"Mission impossible" Zmarzlika. Czy sprawdzą się słowa legendy?

W sobotę w Toruniu odbędzie się wielki finał żużlowej Grand Prix w sezonie 2021. Czy Bartosz Zmarzlik jeszcze zdoła doścignąć prowadzącego w wyścigu o tytuł Artioma Łagutę? - Uważam, że ten, kto będzie prowadził w klasyfikacji generalnej po piątkowych zawodach, nie zdobędzie mistrzostwa. Tak mówi mi moje doświadczenie - mówił w rozmowie z Sport.pl legendarny Tony Rickardsson. Czy słowa wielkiego mistrza się potwierdzą? Początek sobotniego Grand Prix o godzinie 19:00.

Bartosz Zmarzlik w piątkowym Grand Prix w Toruniu mocno skomplikował sobie drogę do zdobycia trzeciego z rzędu mistrzostwa świata. W półfinale zajął dopiero trzecie miejsce, przegrywając z Woffindenem i Maciejem Janowskim i nie awansował do finału. Na domiar złego dla Zmarzlika, jego jedyny rywal w drodze do tytułu - Artiom Łaguta w imponującym stylu wygrał całe zawody. W efekcie Rosjanin, który przed przedostatnim turniejem miał zaledwie jeden punkt więcej od Zmarzlika, powiększył przewagę do dziewięciu punktów. Łaguta ma 178 punktów, a Polak 169.

Zobacz wideo "Legia dzięki Michniewiczowi stała się europejskim klubem"

Czy słowa Rickardssona się sprawdzą? "Łaguta tego nie wypuści"

W obozie Bartosza Zmarzlika z pewnością wszyscy wierzą w to, że sprawdzą się słowa legendarnego Tony'ego Rickardssona przed rozpoczęciem żużlowego weekendu w Toruniu.

- Nie jest pan pierwszą osobą, która pyta mnie o to, kto zostanie mistrzem, ale nie podam nazwiska. Powiem tylko jedno – uważam, że ten, kto będzie prowadził w klasyfikacji generalnej po piątkowych zawodach, nie zdobędzie mistrzostwa. Tak mówi mi moje doświadczenie. Tak to nazwijmy - mówił w piątkowej rozmowie ze Sport.pl Rickardsson, rekordzista w liczbie tytułów żużlowego mistrza świata, których ma na swoim koncie aż sześć.

Droga Zmarzlika po tytuł jest obecnie bardzo wyboista. Jedno jest pewne, Polak musi zająć wyższe miejsce w ostatnim, sobotnim Grand Prix w Toruniu, wyższe miejsce od Rosjanina. Mało tego, jeśli Artiom Łaguta awansuje do finału lub zajmie piąte miejsce, to cieszyć się będzie ze złotego medalu. A to dlatego, że nawet jeśli w finale Rosjanin zająłby czwarte miejsce, a Zmarzlik wygrał zawody, to i tak miałby przewagę trzech punktów w końcowej klasyfikacji Grand Prix. Za wygraną w Grand Prix jest bowiem 20 punktów, a za czwarte miejsce - czternaście.

Przed sobotnim finałem optymistą nie jest dziennikarz żużlowy "Super Expressu" - Konrad Marzec.  - Moim zdaniem Łaguta to najlepszy zawodnik tego sezonu i to udowadnia. Będę bardzo zdziwiony, jeśli to jeszcze wypuści - mówi. 

Żużlowy cykl Grand Prix w 2021 r. Bartosz Zmarzlik w czerwonym kaskuZmarzlik bardzo mocno skomplikował sobie walkę o mistrzostwo świata. Co musi zrobić?

"Zmarzlik nie miał prędkości, a tor dodatkowo utrudnił mu zadanie"

Po piątkowych występach Zmarzlika i Łaguty w Toruniu trudno wierzyć w to, że Polak jest w stanie jeszcze doścignąć Rosjanina. Z czego brały się problemy wciąż aktualnego mistrza świata na Motoarenie? 

- Nie było prędkości, a tor dodatkowo nie pozwalał na harce na dystansie. Atutem Bartosza Zmarzlika nigdy nie były fenomenalne starty, a przede wszystkim doskonała trasa. Pola startowe nie pomogły, ale tutaj nie doszukiwałbym się głównej przyczyny - analizuje Marzec. - Korekty u Zmarzlika pewnie dadzą mu w sobotę przepustkę do finału. Ale Spartanie z Wrocławia (zawodnicy Sparty - Łaguta, Woffinden, Janowski - przyp.red.) znów będą się dobrze czuli na torze przygotowywanym przez "ich" toromistrza.

Temat toru w piątkowych zawodach wywołał sporo dyskusji. Nie da się ukryć, że osoby go przygotowujące zepsuły widowisko na Motoarenie. Wyprzedzania na dystansie było w piątek bardzo niewiele, a bardzo często końcowa kolejność decydowała się już na starcie i na pierwszym łuku. Nie mogło to się podobać kibicom, nie podobało się też zawodnikom. W trakcie transmisji można było dostrzec bardzo ostrą dyskusję Szweda Fredrika Lindgrena z odpowiedzialnym za ten element rywalizacji Philem Morrisem. 

- Moim zdaniem nie zagrała współpraca toromistrza Grzegorza Węglarza z Philem Morrisem - tłumaczy pochodzący właśnie z Torunia Konrad Marzec.

- Motoarena słynęła z efektownego ścigania i kilku ścieżek do wyprzedzeń. Niestety z sezonu na sezon było coraz gorzej. W Toruniu postanowiono to zmienić. Mówi się o "transferze" toromistrza Grzegorza Węglarza z Wrocławia. Jego "debiut" w Toruniu to są właśnie obecne zawody Grand Prix. W poniedziałek Węglarz pojawił się w Toruniu z imponującym zapleczem sprzętowym. W czwartek do ekipy dołączył Phil Morris, który nadzoruje przygotowania w Grand Prix. Słynie ze zbyt obfitego lania wody na tor i nie ma dobrej opinii w środowisku. Współpraca obu panów przyniosła to, co widzieliśmy - dodaje.

Mateusz Jabłoński, 15-letni zawodnik Aforti Startu Gniezno15-latek wybudził się ze śpiączki po dramatycznym wypadku. "Wydarzył się cud"

Nieeleganckie starcie Zmarzlika z Sajfutdinowem. "Odczuwa presję, ale nie można go tłumaczyć"

Oprócz słabego wyniku w piątek, wielu kibicom mogło nie podobać się nieeleganckie zachowanie Bartosza Zmarzlika w starciu z Emilem Sajfutdinowem, które spowodowało upadek Rosjanina już za linią mety. Zdarzenie to pozostało bez konsekwencji, zarówno dla Zmarzlika, jak na szczęście Sajfutdinowa, ale pozostawiło po sobie spory niesmak.

- Zmarzlik, podobnie jak wielu innych walczących o najwyższe trofea, odczuwa presję. Chciał za wszelką cenę zdobyć dwa punkty. Nie można go jednak tłumaczyć. Za takie machanie nogą przy bandzie w lidze mógłby dostać czerwoną kartkę (oznacza wykluczenie z zawodów - przyp.red). To był brutalny faul - nie ukrywa Marzec.

Sobotnie, ostatnie zawody żużlowej Grand Prix w sezonie 2021 rozpoczną się o godzinie 19:00. Relacja na żywo na Sport.pl.

Więcej o: