27 lat i koniec? Dramatyczny los legendarnego polskiego klubu. Klątwa trwa

Dramatycznie wygląda sytuacja FOGO Unii Leszno w PGE Ekstralidze. Co prawda 18-krotni mistrzowie Polski nie zajmują ostatniej lokaty w najlepszej lidze świata, ale za chwile mogą mieć ogromne problemy i zbliżyć się do pierwszego spadku od prawie trzech dekad. Drużynę dziesiątkują kontuzje - z rywalizacji wypadli lider zespołu oraz ważny junior.

Unia Leszno aż 18 razy sięgała po Drużynowe Mistrzostwo Polski na żużlu. Od 2015 do 2020 roku wygrała aż pięć takich tytułów, a aż cztery z nich rok po roku. W ostatnich sezonach nie jest jednak tak dobrze i leszczynianie muszą zmagać się z poważnymi problemami. W ostatnich tygodniach te nałożyły się na siebie, co oznacza dla Unii dramatyczną walkę o utrzymanie. 

Zobacz wideo https://cms.gazeta.pl/uom/api/cms/sst/editor.html?xx=30976991

Unia Leszno spadnie z Ekstraligi? Sytuacja jest dramatyczna, a kontuzje dziesiątkują zespół

Już przed sezonem było wiadomo, że Unia jest jednym z faworytów do spadku z ligi. O utrzymanie walczyć z nią miały GKM Grudziądz i Falubaz Zielona Góra i prawdopodobnie tak właśnie będzie. Na razie leszczynianie po czterech rundach są na szóstej lokacie w lidze z dorobkiem trzech punktów.

Na rozpoczęcie sezonu niespodziewanie wygrali z Włókniarzem Częstochowa 47:43, ale już w kolejnej rundzie przegrali 31:59 z Apatorem Toruń. Już w tym spotkaniu nie było z nimi lidera i jednego z najlepszych zawodników w lidze - Janusza Kołodzieja. "Koldi" wrócił na dwa kolejne mecze, ale Unia na własnym torze tylko zremisowała z Falubazem, a później przegrała w Grudziądzu aż 35:54, a jej lider upadł na tor w 12. biegu i doznał zwichnięcia stawu ramiennego ze złamaniem guzka większego i wypadł na osiem tygodni. 

Gdyby tego było mało, to w środę 15 maja w meczu ligi duńskiej prosty błąd popełnił junior leszczynian Damian Ratajczak i również doznał kontuzji. Zawodnika wyniosło po wyjeździe z pierwszego łuku i uderzył w dmuchaną bandę. Diagnoza? Złamanie kości udowej. Przerwa? Możliwe, że nawet powyżej dziesięciu tygodni. 

Zostali nieliczni - chwilowy lider, walczak i reszta. Unia Leszno spadnie po prawie 30 latach?

Kołodziej w tym sezonie może pochwalić się średnią 2,333 pkt na bieg, co plasuje go na czwartym miejscu w całej lidze i czyni najlepszym zawodnikiem Unii. Z kolei Ratajczak jest czwartym najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny z dobrą jak na juniora średnią 1,500 pkt w 16 startach. Teraz "Byki" będą musiały radzić sobie bez nich. 

Do rywalizacji pozostają więc drugi z liderów drużyny Andrzej Lebiediew, który potrafi walczyć i wygrywać, ale jego średnia 1,727 pkt na bieg do wybitnych nie należy. Oprócz niego startować będzie Grzegorz Zengota z niewiele lepszą średnią od Ratajczaka - 1,522 pkt. To na ich barkach spoczywać mają wyniki drużyny, bo na Bartosza Smektałę (śr. 1,118), Keynana Rew (śr. 0.938) oraz juniorów Antoniego Mencela (śr. 0.556) i Huberta Jabłońskiego raczej trudno liczyć. 

Jedyne szczęście Leszna polega na tym, że przynajmniej do powrotu Kołodzieja czekają ich mecze, które z liderem raczej też by przegrali. 17 maja zmierzą się ze Spartą Wrocław, a później z Motorem Lublin, Stalą Gorzów, Włókniarzem Częstochowa i Apatorem Toruń. Rewanż z Falubazem zaplanowano na 7 lipca i w Lesznie muszą modlić się, że do tej pory wyleczą się dwaj ważni zawodnicy, albo chociaż sam Kołodziej.

Prawdopodobnie do tej pory Unia będzie na ostatnim miejscu w lidze lub w jego okolicach i widmo spadku z ligi poważniej zajrzy jej w oczy. Ostatni raz poza najwyższym poziomie rozgrywkowym w kraju 18-krotni mistrzowie byli w 1996 roku. Od tamtej pory dwa razy walczyli w barażach o utrzymanie i udawało im się pozostać w lidze. Teraz baraży nie ma, ale GKM Grudziądz i Falubaz Zielona Góra z pewnością łatwo nie opuszczą. 

Czy Unia Leszno utrzyma się w PGE Ekstralidze?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.