Walczy ze straszliwą chorobą. "Szok". Dowiedział się, gdy zrobiono dodatkowe badania

Mając polski paszport i od lat mieszkając w naszym kraju, miał możliwość wrócić do ligi w sezonie 2023. Niestety Rosjanin Andriej Kudriaszow na żużlowych torach już się nie pojawi. Na przeszkodzie staje rak skóry, z którym walczy już od 2021 roku.

Andriej Kudriaszow był jednym z niewielkiej grupy rosyjskich zawodników, którzy przez PZM zostali dopuszczeni do tegorocznych rozgrywek żużlowych w naszym kraju. Ma to związek z polskim obywatelstwem, jakie posiada doświadczony i mieszkający w Polsce od prawie 15 lat zawodnik. Niestety, mimo szczerych chęci, zawodnik drugoligowego Kolejarza Opole nie pojawi się już na światowych owalach. Wszystkiemu winny jest rak, który omal nie doprowadził do amputacji lewej nogi żużlowca.

Zobacz wideo Dart bije rekordy popularności i tworzy niezapomniane widowiska. O co w nim chodzi?

Zatrzymana kariera

W swojej karierze Kudriaszow prezentował całe grono polskich klubów. Przede wszystkim kibice pamiętają go z kilku bardzo dobrych sezonów w Polonii Bydgoszcz i Starcie Gniezno, gdzie był nawet liderem swoich zespołów na zapleczu PGE Ekstraligi. Od 2021 roku był on jednak gwiazdą drugoligowego Kolejarza Opole, z którym otarł się o awans do wyższej klasy rozgrywkowej, przegrywając w finale play-off z Landshut Devils.

Ze względu na agresję Rosji na Ukrainę i zawieszenie wszystkich zawodników ścigających się z rosyjską licencją przez władze polskiego żużla, sezon 2022 był dla 31-letniego zawodnika całkowicie stracony. Pomocną dłoń w stronę zawodnika wyciągnął tuner Ashley Holloway, który pozwolił mu pracować w swoim warsztacie. Dla żużlowca było to o tyle istotne, że ze względów wizerunkowych i politycznych zrezygnował z jazdy w lidze rosyjskiej, gdzie mógł zarobić na życie.

- Pomocną dłoń wyciągnął do mnie tuner Ashley Holloway i mogłem pomóc mu przez kilka miesięcy w warsztacie. Sytuacja finansowa jest jednak kiepska, bo liczyłem na starty w tym sezonie i utrzymywałem całe zaplecze sportowe, aby być przygotowanym do sezonu. Moja żona jest obecnie na urlopie macierzyńskim. Teraz koncentruję się na walce z chorobą i nie jestem w stanie podjąć żadnego zatrudnienia. Siedzę w domu i czekam na decyzję lekarzy. To mnie dodatkowo dobija. Rodzina potrzebuje mojej pomocy, muszę ich utrzymać, a ja praktycznie nie mogę się ruszyć i biorę silne leki przeciwbólowe. Nie mogę pomagać mojej żonie tak, jak bym chciał, ani choćby wyjść z córką na spacer. Choroba przytrafiła mi się w najgorszym czasie - powiedział Kudriaszow w rozmowie z "WP Sportowefakty".

PGE Ekstraliga. Gdzie obejrzeć 3. kolejkę żużlowej ekstraklasy?Legendarny klub z wielkimi problemami. Dramatyczna sytuacja po serii tytułów

Walka z chorobą

Choć kibice w całym kraju dowiadują się o ogromnych problemach zdrowotnych bardzo dobrego zawodnika dopiero teraz, jego walka z rakiem trwa już od 2021 roku. Gdy fani Kolejarza Opole nie do końca byli zadowoleni z postawy swojego lidera, ten musiał już odwiedzać lekarzy, którzy robili wszystko, by pomóc mu w szybkim pokonaniu raka.

- Wszystko zaczęło się w połowie 2021 roku od niepozornej rany pod kolanem, która zupełnie nie chciała się goić. Wtedy nawet przez myśl mi nie przeszło, że to może być rak. Byłem u kilku specjalistów, którzy leczyli zmianę jako ranę przewlekłą. Noga bolała, ale postanowiłem odłożyć zabieg aż do zakończenia sezonu. Dopiero po wycięciu i biopsji okazało się, że to rak. To był dla nas zupełny szok. Nigdy nie spodziewałem się, że w wieku 30 lat przytrafi mi się taka choroba. Próbowałem jednak odciągnąć głowę od problemów i normalnie trenowałem. Teraz moja sytuacja jest nieporównywalnie gorsza niż rok temu. Wierzę jednak, że wszystko skończy się dobrze. Gdy w tym roku noga znów zaczęła mnie boleć, lekarze długo mnie uspokajali i mówili, że to nic poważnego. Dopiero, gdy ponownie trafiłem do szpitala onkologicznego zrobiono mi dodatkowe badania, które pokazały, że sytuacja jest poważniejsza niż wszyscy myśleli. To był szok - powiedział Kudriaszow.

Dramat codzienności

W całym zamieszaniu związanym z rakiem skóry, jaki dopadł rosyjskiego zawodnika, sport schodzi na dalszy plan. Niestety zawodnik wciąż posiadający ważny kontrakt z Kolejarzem Opole nie może liczyć na nikogo poza żoną. Jego rodzina nie może do niego przyjechać ze względu na przepisy niepozwalające Rosjanom na przekroczenie polskiej granicy. Sytuacja Kudriaszowa, także psychologiczna, jest więc dramatyczna.

Przebudowa stadionu MOSiR Krosno, stan na 31 grudnia 2022.Stadion pięknieje w oczach. Beniaminek nie będzie miał się czego wstydzić

- Jest ciężko. Praktycznie nie mogę chodzić. Poruszam się tylko o kulach. Żona opiekuje się naszą córeczką, która urodziła się cztery miesiące temu, i mną. Na pomoc ze strony rodziny nie mamy co liczyć, bo są Rosjanami, a nasi bliscy nie mają szans uzyskać wizy do Polski. Załatwiałem nawet specjalne dokumenty ze szpitala dla mojej siostry, która jest pielęgniarką, by przyjechała i pomogła mi w codziennym funkcjonowaniu i wsparła w walce z chorobą. Ambasada Polski w Rosji nie zgodziła się, by zrobić dla niej wyjątek. Rodzina nie może więc przyjechać i pomóc mi w najtrudniejszym momencie w życiu. Kontaktujemy się tylko telefonicznie. Naprawdę jest to trudne. W szpitalu poprosiłem nawet o pomoc psychologa. Nikomu nie życzę tego, co przeżyłem w ostatnich tygodniach. Nie da się opisać tego, co czuję - dodał żużlowiec.

Wbrew pozorom, całkiem dobrą informacją dla Kudriaszowa może mieć zbliżający się start żużlowych rozgrywek w Polsce. Kibice pokazali bowiem, że w skoordynowanych akcjach pomocy są niezastąpieni i potrafią zebrać nawet kilka milionów złotych na leczenie wybranej osoby. Nie można wykluczyć, że podobnie będzie w przypadku Rosjanina z polskim paszportem, dla którego życie stało się wielkim ciężarem.

Więcej o: