Zmarzlik ma poważnego rywala w GP Polski. "Już dwa razy mi się to udało"

Jakub Seweryn
W sobotę żużlowe Grand Prix Polski w Gorzowie, czyli na domowym torze Bartosza Zmarzlika. Dwukrotny mistrz świata jeździ tam doskonale w barwach Stali Gorzów, ale jednym z tych, którzy mogą go pokonać, jest jego klubowy kolega Martin Vaculik. - Już dwa razy mi się to udało - w 2012 i 2018 roku, teraz czas to powtórzyć ponownie - zapowiada Słowak w rozmowie ze Sport.pl. Sobotnie GP Polski w Gorzowie będzie transmitowane w TTV i Eurosporcie Extra na platformie Player, początek o godzinie 19:00.

Sobotnie Grand Prix Polski w Gorzowie będzie piątą rundą tegorocznego cyklu o mistrzostwo świata na żużlu, a jednocześnie wielką szansą dla Bartosza Zmarzlika na powiększenie przewagi w klasyfikacji generalnej. Zmarzlik, który ma 11 punktów przewagi nad drugim Maciejem Janowskim i 12 nad trzecim Duńczykiem Leonem Madsenem, na torze w Gorzowie jeździ od wielu lat jako zawodnik Moje Bermudy Stali Gorzów i spisuje się na nim fantastycznie. 

Zobacz wideo Ile może zarobić topowy żużlowiec?

Vaculik może pokonać Zmarzlika w Gorzowie. "Fajnie by było, daj Boże. Już dwa razy mi się to udało"

Jednym z zawodników, którzy w sobotę może pokrzyżować plany Bartoszowi Zmarzlikowi, jest jego klubowy kolega ze Stali Gorzów - Słowak Martin Vaculik, który zdołał już zwyciężyć w tym sezonie Grand Prix w Pradze. Problem w tym, że w pozostałych zawodach 32-latek spisywał się bardzo przeciętnie i przez to w generalce jest dopiero siódmy. Na korzyść Słowaka przemawia jednak to, że i w Gorzowie wygrywał już dwukrotnie w Grand Prix - w 2012 i 2018 roku. 

- Pokonanie Zmarzlika i zwycięstwo w Gorzowie? Fajnie by było, daj Boże! Już dwa razy mi się to udało - w 2012 i 2018 roku, teraz czas to powtórzyć ponownie - mówi Vaculik w rozmowie ze Sport.pl. - W Gorzowie jeżdżę już parę lat i jest to jeden z moich ulubionych torów. Cieszę się, że będziemy się w sobotę tam ścigać.

Co jest kluczem do wygrywania na stadionie im. Edwarda Jancarza? - Kluczowe jest na pewno odpowiednie ustawienie motocykla, bo na tym torze nawet gdy pozycja po starcie nie jest najlepsza, to można powalczyć na dystansie - przyznaje zawodnik Moje Bermudy Stali Gorzów. 

Kenny CarterBił żonę, miał obsesję, aż w końcu zadzwonił: Zastrzeliłem Pam, teraz zastrzelę siebie

"Jestem w stanie powalczyć o medal Grand Prix"

Zwycięstwo w Pradze to jedyny dobry wynik Martina Vaculika w sezonie 2022 Grand Prix. W pozostałych rundach - w Gorican, Warszawie i Teterowie - Słowakowi nie udawało się awansować nawet do półfinału. 

- Na początku sezonu mieliśmy duży problem z silnikami. Przyznaję - nie byłem szybki i trochę czasu mi zajęło, by dojść z tym wszystkim do ładu i składu. Stąd słabe wyniki w Gorican i Warszawie - nie ukrywa uczciwie Vaculik.

- W Pradze z kolei wszystko wyszło już super i udało mi się wygrać. W ekstralidze też od dłuższego czasu wygląda to dobrze, ale międzyczasie przytrafił się ten nieszczęsny Teterow, gdzie tor był niezwykle wymagający i naprawdę się cieszę, że cały i zdrowy przejechałem te zawody. Osiągnąć tam coś więcej było ogromnym wyzwaniem, ale teraz przed nami dobre tory i wierzę, że będę mógł wykorzystać pełnię potencjału, który jest we mnie i moim sprzęcie - tłumaczy słowacki żużlowiec, który wierzy jeszcze w pozytywne zakończenie sezonu 2022. 

- Po pierwsze chciałbym przejechać cały sezon cało i zdrowo, a także powalczyć o medale w Grand Prix, mimo że kilka zawodów już mi zupełnie nie wyszło. Wierzę, że moja zła seria jest już za mną, a przy dobrych wynikach naprawdę stać mnie na medal - mówi Vaculik. - Jeżeli utrzymam aktualny poziom z ekstraligi, a silniki będą się spisywać tak dobrze, jak obecnie, i nie będę popełniał absurdalnych błędów, to tak, jestem w stanie powalczyć o medal - dodaje zawodnik Stali Gorzów, który ma też jasno sprecyzowany cel na rozgrywki ligowe. - W Ekstralidze z kolei interesuje nas tylko złoto - zapowiada.

Problemy Vaculika w Grand Prix to jednak nic nowego. To już jego ósmy sezon w cyklu, a tylko raz udało mu się uplasować w pierwszej ósemce klasyfikacji generalnej - w 2019 roku w trzech zawodach GP udało mu się zająć drugie miejsce, co przełożyło się na piątą pozycję na koniec sezonu. Z czego wynika taka niemoc Słowaka?

- Kurczę, gdybym wiedział, to już kilka lat temu walczyłbym o medale - żartuje Vaculik. - A tak naprawdę, to taka jest po prostu specyfika Grand Prix, gdzie nie ma miejsca na pomyłki. Tam wszystko musi być gotowe na 100 procent - zawodnik i sprzęt. Dlatego też jest teraz w moim teamie Bjarne Pedersen i wierzę, że jego postać pomoże mi wejść na wyższy poziom.

Vaculik słowackim "rodzynkiem", ale jest światełko w tunelu

Martin Vaculik jest od wielu lat słowackim "rodzynkiem" w cyklu Grand Prix. Mało tego, nawet w międzynarodowych mistrzostwach Słowacji, które odbywają się od wielu lat w Żarnowicy, ze Słowaków jedynie Vaculik jest w stanie stanąć na podium, który jak w tych zawodach startuje, to zazwyczaj je wygrywa.

- Na Słowacji jest tylko jeden tor, w Żarnowicy, a żużel nie jest tam zbyt popularną dyscypliną - tłumaczy Vaculik. Jak się okazuje jednak jest światełko w tunelu dla słowackiego żużla, również za sprawą jazdy zawodnika Stali Gorzów.

- W ostatnich latach to się trochę poprawia, również za sprawą moich wyników, które odbijają się echem w mediach. Od kiedy zaczęło mi się wieść lepiej, to i na Słowacji pojawiło się więcej młodych żużlowców. Wiadomo jednak, że to jest proces. Jak przez lata nic w kraju się pod tym względem nie działo, to trudno, żeby wszystko się zmieniło w jednej chwili. To jeszcze potrwa, ale wierzę, że to jest wstęp do lepszej przyszłości - podsumowuje Martin Vaculik.

Żużlowe Grand Prix Polski w Gorzowie rozpocznie się w sobotę o godzinie 19:00. Transmisja w TTV i Eurosporcie Extra na platformie Player, relacja na żywo na Sport.pl.

Więcej o: