Debiut Bartosza Zmarzlika przed własną, nową publicznością w Lublinie okazał się podwójnie nieudany. Polski mistrz świata wygrał tylko jeden z wyścigów, zdobył zaledwie siedem punktów, a jego Platinum Motor Lublin przegrał w zaległym hicie 1. kolejki PGE Ekstraligi z Betard Spartą Wrocław 44:46. "Zmarzlik zawalił" - można było usłyszeć na trybunach w Lublinie, gdzie kibice jeszcze przed meczem wyrażali swój smutek z powodu zastąpionego Zmarzlikiem Duńczyka Mikkela Michelsena.
Do trzech razy sztuka - dopiero w trzecim terminie Bartosz Zmarzlik mógł zadebiutować przed nową publicznością. Trzykrotny mistrz świata, po dwunastu latach spędzonych w Stali Gorzów (obecnie EBUT.PL Stali Gorzów), zdecydował się przenieść do Platinum Motor Lublin. Zmarzlik tę decyzję argumentował nowymi celami sportowym.
"Nie odchodzę dla pieniędzy". Ale w Lublinie Zmarzlik dostał kosmiczny kontrakt
- Nie odchodzę dla pieniędzy. One nigdy nie były najważniejsze w moim życiu. Po tylu wspaniałych latach, w których z dumą nosiłem i noszę nadal żółto-niebieskie barwy, poczułem, że doszedłem do ściany i aby móc iść dalej, osiągać jeszcze więcej, coś muszę zmienić - pisał 28-letni żużlowiec w mediach społecznościowych, informując o opuszczeniu Gorzowa. Ale pieniądze też miały z pewnością wiele do powiedzenia - już w Stali Zmarzlik był najlepiej zarabiającym zawodnikiem całej PGE Ekstraligi, inkasując nawet od 4 do 4,5 miliona złotych na sezon. W Lublinie z kolei ma otrzymać za sezon aż 7 milionów + dodatkowe 2 miliony na podstawie umowy z Orlenem, będącym także sponsorem tytularnym klubu z Lublina.
Swój oficjalny debiut w Motorze aktualny mistrz świata zaliczył półtora tygodnia temu w Częstochowie. Debiut bardzo efektowny, bo zdobył na terenie Tauron Włókniarza komplet 15 punktów, a jego drużyna zwyciężyła tam 49:41. W Lublinie mógł pojechać po raz pierwszy w barwach Motoru dopiero przy trzeciej okazji, bo mecze domowe lublinian z Betardem Spartą Wrocław i Cellfast Wilkami Krosno były przekładane ze względu na warunki atmosferyczne i kłopoty z torem w Lublinie. I to właśnie zaległy hit 1. kolejki z drużyną z Wrocławia w czwartkowy wieczór w końcu mógł dojść do skutku.
Zmarzlik? "Eee tam", w Lublinie żałują utraty ulubieńca. Na trybunach nawet Marcin Gortat
Na trybunach, jak to zazwyczaj w Lublinie bywa, pojawił się komplet publiczności, czyli niespełna 9 tysięcy, choć chętnych byłoby zapewne zdecydowanie więcej. Wśród obecnych był także były znakomity koszykarz - Marcin Gortat.
- Przyciągnęła mnie tu miłość do żużla. Kibicuję też Motorowi Lublin z całego serca, bo bardzo dobrze znamy się z prezesem Jakubem Kępą. Ale najważniejsze jest to, że zamierzam wręczyć koszulki Bartoszowi Zmarzlikowi i Dominikowi Kuberze, którzy po raz pierwszy zagrają w moim meczu Gortat Team - Wojsko Polskie. Już teraz zapraszam - powiedział nam Gortat.
Czy transfer Bartosza Zmarzlika działa na wyobraźnię kibiców? - pytamy na stadionie. Odpowiedź okazała się zaskakująca. - Zmarzlik? Eee tam, fajne nazwisko, ale my i tak byśmy chodzili na Motor - słyszymy.
- Michelsena szkoda - żałuje z kolei inny fan "Koziołków", odnosząc się do Duńczyka Mikkela Michelsena, który w zeszłym sezonie wraz z Dominikiem Kuberą poprowadził Motor do pierwszego, historycznego tytułu mistrza Polski. Michelsen zdecydował się jednak odejść do Tauron Włókniarza Częstochowa, niejako robiąc miejsce w Lublinie Bartoszowi Zmarzlikowi.
Ale to nie jedyna zmiana w mistrzowskim zespole Macieja Kuciapy. Z Motorem związali się przed tym sezonem uczestnicy Grand Prix - Szwed Fredrik Lindgren i Australijczyk Jack Holder, a odeszli Maksym Drabik (także Tauron Włókniarz Częstochowa) oraz Wiktor Lampart (For Nature Solutions KS Apator Toruń). I choć Motor wydaje się być nawet silniejszy, to jednak jego głównym problemem w walce o mistrzostwo jest to, jak wygląda jego czwartkowy rywal. Betard Sparta Wrocław po powrocie do ścigania mistrza świata z 2021 roku, Rosjanina Artioma Łaguty, a także transferze Piotra Pawlickiego z Unii Leszno wydaje się być niezwykle mocna i potwierdziła to również na terenie aktualnego mistrza.
"Zawalił". Podwójnie nieudany debiut Zmarzlika w Lublinie
Bartosz Zmarzlik z kolei nie zaliczy tego meczu do udanych. Zaczął naprawdę źle - w swoim pierwszym biegu (biegu nr 3) wyszedł ze startu drugi, ale tak próbował atakować prowadzącego Macieja Janowskiego, że po chwili został wyprzedzony i przez Dana Bewleya, i Fredrika Lindgrena, przez co ukończył wyścig na ostatnim miejscu. - Zmarzlik zawalił - można było usłyszeć na trybunach i trudno było się z tym nie zgodzić.
Tor w Lublinie zdecydowanie nie sprzyjał jego jeździe - nie pozwalał na ściganie i wyprzedzanie na dystansie, wobec czego w większości przypadków o kolejności na mecze decydował start i pierwszy łuk. A jak dobrze wiadomo, trzykrotny mistrz świata nigdy nie należał do wybitnych startowców, a nie najlepsze wyjścia spod taśmy zazwyczaj potrafił doskonale zniwelować na trasie. Tu nie miał do tego możliwości, w związku z czym w pierwszych trzech startach nie wygrał ani razu, zdobywając w sumie tylko trzy punkty.
Dopiero w biegu nr 13 zobaczyliśmy prawdziwego Bartosza Zmarzlika. Choć za rywali miał Macieja Janowskiego i Artioma Łagutę, choć wystartował ostatni, to kapitalnym manewrem na początku drugiego okrążenia zdołał się wcisnąć pomiędzy obu żużlowców Sparty, wysunąć się na prowadzenie przed nosem zaskoczonego Łaguty i wygrać pierwszy wyścig w tym spotkaniu. To był jednak jedyny przebłysk mistrza świata tego wieczoru. W biegu nominowanym przyjechał na trzecim miejscu, jedynie przed kolegą z zespołu Jackiem Holderem, co w sumie dało mu zaledwie siedem punktów i zakończyło marzenia Motoru o wygranej w tym spotkaniu.
- To zdecydowanie nie miało tak wyglądać. Starałem się, ale dzisiaj nic nie działało, tak jak powinno - przyznawał po spotkaniu.
Betard Sparta Wrocław zdobyła teren mistrza Polski. Świetna postawa kibiców z Lublina
Mecz w Lublinie był wyjątkowo wyrównany i do ostatniego wyścigu toczyła się walka o ostateczne rozstrzygnięcie. Przez cały czas jednak inicjatywę i minimalne prowadzenie mieli goście z Wrocławia. Nigdy jednak nie udało im się odskoczyć na więcej niż sześć punktów, Motor utrzymywał kontakt, aż wreszcie w 10. wyścigu podwójne zwycięstwo Fredrika Lindgrena i Jacka Holdera pozwoliło doprowadzić do remisu 30:30. Z kolei po wygranym efektownie biegu 13 przez Zmarzlika również przed biegami nominowanymi był remis 39:39.
W decydujących biegach lepsi okazali się wrocławianie - podwójna wygrana Taia Woffindena i Artioma Łaguty nad Zmarzlikiem i Holderem zapewniła im co najmniej remis w tym spotkaniu, a w biegu nr 15 decydujące o zwycięstwie Betard Sparty dwa punkty przywiózł Maciej Janowski i to goście zwyciężyli 46:44.
Mimo porażki i rozczarowującego występu Zmarzlika, kibice z Lublina jakby błyskawicznie o tym wszystkim zapomnieli. Gdy ich żużlowcy wyszli po meczu na tor podziękować za doping, otrzymali od publiczności, szczególnie tej z młyna, spore brawa. Również Zmarzlik został zachęcony przez grupkę fanów gospodarzy, która głośno wykrzyczała jego nazwisko. Głośne "Dzięki za walkę!" usłyszeli mistrzowie Polski, bo akurat tej nie można było im odmówić, tylko przeciwnik po prostu okazał się minimalnie lepszy.
Przed Motorem i Bartoszem Zmarzlikiem już w piątek okazja do rehabilitacji. Dla Zmarzlika bardzo prestiżowa, bo po raz pierwszy wystąpi w Gorzowie Wielkopolskim jako zawodnik rywala Stali. Mecz Stal - Motor rozpocznie się o godzinie 20:30.
Platinum Motor Lublin - Betard Sparta Wrocław 44:46.
Motor: Lindgren 11, Kubera 10, Zmarzlik 7, Cierniak 6, Holder 5+2, Grzelak 3+1, Hampel 2.
Sparta: Woffinden 10+2, Łaguta 10+1, Janowski 10, Pawlicki 9+1, Bewley 5, Kowalski 2, Andrzejewski 0.