"Cała Polska obejrzała żałosny spektakl. Śmierć nie zrobiła żadnego wrażenia. Okropne reakcje"

13 maja 2012 roku zmarł Lee Richardson. Żużlowiec z Anglii miał wypadek w meczu Betardu Sparty z Marmą Rzeszów, ale informacja o jego śmierci pojawiła się, gdy trwał już mecz Stali Gorzów z Falubazem Zielona Góra. I doszło do skandalu: mimo że zawodnicy Falubazu nie chcieli jechać, spotkanie długo pozostawało nieprzerwane. - Śmierć nie zrobiła na niektórych żadnego wrażenia - mówi dla WP Sportowe Fakty Krzysztof Cegielski, który relacjonował te wydarzenia na antenie TVP Sport, na której po nadejściu informacji o śmierci Richardsona nie było słychać komentatorów.

Mija 9 lat od tragicznej śmierci żużlowca Lee Richardsona. W trzecim wyścigu spotkania Betardu Sparty Wrocław z Marmą Rzeszów zawodnik zderzył się z tylnym kołem motoru Fredrika Lindgrena i stracił panowanie nad swoją maszyną. Upadł na tor, a następnie mocno uderzył w bandę.

Zobacz wideo Kto mógłby zastąpić Lewandowskiego w Bayernie? Skaut Borussii: Jest kilka nazwisk

9 lat od śmierci Richardsona. Długo nie przerywano zawodów, w których trakcie pojawiła się informacja o tym, że nie żyje

Zawodnik po wypadku rozmawiał z lekarzami i narzekał na ból w nodze i klatce piersiowej. Później zmarł jednak na stole operacyjnym szpitala we Wrocławiu ze względu na rozległe obrażenia wewnętrzne. Wówczas trwało już inne spotkanie - derby Stali Gorzów Wielkopolski z Falubazem Zielona Góra. Na stadionie informacja o śmierci Richardsona pojawiła się w trakcie meczu. 

Prezes KS ROW-u Rybnik przeprasza za swoje słowa o ŁaguciePolski żużlowiec będzie walczył na gali Marcina Najmana! "Podpisał nowy kontrakt"

Portal WP Sportowe Fakty przytacza sytuację komentatorów TVP Sport - Rafała Darżynkiewicza i Krzysztofa Cegielskiego, którzy musieli w jakiś sposób zareagować na zaistniałą sytuację. Mecz w Gorzowie nie został bowiem od razu przerwany. Najpierw nie znaleziono na to podstaw regulaminowych i wobec braku chęci rywalizacji ze strony zawodników z Zielonej Góry, gorzowianie wygrywali kilka biegów po 5:0 - jechali w nich sami. A komentatorzy odeszli od mikrofonów.

Dmuchane bandy chronią zawodników przed ciężkimi kontuzjami.Żużlowiec w bardzo poważnym stanie po wypadku w Grudziądzu. Natychmiastowa operacja

Cegielski: Cała Polska obejrzała żałosny spektakl

Dla mnie to było szczególnie trudne, bo chodziło o kogoś, kogo znałem naprawdę dobrze - mówił dla WP Sportowe Fakty Cegielski. - Ja i Lee mieliśmy ze sobą wiele wspólnego. Byliśmy z jednego pokolenia i mocno ze sobą rywalizowaliśmy. Kiedyś wybraliśmy się nawet razem na tournée po Australii. Dla mnie było oczywiste, że należy zaprzestać komentarza - stwierdził. - Cała Polska obejrzała żałosny spektakl. Okazało się, że obliczu tak przykrego wydarzenia każdy patrzył na swoje interesy, meczowe punkty. Podczas transmisji pojawiły się głośne krzyki: jedziemy! Śmierć nie zrobiła na niektórych żadnego wrażenia. Pamiętam, że brak naszego komentarza jeszcze bardziej uwypuklił te okropne reakcje. My milczeliśmy i było doskonale słychać, co mówiły niektóre osoby - dodał Cegielski. 

Indywidualne Mistrzostwa Polski na żużlu (Bydgoszcz, 2021). Wypadek Adriana Gały. Źródło: FacebookŻużlowiec zabrał głos po bardzo niebezpiecznym wypadku. "Nie osiągnę celu"

W kraju pojawiła się dyskusja, czy komentatorzy postąpili słusznie, ale wsparcia ich decyzji udzielił nawet ówczesny dyrektor TVP Sport Włodzimierz Szaranowicz. Pogrzeb Lee Richardsona odbył się 7 czerwca 2012 roku w jego rodzinnym Hastings w Anglii. Richardson był juniorskim mistrzem świata z 1999 roku, kiedy został także drużynowym mistrzem Polski z Polonią Piła. W latach 1999-2012 nieprzerwanie jeździł dla polskich drużyn i poza złotym zdobył także jeden srebrny i dwa brązowe medale DMP. Poza tym jeździł także dla brytyjskich i szwedzkich drużyn, a także startował w cyklu Grand Prix, w którym dwukrotnie stawał na podium zawodów - w 2004 roku w Cardiff był trzeci, a w 2005 w Bydgoszczy drugi.