W piątek 1 lipca na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu rozegrano mecz pomiędzy Betard Spartą Wrocław a Włókniarzem Częstochowa. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem przyjezdnych 49:41. Jednak więcej niż o wyniku, mówiło się o wypadku, do jakiego doszło w 14. biegu.
Na wyjściu z pierwszego łuku Jonas Jeppesen zahaczył o tylne koło w motocyklu Jakuba Miśkowiaka. Wskutek kontaktu duński żużlowiec stracił panowanie nad maszyną i wypuścił ją z rąk, a ta poleciała prosto w Daniela Bewleya. Brytyjczyk nie miał szans na reakcję i po zderzeniu z motocyklem rywala z ogromnym impetem uderzył w bandy. Siła uderzenia była tak duża, że zawodnik wylądował w pasie bezpieczeństwa.
Na miejscu od razu pojawiły się służby medyczne i udzieliły pierwszej pomocy 23-latkowi. Następnie zawodnika zniesiono na noszach do karetki i przetransportowano do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu na szczegółowe badania. Na szczęście szybko poinformowano, że Bewley jest przytomny. Brytyjczyk narzekał na silny ból nogi w okolicach uda. Kibice mistrza Polski z niecierpliwością oczekiwali aktualizacji na temat stanu zdrowia żużlowca.
Ta nadeszła w sobotni poranek. Nowe informacje przekazały władze klubu. "Mamy dobre wieści. Daniem Bewley przeszedł kompleksowe badania w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu i poza ogólnymi potłuczeniami zdiagnozowano u niego jedynie uraz wyniosłości międzykłykciowej lewej kości piszczelowej. Dan trzymaj się!!!" - czytamy w oświadczeniu Betard Sparty Wrocław na Twitterze.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta.pl.
Jak na razie nie wiadomo, kiedy Brytyjczyk powróci do rywalizacji. Na szczęście nie doszło do złamań, w związku z czym można oczekiwać, że rekonwalescencja powinna przebiec sprawnie. To dobre informacje dla kibiców wrocławskiej drużyny, która od początku rozgrywek rywalizuje w osłabionym składzie. Bowiem nadal zawieszony pozostaje Rosjanin Artiom Łaguta, co ma związek z inwazją Władimira Putina na Ukrainę.