Milioner ma dość. Porzuca polski klub. "Przygłupy"

Żużel. Orzeł Łódź notuje fatalny początek sezonu 2024 na zapleczu ekstraligi i niewykluczone, że spadnie z hukiem z drugiego poziomu rozgrywkowego w kraju. Na tym problemy się nie kończą, ponieważ definitywne odejście zapowiada właściciel Witold Skrzydlewski. Niedawno twierdził, że odda klub za złotówkę i nadal podtrzymuje tę wersję. - Moja rodzina nie będzie dłużej tego finansować - stwierdził Skrzydlewski w rozmowie z "Tygodnikiem Żużlowym".

Żużel. Orzeł Łódź może pochwalić się jednym z najpiękniejszych stadionów żużlowych w Polsce, który jednocześnie świeci pustkami. "Średnia wynosi 3110 widzów, co daje nieco ponad 30 procent zapełnienia obiektu mieszczącego 10 350 kibiców" - pisaliśmy niedawno. Wszystko dlatego, że na torze wcale nie jest lepiej i łodzianie na razie zajmują ostatnie miejsce w 2. Metalkas Ekstralidze. Wszystko to ma wpływać na to, że po sezonie zostaną bez głównego sponsora.

Zobacz wideo Zaskakujące pytanie do Igi Świątek

Żużel. Koniec polskiego klubu jest blisko. Witold Skrzydlewski zapowiada odejście z Orła Łódź

Po słabym początku sezonu Witold Skrzydlewski, który od lat jest właściciel i honorowym prezes łódzkiego klub, zapowiadał, że odda go chętnemu za złotówkę. Na pytanie, co z pięknym stadionem sugerował, że można zorganizować na nim wyścigi psów i dać sobie z żużlem spokój. Wiele wskazuje na to, że nie były to tylko puste słowa i faktycznie biznesmen doszedł do wniosku, że nie chce już dalej inwestować w Orła.

- Mówię to całkowicie na spokojnie i bez żadnych emocji. Po tym sezonie tak będzie. Dlatego bardzo zależy mi na tym, żeby Orzeł utrzymał się w tej I lidze, z saldem finansowym zero i bez żadnego długu, żeby nikt nie mówił, że Skrzydlewski ucieka, bo mu się klub sypie. Chcę oddać ten klub za złotówkę - powiedział Skrzydlewski w rozmowie z "Tygodnikiem Żużlowym". 

Przez lata biznesmen z branży funeralnej wyłożył na klub ogromne pieniądze i właściwie nie ma z tego żadnych sukcesów. Twierdzi również, że gdyby całość zainwestował nie w klub, a w firmę, to ta byłaby teraz cztery razy większa. Za cały wkład w łódzki żużel nie otrzymuje również wymiernego szacunku.

- I jaka wdzięczność za to wszystko? Po to, żeby jeden z drugim opluwał moją rodzinę i mówił, że tu jest jakaś pralnia brudnych pieniędzy? Albo, że tu chcą przyjść sponsorzy z milionami, tylko nie przychodzą, bo Skrzydlewski cały czas siedzi? Ja już tego nie potrzebuję. Jeśli dla tych przygłupów to ja jestem takim problemem, to niech to bierze ktoś inny - mówi gniewny Skrzydlewski. 

- Ja podjąłem decyzję i tyle. Tylko chcę to zostawić i przekazać w jak najlepszym stanie. Teraz trzeba będzie wydać następne pieniądze, żeby zrobić jakieś ruchy i się utrzymać. Moja rodzina nie będzie dłużej tego finansować - zapowiada właściciel. 

Obecna spółka funkcjonuje od 2005 roku i jej najlepszy wynik to dwukrotnie drugie miejsce na zapleczu ekstraligi. W tym sezonie Orzeł Łódź radzi sobie słabo i przegrał wszystkie z czterech meczów ligowych, przez co zajmuje ostatnie miejsce w 2. Metalkas Ekstralidze. 

Czy Orzeł Łódź utrzyma się na zapleczu ekstraligi w sezonie 2024?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.