Komentatorzy TVP odmówili relacjonowania zawodów. Tragedia wstrząsnęła Polską

- Nie róbcie popeliny k***a, nie jedźcie. Ściągać czapki, nie wyjeżdżamy. Mogą was co najwyżej za dwie minuty wykluczać - wołał do zawodników Falubazu Zielona Góra prezes Robert Dowhan. To była reakcja zespołu na śmierć Lee Richardsona, o której kibice dowiedzieli się w trakcie spotkania Falubazu ze Stalą Gorzów Wielkopolski. 33-letni Anglik zmarł w szpitalu ze względu na rozległe obrażenia wewnętrzne.

13 maja 2012 roku doszło do ogromnej tragedii, która wstrząsnęła Polską. Lee Richardson zderzył się z tylnym kołem motoru Fredrika Lindgrena w trakcie spotkania Betardu Sparty Wrocław z Marmą Rzeszów. Anglik stracił panowanie nad swoją maszyną i uderzył w bandę. Wtedy jeszcze był w stanie rozmawiać z lekarzami i narzekać na ból, ale kilka godzin później zmarł w szpitalu. 33-latek uderzył wówczas w miejsce, gdzie kończyła się linia dmuchanych band na przeciwległej prostej.

Zobacz wideo Ile może zarobić topowy żużlowiec?

Podejrzenia o nieregulaminowym sprzęcie, haniebne zachowanie sędziego. Echa śmierci Richardsona

Cały świat dowiedział się o śmierci Lee Richardsona w trakcie meczu derbowego pomiędzy Stalą Gorzów Wielkopolski z Falubazem Zielona Góra. Komentatorzy TVP Sport odmówili dalszego relacjonowania zawodów, a prezes Robert Dowhań krzyczał do zawodników Falubazu, żeby nie kontynuowali rywalizacji. Stal Gorzów, na czele z Tomaszem Gollobem, dołączył się do buntu, a jedyną osobą, która chciała kontynuować zawody, był sędzia Marek Wojaczek. - Nie róbcie popeliny, k***a, nie jedźcie - krzyczał Dowhan.

Po śmierci Lee Richardsona pojawiło się wiele teorii spiskowych w związku z nowymi tłumikami, które wpływały na zachowanie motocykli. Część jego rodziny twierdziła, że ktoś podmienił mu sprzęt, w związku z czym miał nieregulaminowy motocykl. Odpowiedź prezes Marty Półtorak była jednoznaczna. - Sprawę badała prokuratura i biegli, nie wydaje mi się, żeby Lee korzystał z nieprzepisowego sprzętu. Może to forma żałoby i radzenia sobie z tragedią - stwierdziła.

Lee Richardson był juniorskim mistrzem świata z 1999 roku i wtedy został też mistrzem Polski z Polonią Piła. Anglik dwukrotnie stawał na podium zawodów z cyklu Grand Prix - w 2004 roku zajął trzecie miejsce w Cardiff, a rok później był drugi w Bydgoszczy. Richardson poza jazdą dla Polonii Piła i Marmy Rzeszów reprezentował ZKŻ Zieloną Górę czy Włókniarz Częstochowę.

Więcej o: