W stolicy Polski funkcjonuje Warszawskie Towarzystwo Speedwaya, a klub ma nawet licencję na współzawodnictwo w sporcie żużlowym do 2027 roku. Nie oznacza to jednak, że "czarny sport" na najwyższym poziomie zawita do Warszawy. Są jednak ludzie, którzy bardzo by tego chcieli. Jednym z nich jest były prezes ekstraligi Andrzej Rusko.
Przez lata kolejne władze sportu żużlowego w Polsce próbowały zrobić krok, by żużel na poziomie wreszcie zawitał do stolicy. Finalnie nikomu nie udało się tego zrobić, a potencjał kibicowski, sponsorski i szansa na spopularyzowanie dyscypliny w największym z miast nadal się marnuje. Niezadowolony z tego jest Andrzej Rusko.
- To jest jedna z naszych największych porażek, że przez tyle lat nie udało nam się wprowadzić żużla do Warszawy w kontekście rozgrywek ligowych - przyznał były wiceprzewodniczący Głównej Komisji Sportu Żużlowego w rozmowie z Marcinem Musiałem w programie "Gabinet Prezesa".
Zdaniem prezesa Sparty Wrocław stworzenie w Warszawie mocnego ośrodka żużlowego wcale nie byłby problemem finansowym dla władz tego sportu w Polsce. Działacz uważa również, że taki klub mógłby od razu startować na najwyższym poziomie.
- O finanse, to w ogóle nie powinniśmy się martwić, dlatego, że rokrocznie żużel generuje dla PZM i Ekstraligi Żużlowej dochód w postaci kilku milionów złotych. Te pieniądze mogłyby zapewnić dużą część budżetu warszawskiego. Po drugie, wydaje mi się, że powinno być to pomyślane w taki sposób, że ten klub nie zaczyna startów od drugiej ligi. Od pierwszej, a być może od razu od ekstraligi - powiedział Rusko.
Gdyby faktycznie tak się stało, to prezes Sparty Wrocław nie widziałby problemu w oddaniu kilku silnych zawodników właśnie do klubu z Warszawy. Jego zdaniem powinno to leżeć w interesie całej ligi. Faktycznie trzeba przyznać, że ewentualne utworzenie zespołu w stolicy z pewnością byłoby skokiem naprzód dla całej dyscypliny w kraju. Już teraz Grand Prix na Stadionie Narodowym przyciąga dziesiątki tysięcy kibiców.