Najnowocześniejszy stadion w Polsce straszy pustkami. Sytuacja jest dramatyczna!

Żużel. H. Skrzydlewska Orzeł Łódź notuje fatalny początek sezonu 2024 w 2. Ekstralidze, co drastycznie przekłada się na frekwencję na trybunach. W dwóch dotychczasowych meczach na Moto Arenie Łódź kibice zapełnili zaledwie 30 proc. wolnych miejsc, a przecież mowa tu o najnowocześniejszym stadionie żużlowym w kraju. Jego budowa kosztowała 50 milionów złotych, a z roku na rok jest coraz gorzej.

Moto Arena Łódź została oddana do użytku w 2018 roku i od tamtej pory pozostaje najnowocześniejszym obiektem żużlowym w Polsce. Nawet wiele klubów ekstraligi może marzyć o tak pięknym stadionie, ale Orłowi Łódź z pewnością nie zazdroszczą jednego - frekwencji. W ostatnich latach było w tej kwestii bardzo słabo, a teraz jest jeszcze gorzej. 

Zobacz wideo Sztafeta 4x400 mężczyzn z awansem na igrzyska! Mateusz Rzeźniczak: Nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy

Stadion za 50 milionów świeci pustkami. Orzeł Łódź nikogo w Łodzi nie grzeje

"Arena posiada sześcioprocentowe nachylenie na łukach i trzyprocentowe nachylenie na prostych. Umożliwia to kapitalne ściganie i rozwijanie ogromnych prędkości. Ponadto wzdłuż całego krawężnika zainstalowano odwodnienia, co miało pozwalać na rozgrywanie meczów nawet po deszczu. Obiekt miał być bodźcem dla zespołu, by ten wywalczył awans do Ekstraligi" - pisaliśmy w zeszłym roku o łódzkiej Moto Arenie

Orzeł nadal w ekstralidze nie jeździ i nic nie zwiastuje, że tak właśnie będzie. Drużyna zajmuje obecnie ostatnie miejsce na zapleczu żużlowej elity w Polsce i przegrała wszystkie cztery mecze. Kibiców też przyciąga zaledwie garstkę. - Jeśli na koniec sezonu nie będzie średniej sześciu tysięcy widzów na stadionie, to jest to dowód, że nie ma dla kogo robić żużla - mówił niedawno honorowy prezes i główny inwestor Witold Skrzydlewski.

I ta liczba wydaje się być wręcz zaporowa. W 2022 roku Orzeł ściągał na mecze domowe średnio 3186 kibiców, w sezonie 2023 było to 3985 widzów, a w obecnych rozgrywkach jest jeszcze gorzej. Spotkanie z PSŻ-em Poznań oglądało 3051 osób, a z ROW-em Rybnik, czyli na razie najlepszą drużyną ligi, tylko 3170 osób. Średnia wynosi więc 3110 widzów, co daje nieco ponad 30 procent zapełnienia obiektu mieszczącego 10 350 kibiców. 

Żużel. Będzie jeszcze gorzej? Orzeł Łódź nie zachęca kibiców

Cztery porażki z rzędu nie zwiastują, że na kolejnych spotkaniach będzie lepiej. Jedyną nadzieją dla Orła na ściągnięcie większej liczby widzów jest fakt, że następny mecz domowy łodzianie objadą 2 czerwca przeciwko Wilkom Krosno - spadkowiczowi z ekstraligi i drużynie walczącej o powrót do elity. Być może tym razem mocny rywal przyciągnie fanów na trybuny. Do tego czasu Orzeł może jednak jeszcze pogorszyć swój bilans i mieć nawet sześć porażek, bo czeka ich wyjazd do Ostrowa Wielkopolskiego oraz do Gdańska.

- Zawodnicy wygonili kibiców ze stadionu - mówił w zeszłym roku Skrzydlewski. Tym razem może być podobnie, bo najlepszy w zespole Oliver Berntzon ma dopiero 18. średnią punktową w lidze. Kolejny z jego kolegów Luke Becker jest 22., a następni Oskar Polis, Benjamin Basso i Daniel Kaczmarek zajmują lokaty od 40. do 42. Takie wyniki i tacy zawodnicy raczej nie przyciągną na stadion fanów w mieście, gdzie w ekstraklasie grają Widzew i ŁKS, które mogą pochwalić się średnią 17 139 i 9677 widzów na spotkanie. 

Czy Orzeł Łódź spadnie z Metalkas 2. Ekstraligi?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.