Prezes polskiego klubu aresztowany. Zarzuty wyłudzenia milionów. Zawodnicy przesłuchani

- Obawiam się, że za chwilę nie będzie kolorowo i ta drużyna zostanie rozszarpana - mówi w rozmowie z WP Sportowymi Faktami Robert Dowhan. W ten sposób były szef Falubazu Zielona Góra odnosi się do problemów, jakimi targana jest Stal Gorzów. Najpierw prezes tego klubu został aresztowany pod zarzutem wyłudzania milionów z VAT, a teraz policja weszła do siedziby, aby zbadać sprawę dotacji na piłkę ręczną, która mogła być przeznaczona niezgodnie z celem.

Gdyby spojrzeć na wyniki żużlowców Stali Gorzów w tym sezonie, można by dojść do wniosku, że nic wielkiego się nie dzieje. Drużyna wygrała sześć z dziewięciu rozegranych dotąd meczów PGE Ekstraligi i zajmuje drugie miejsce w ligowej tabeli, ze stratą 5 punktów do liderującego Motoru Lublin. 

Zobacz wideo Ile może zarobić topowy żużlowiec?

Sukcesy Stali Gorzów osłodzeniem w czasie afery. "Za chwilę nie będzie kolorowo"

- Stal Gorzów sportowo jest na dziś bardzo mocna. Moim zdaniem mogą być nawet w finale. Mam jednak poważne obawy, co będzie z tym klubem później. To jest bardzo zły moment, ale za to korzystny dla konkurencji. Życzę im dobrze, bo na torze pokazują charyzmę i robią świetne widowiska, ale obawiam się, że za chwilę nie będzie kolorowo i ta drużyna zostanie rozszarpana - powiedział w rozmowie z WP Sportowymi Faktami były prezes Falubazu Zielona Góra, Robert Dowhan.

Kacper Halkiewicz upadek15-latek wjechał prosto w bandę. Młody zawodnik trafił do szpitala

I rzeczywiście patrząc na aktualny poziom sportowy, można mieć odczucia, że nic się nie stało. A wydarzyło się sporo. Od początku czerwca Stal targana jest rewelacjami dotyczącymi jej byłego już prezesa Marka Grzyba. Ten został zatrzymany w związku z podejrzeniem procederu wyłudzania milionów złotych z podatku VAT. Sąd zastosował wobec podejrzanego wniosek tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy. Uzasadnił to prawdopodobieństwem popełnienia przez podejrzanego zarzucanego mu czynu, obawą matactwa, jak również surową karą, jaka potencjalnie mu grozi, czyli nawet do 12 lat pozbawienia wolności. 

W klubie zareagowali szybko. Kilka dni po aresztowaniu prezesa, wydano oświadczenie, które informowało o zmianach w zarządzie. Nowym szefem został Waldemar Sadowski. "Powołanie Pana Waldemara Sadowskiego powinno również uspokoić emocje i spekulacje toczące się od paru dni wokół klubu, a całkowicie niepowiązane z jego działalnością. Zarząd prowadzi również rozmowy z lokalnymi władzami, instytucjami, firmami oraz sponsorami, czyli z szeroko pojętą STALOWĄ RODZINĄ i ze wszystkich stron otrzymujemy słowa wsparcia i chęci w pomocy celem utrzymania wyznaczonego kierunku rozwoju klubu" - napisano.

Żużlowcy Stali przesłuchani w prokuraturze. Chodzi o wystawione faktury

Sęk w tym, że oprócz zamieszania wokół Marka Grzyba, klub ma jeszcze jeden problem. W siedzibie Stali kilka dni temu pojawili się policjanci. A to ma związek z toczącym się postępowaniem w sprawie miejskiej dotacji przyznanej na sekcję piłki ręcznej i jej przeznaczenia. Na ten moment prokuratura podkreśla, że prowadzone jest śledztwo w sprawie dotacji, a nie przeciwko klubowi. - Trwają bieżące czynności ze źródłami osobowymi, jak i polegające na pozyskiwaniu dokumentów. Ze względu na dobro toczącego się postępowania nie udzielamy dalszych informacji - powiedział rzecznik prokuratury w Gorzowie Łukasz Gospodarek.

Jak dowiedziała się Interia Sport, doszło już do przesłuchania dwóch żużlowców Moje Bermudy Stali Gorzów. "Według nieoficjalnie pozyskanych informacji pierwszy ze sportowców miał wystawić fakturę na 100 tysięcy złotych na usługi marketingowe dla sekcji piłki ręcznej. W kwocie 100 tysięcy miał się także zawierać wynajem mieszkania na potrzeby sekcji szczypiornistów. Drugi z zawodników miał z kolei wystawić fakturę na 35 tysięcy złotych na usługi przewozowe dla piłkarzy ręcznych" - podają dziennikarze serwisu.

Władze klubu, do czasu kiedy postępowanie nie zostanie zakończone, nie chcą komentować sprawy. Podkreślają, że organizacja działa normalnie. Jeśli okaże się, że ktoś w klubie poświadczył nieprawdę w dokumentacji składanej do urzędu miasta, będzie mu groziła kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności. Na ten moment jednak jest zbyt szybko, aby mówić o jakichkolwiek zarzutach. 

Mówić można natomiast o tym, że nad Stalą Gorzów zawisły czarne chmury, a kibice liczą na to, że wszystko zakończy się tak pomyślnie, jak większość meczów w tym sezonie. W przeciwnym razie wizja prezentowana przez Roberta Dowhana można się ziścić.

Więcej o: