Zawodnik polskiego klubu trafił do armii. Żona opowiedziała, co mu zrobili

Były zawodnik polskiego klubu nielegalnie wciągnięty do ukraińskiej armii? Przynajmniej tak twierdzi jego żona. Chodzi o ukraińskiego żużlowca Witalija Łysaka, który pojechał do ojczyzny i został siłą zmobilizowany do wojska. Uczestnik żużlowego Grand Prix w Warszawie na razie nie wyjedzie na tor, a wyjdzie na poligon.

Witalij Łysak jest dobrze znany polskim kibicom żużla m.in. z występów w Śląsku Świętochłowice, udziału w Speedway of Nations, mistrzostwach Europy, czy roli rezerwowego podczas Grand Prix na Stadionie Narodowym w 2022 roku. Żużlowiec od lat mieszkał w Polsce, a po wybuchu wojny symbolicznie mianowano go do udziału w najważniejszym cyklu. Teraz, zamiast na torze, będzie musiał zjawiać się na poligonie. 

Zobacz wideo Tak wygląda baza Polaków na Euro 2024. Hotel w fabryce piór, treningi w akademii dwukrotnego mistrza Niemiec

Żużlowiec siłą wciągnięty do ukraińskiej armii. "Sygnał nie odpowiada"

Z powodu trudnej sytuacji na froncie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zdecydował o zmianie wieku poborowego z 27 na 25 lat i coraz więcej mężczyzn trafia do ukraińskiej armii. Mężczyźni w wieku poborowym, którzy przebywają poza granicami kraju, również są wzywani z powodu zawieszenia obsługi konsularnej. To właśnie te czynniki wpłynęły na pobór Łysaka. 

Jego żona twierdzi, że 33-latek udał się do ojczyzny w interesach pociągiem i dotarł do Mukaczewa. Tam czekali już na niego wojskowi i siłą wcielili go do armii. - Wysiadł z pociągu i natrafił na wojskowych. Od razu został zabrany do jednostki rekrutacyjnej. Próbowałam na własną rękę zadzwonić do jednostki, potem do szpitala. Z jakiegoś powodu jest to niemożliwe. Sygnał nie odpowiada - mówi Oleksandra Torkunowa w rozmowie z portalem itvmg.com.

Finalnie udało się jej dowiedzieć, gdzie trafił jej mąż. Torkunowa twierdzi jednak, że został "zmobilizowany nielegalnie" i poddano go "presji moralnej i szantażowaniu". - Skoro został pojmany, to dlaczego pozostał w jednostce rekrutacyjnej? Dlaczego nie przewieziono go np. na komisariat policji do momentu wyjaśnienia okoliczności? Nikt nie chce mi powiedzieć, dlaczego formalnie nie otrzymał wezwania do wojska, tak jak powinno to być zgodnie z prawem - mówi żona żużlowca. 

Następne tygodnie Łysak ma spędzić na poligonie wojskowym, gdzie przejdzie obowiązkowe szkolenie. Tym samym prawdopodobnie opuści zaplanowane na czerwiec mistrzostwa Ukrainy na żużlu, które miały odbyć się na torze jego zespołu Kaskadu Równe. Prezes klubu Ihor Marczenko przekonuje, że teraz inni żużlowcy boją się zjawić na torze, by nie skończyć jak ich kolega. 

Interesujesz się żużlem?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.