Feralny wypadek może zakończyć karierę Pedersena. W tle polisa ubezpieczeniowa

Nicki Pedersen po feralnym upadku podczas niedzielnego wyścigu rozmyśla nad zakończeniem kariery. Skłonić do tego mogą go nie tylko problemy zdrowotne, ale także wypłata z polisy ubezpieczeniowej.

Trudno znaleźć w tym sezonie drugiego większego pechowca. Kilka tygodni temu Nicki Pedersen złamał sobie żebra i przebił płuco w wypadku w Danii. Odbudował się, wrócił na tor, ale nie na długo. Już w pierwszym wyścigu żużlowej ekstraligi doznał groźnego wypadku.

Zobacz wideo Analizujemy: czy Grabara popełnił błąd? "Zagubieni w trójkącie bermudzkim"

"Zachęcam żużlowców, by nie żałowali pieniędzy na ubezpieczenie"

Pedersen wyjechał w niedzielnym starciu GKM-u Grudziądz z Unią Leszno i już w pierwszym starcie został zepchnięty na łuku. Z dużą prędkością wpadł w boczną bandę. W karambolu brał udział także zawodnik przyjezdnych Piotr Pawlicki. - Szczepiłem się z nim. On jechał cholernie ryzykownie. Uderzyłem prosto w bandę z prędkością 120 km/h. Moja miednica jest złamana w dwóch miejscach. Zerwany został też staw biodrowy - powiedział w rozmowie z duńskimi mediami zawodnik, który w ostrych słowach opisał jazdę żużlowca Fogo Unii. Wiadomo, że powrót zajmie mu kilka miesięcy, co najpewniej oznacza koniec sezonu.

W jego sytuacji potrzebne będą z pewnością pieniądze, które pomogą w szybkim powrocie do zdrowia. Do tego przydatna może okazać się polisa ubezpieczeniowa. Takie są powszechne w żużlu od wielu lat, ale nie każdy ją opłaca. Boleśnie o skutkach takiej decyzji przekonał się Tomasz Gollob. Jeden z najlepszych zawodników w historii uszkodził rdzeń kręgowy. Wtedy pomogło środowisko żużlowe. 

- Nie jestem upoważniony mówić o tym, kto wykupił polisę ubezpieczeniową, a kto nie. Ja tylko pilnuję, by zawodnicy otrzymywali sprawdzone przeze mnie, pewne i jak najlepsze propozycje ubezpieczeń. Oni już sami podejmują decyzję i nawet nie potrzebuję wiedzieć, kto zdecydował się i na co. Zawsze jednak zachęcam żużlowców, by nie żałowali pieniędzy na ubezpieczenie, bo w przypadku poważnego urazu znacznie łatwiej jest funkcjonować i walczyć o powrót do sprawności - przyznaje Krzysztof Cegielski, przewodniczący stowarzyszenia zawodników "Metanol", cytowany przez WP Sportowe Fakty.

Okropny wypadek i koniec kariery?

Wykupienie takiej polisy od następstw nieszczęśliwych wypadków to koszt 50-60 tysięcy rocznie za ubezpieczenie na łączną kwotę około 1,5 mln złotych. To wszystko jednak waha się zależnie od indywidualnego kontraktu. Odrębną opcją jest polisa na pokrycie kosztów leczenie. To stosunkowo mały kosz, bo za 1,5 tysiąca złotych rocznie gwarantowane jest zwrot środków wydanych na leczenie nawet do 400 tysięcy euro. 

Nie wiadomo, czy Pedersen skorzystał właśnie z wykupienia polisy, ale niewykluczone, że wybrał opcję w swoim kraju, czyli w Danii albo w Monako. Patrząc jednak to, że w ostatnim czasie Duńczyk ma sporo pecha, to w przypadku otrzymania sporego odszkodowania może już nie zdecydować się na kontynuowanie kariery. - Muszę to przemyśleć. Obecnie czeka mnie perspektywa od 4 do nawet 6 miesięcy chodzenia o kulach - powiedział sam zainteresowany.

- Zawsze po groźnych kontuzjach zawodnikom zapala się lampka i przypominają sobie o polisach ubezpieczeniowych. Ja podchodzę do tego tak, że ubezpieczenie trzeba mieć i robić wszystko, by z tego nie korzystać - przyznaje Cegielski, który dobrze wie, o czym mówi. Sam kiedyś doznał groźnego wypadku, w wyniku którego uległ uszkodzeniu rdzenia kręgowego. Pomocna okazała się polisa, dzięki której mógł sfinansować kosztowną rehabilitację. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.