Artiom Łaguta nie wycofa słów o Putinie. "W każdej chwili mogę to powtórzyć"

Artiom Łaguta nie może aktualnie startować w żadnych rozgrywkach międzynarodowych. Został on zdyskwalifikowany także w Rosji za krytykowanie prezydenta Władimira Putina i jego ataku na Ukrainę. Żużlowiec nie zamierza jednak wycofać swoich słów. "Powiedziałem to, co myślę i w każdej chwili mogę to powtórzyć" - mówi aktualny mistrz świata.

Artiom Łaguta, aktualny mistrz świata w jeździe na żużlu, od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę mocno potępił działania Władimira Putina i jego wojsk. Zawodnik mimo to w ostatnim czasie nie ma łatwego życia. Jest jednym z rosyjskich żużlowców, których Polski Związek Motorowy nie dopuszcza do udziału w zawodach na terenie naszego kraju. Nie może także startować nigdzie indziej z uwagi na decyzję Międzynarodowej Federacji Motocyklowej (FIM), która zawiesiła wszystkich zawodników właśnie z Rosji i Białorusi. 

Zobacz wideo Ile może zarobić topowy żużlowiec?

Rosjanie zdyskwalifikowali Łagutę za krytykę Putina. "Powiedziałem to, co myślę i w każdej chwili mogę to powtórzyć"

Dodatkowo Łaguta został zdyskwalifikowany także przez Federację Sportu Motocyklowego w Rosji. "Zawodnicy nie zasługują na miano dumnego rosyjskiego sportowca i honor reprezentowania naszego kraju w zawodach międzynarodowych" - napisano w oświadczeniu. To oczywiście odpowiedź na jego krytyczne komentarze pod adresem Władimira Putina

Rosja w 2018 roku wygrała zawody Speedway of Nations. W środku Artiom Łaguta (w białej czapce)"Jakim prawem? Żyję w Polsce 11 lat". Żona rosyjskiego mistrza świata wyzywana

Łaguta zdecydowanie potępił atak rosyjskiego dyktatora na Ukrainę. - Patrzę na tę okrutną wojnę, na dramat niewinnych ludzi i jestem po prostu załamany. Agresja Putina jest przerażająca. To nie jest moja Rosja. To jest Rosja putinowska, a z nią nie chcę mieć nic wspólnego  - powiedział WP Sportowe Fakty

Teraz, także w rozmowie z tymże portalem Artiom Łaguta zadeklarował, że nie zamierza wycofywać się ze swoich słów, nawet gdyby miało to oznaczać, że otrzyma od Rosjan licencję i będzie mógł ponownie startować w zawodach. 

- Powiedziałem to, co myślę i w każdej chwili mogę to powtórzyć. Nie zmieniłem zdania, wciąż jestem przeciwko tej wojnie i zupełnie się z nią nie zgadzam. Nie przeproszę za te słowa i w ogóle ich nie żałuję. Jestem Rosjaninem, ale chciałbym żeby ludzie usłyszeli co mam do powiedzenia. Wielu próbuje na mnie wyładować swoją złość, a ja naprawdę jestem niewinny. Przykro mi, że celem tych ataków jestem nie tylko ja, ale także moja żona i dzieci - stwierdził.

Łaguta wyznał bowiem, że w ostatnich dniach on i jego bliscy musieli radzić sobie z ogromną falą nienawiści, choć żużlowiec nie ma nic wspólnego z rosyjskim reżimem i zbrodniczymi działaniami wojsk swojej ojczyzny na Ukrainie. Sytuacja zrobiła się tak nieprzyjemna, że musiał usunąć profile w mediach społecznościowych. 

- Zdecydowałem się wykasować swoje profile w mediach społecznościowych, bo tego nie dało się wytrzymać. Otrzymywałem setki wiadomości, a one spływały praktycznie non stop nie tylko od Polaków i Rosjan, ale także od ludzi z innych krajów. Nigdy w życiu nie otrzymałem tak dużo wiadomości, nawet po mistrzostwie świata. Czuję się tak, jakbym to ja wywołał tę wojnę. Jestem Rosjaninem, ale nikomu nic nie zrobiłem i nie mam żadnego wpływu na co, co się dzieje. Mam jednak wrażenie, że nikogo to nie obchodzi. Nikt nie chce mnie słuchać - opowiada. 

Rosja w 2018 roku wygrała zawody Speedway of Nations. Od lewej: Artiom Łaguta, Emil Sajfutdinow i Gleb CzogunowNagle zmienili zdanie ws. wojny w Ukrainie. Po cichu wszystko usunęli. "Maski opadły"

Więcej o: