałkowski z Gazeta.pl, wskazując, że przygotowanie torów w zagranicznych ligach stoi na dużo niższym poziomie, nawierzchnia nie jest tak ubita jak na torach w Polsce.

Wojciech Ogonowski z WP SportoweFakty humorystycznie podszedł do zamieszania w Gorzowie Wlkp., zauważając, że dotychczas najczęściej narzekano na nawierzchnię toru w Krośnie. To tam doszło do skandalu rok temu, kiedy zadecydowano dwukrotnie o odwołaniu finałowej rundy Indywidualnych Mistrzostw Polski.

W swoim stylu skomentował sprawę Michał Korościel, komentator żużla w Eleven Sports i Eurosporcie. "Czy w żużlu chodzi o emocje? Tak. Czy w Gorzowie były emocje? Tak." - zażartował.

Komentującemu to spotkanie Mateuszowi Dziopie trudno było pojąć, co się działo w Gorzowie Wielkopolskim.

Ambasador PGE Ekstraligi, Tomasz Kania, dziwił się, dlaczego to wszystko tyle trwało. W międzyczasie spora część kibiców zdążyła opuścić stadion.

"W Gorzowie Wielkopolskim ośmieszono przepiękną dyscyplinę. Ośmieszono najlepszą ligę świata" - ocenił Mateusz Domański z WP SportoweFakty.

Warto też przytoczyć komentarz trenera Stali, Stanisława Chomskiego. - Spodziewałem się, że te zawody odjedziemy. Wiem, że zawodnicy jeżdżą, że oni ryzykują. Ale trzeba sobie zadać pytanie. Jeżeli bokser wychodzi na walkę bokserską, to wie, że może dostać w czapę. Jeżeli nie potrafi walczyć, to rzuca ręcznik. Tutaj tak samo. Jeżeli ktoś nie potrafi na tym torze jechać, to jedzie tak, jak potrafi. Jestem zbulwersowany. Mnie już powoli przestaje bawić ta zabawa w ten cały żużel, który jest coraz bardziej brudny i zawiły. To jest wielka porażka całego naszego środowiska żużlowego - powiedział po meczu, cytowany przez portal gorzowianin.com.

"Za dużo cyrkowania. Ludzie czekają cztery godziny. Na pewno będzie dużo do wyjaśnienia" - podsumował Rafał Martuszewski.

Kamil Siałkowski nie wyklucza, że może dojść do weryfikacji wyniku meczu. "Krzysztof Orzeł podpisał oświadczenie o treści (cyt. z pamięci): 'W ocenie zawodników mojej drużyny tor jest trudny do jazdy w czterech'. To nie jest pismo, w którym drużyna odmawia jazdy w meczu! Sędzia dokonał nadinterpretacji" - zaznaczył.

- To jest pokłosie pewnych zdarzeń z przeszłości. Złoty Kask w Pile, kiedy zawodnicy się zbuntowali, mieli trochę racji, ale nie całkiem. Wtedy to się wszystko rozmyło, ten finał IMP w Krośnie, gdzie część chciała jechać, a druga nie. To tak nie może być, bo potem żużlowcy będą mówić, że nie jadą, kiedy coś im się nie spodoba. W Anglii nie jest to dopuszczalne. Część zawodników może mówić, że tor jest trudny, ale nikt nie powiedział, iż na żużlu zawsze będzie słońce świeciło i będzie pięknie. Wszyscy muszą to przemyśleć, bo to nie jest dobra reklama naszej dyscypliny - to słowa Marka Cieślaka, byłego trenera reprezentacji Polski, dziś eksperta Canal+ Sport.

W tabeli PGE Ekstraligi liderem jest Orlen Oil Motor Lublin. Obrońca tytułu mistrza Polski ma na koncie komplet sześciu zwycięstw. Gorzowska Stal jest na trzeciej pozycji, GKM Grudziądz bezpośrednio za nią.

Czy zgadzasz się z decyzją o obustronnym walkowerze?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.