Legendarny żużlowiec dotkliwie pobity. Złamane żebra i uraz barku

Legendarny żużlowiec Unii Leszno, a obecnie trener młodzieżowców, Roman Jankowski trafił do szpitala ze złamaniem żeber i urazem barku. Jak donosi Interia, padł ofiarą pobicia. Z kolei z ustaleń Mateusza Puki wynika, że miała się go dopuścić osoba z najbliższej rodziny.

O sprawie poinformował na Twitterze senator Robert Dowhan. - Legenda polskiego żużla trafiła do szpitala. Została pobita. Trzymam kciuki za zdrowie - napisał. Jak ustaliła Interia, chodzi o Romana Jankowskiego. Do pobicia miało dojść w zeszłą sobotę. To wtedy zgłoszenie otrzymała komenda policji w Kościanie.

Legenda Unii Leszno w szpitalu. To on jest architektem leszczyńskiej kuźni talentów

Z doniesień Interii wynika, że u Jankowskiego doszło do złamania żeber i urazu barku z powodu pobicia. Więcej informacji o sytuacji starano się znaleźć na policji. Ta nie chce jednak komentować sprawy, tłumacząc się troską o dobro osób pokrzywdzonych.

Szerzej o zdarzeniu poinformował za to na Twitterze dziennikarz portalu WP Sportowe Fakty Mateusz Puka. - Legendarny zawodnik i trener Unii Leszno, Roman Jankowski ma złamanych kilka żeber, a także złamaną szczękę. Na szczęście czuje się już dobrze. Policja namierzyła już sprawcę pobicia. Nie musiała zbyt daleko szukać, bo jest nim najmłodszy syn legendy, Norbert - napisał.

Roman Jankowski to wielka postać leszczyńskiej drużyny. 65-latek pracuje obecnie z klubową młodzieżą. Czyni to z ogromnym powodzeniem. Uznawany jest za ojca sukcesu tamtejszej szkółki. Juniorzy Unii Leszno w ostatnich latach prezentowali bardzo wysoki poziom na tle swoich rówieśników, zarówno w Ekstralidze, jak i w turniejach młodzieżowych. Dzięki Jankowskiemu klub zarobił także spore pieniądze na transferach swoich wychowanków. 

W Lesznie Jankowski doczekał się statusu legendy. Jako zawodnik dwukrotnie zdobywał tytuł indywidualnego mistrza Polski i trzy razy wygrywał zawody o Złoty Kask. Imponował przede wszystkim w rywalizacji drużynowej. Reprezentował Unię przez długie 26 lat. Przez ten czas sięgnął po dwanaście medali drużynowych mistrzostw kraju, w tym pięć złotych. W najlepszym sezonie 1987 uzyskał niebotyczną średnią punktów na bieg - 2,759 i aż dziewięć razy kończył mecze z kompletem zwycięstw.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl.

Nie tak dawno ponownie pojawił się na torze, pokonując wiraże na Stadionie im. Alfreda Smoczyka w Lesznie. Mimo zaawansowanego wieku nadal imponował wysokimi umiejętnościami.

Więcej o: