Żyto: Skazywano nas na walkę o utrzymanie, a walczyliśmy o coś innego

Piotra Żyto w sezonie 2021 czeka kolejne trudne zadanie. Opiekun RM Solar Falubazu Zielona Góra znów będzie chciał udowodnić, że z zespołu skazywanego na walkę o utrzymanie można zrobić drużynę walczącą o zwycięstwa z każdym rywalem. W wywiadzie szkoleniowiec zielonogórzan mówi o zmianach u Patryka Dudka, opowiada o nadziejach związanych z nowymi zawodnikami Falubazu, a także zdradza plan żółto-biało-zielonych na przygotowania do kolejnych rozgrywek.

Mamy już grudzień, od zamknięcia okienka transferowego trochę czasu minęło. Możemy więc na chłodno oceniać ruchy poszczególnych klubów. Jakie zatem to było okienko w PGE Ekstralidze?

Ja do tych ruchów transferowych staram się zawsze podchodzić z dystansem. Wiadomo, że trochę się pozmieniało. Chociażby z Leszna odeszli ważni zawodnicy, od nas odszedł Martin Vaculik. Po tych ruchach przyszły sezon na pewno będzie ciekawy. Interesujące będzie to, jaką formę zaprezentują juniorzy. Wiele osób martwi się o naszych chłopaków, ale myślę, że oni sobie poradzą i na tle reszty źle nie wypadną. Patrząc na to, co wydarzyło się tylko w naszym ogródku, to zmieniło się sporo. Uważam jednak, że damy radę. Już w 2020 roku skazywano nas na walkę o utrzymanie, a walczyliśmy o coś innego.

Zobacz wideo Ikona Futbolu 2020 - plebiscyt Sport.pl

Do Falubazu dołączyli Matej Zagar i Max Fricke. Raczej to nie są zawodnicy, którzy byli pierwszym wyborem…

Nie byli, bo rozmawialiśmy z wieloma zawodnikami. Ostatecznie okazało się, że tylko z nimi udało się te kontrakty podpisać. Bardzo ważne jest dla mnie jednak to, że ci zawodnicy od początku bardzo chcieli u nas jeździć. W rozmowach wyrażali dużą chęć jazdy w Falubazie i widać, że już na starcie bardzo im zależy. Matej przychodzi do nas po świetnym sezonie, liczymy, że go powtórzy. Max to natomiast młody chłopak, który ciągle się rozwija i może być tylko lepszy. Tą wygraną w turnieju Grand Prix już pokazał, że stać go na to, żeby być zawodnikiem z tej najwyższej półki.

Zapewne jest Pan już po pierwszych rozmowach z tymi zawodnikami. Jakie sztab szkoleniowy stawia przed nimi zadania?

Przede wszystkim, żeby solidnie punktowali. Zresztą tak, jak cała drużyna. W tym minionym sezonie mieliśmy dość wyrównany skład. Antonio i Michael czasem punktowo odstawali, ale naszą siłą było to, że każdy coś od siebie dokładał. Ja zawsze to liczyłem tak, że 6 razy 8 to wychodzi 48. Liczę, że w przyszłym roku właśnie tak będzie oraz, że Matej i Max się do tych zwycięstw dołożą.

Dla Maxa Fricke’a przewidziana jest inna rola niż w Betard Sparcie Wrocław? Tam był tylko doparowym do dużych gwiazd.

A to się już okaże na treningach. Wtedy zobaczymy w jakiej formie są poszczególni zawodnicy i będziemy ich ustawiać pod odpowiednimi numerami. Jak on będzie w gronie tych najlepszych, to jasne, że przyjmie rolę lidera.

Do roli numeru jeden w zespole ma powrócić z kolei Patryk Dudek. Jest szansa, że faktycznie tak się stanie?

Głęboko wierzymy, że tak będzie. Mamy grudzień, a wiem, że Patryk już dokonał wielu istotnych zmian. Robi wszystko, żeby wrócić do tej swojej najlepszej dyspozycji. On wciąż może być zawodnikiem ze ścisłej światowej czołówki. Tytuł wicemistrza świata, który przecież Patryk ma na koncie z niczego się nie bierze.

Klub pomagał mu przy tych zmianach?

Tak, klub też w tym uczestniczył. Oczywiście sprawy z tunerami Patryk załatwia sam, bo to zawodowiec. Tutaj bardzo się nie mieszaliśmy. Pomogliśmy mu natomiast z obsadą teamu. Myślę, że w przyszłym roku to wszystko będzie u niego już lepiej funkcjonowało. Co dokładnie się u niego zmieniło nie mogę powiedzieć, ale jestem zdania, że przyszły sezon będzie sezonem Patryka.

Odpoczynek od cyklu Grand Prix mu w tym pomoże?

Tego nie wiemy. Ja natomiast powiem tyle, że każdy trener chciałby mieć tych zawodników z Grand Prix jak najmniej. Wtedy się nie siedzi przed telewizorem w sobotę i nie denerwuje się, że ktoś może na drugi dzień wylecieć ze składu. Dla przykładu nasuwa się tegoroczna historia Patryka. Kraksa w Gorzowie i potem wyścig z czasem. Teraz aż takiej gonitwy u Patryka nie będzie. Może to będzie lepsze.

W Falubazie zaczynają się już przygotowania na nowy sezon. Jaki jest plan na tegoroczne szlifowanie formy?

Zawodnicy miejscowi, młodzi chłopcy, już te przygotowania zaczęli. Nie mają lekko, bo trenują i na sali i w terenie po sześć razy w tygodniu. 4 stycznia mają również pojechać na zgrupowanie do Zakopanego, gdzie będą też zawodnicy z Łodzi. Tam dostaną trochę w kość i potem będziemy się szykowali już całą drużyną.

Zgrupowanie ponownie nad morzem, a nie w górach?

Tak, chcielibyśmy znów pojechać do Świnoujścia całą drużyną. Plan jest taki, żeby udać się tam pod koniec lutego. Jak będzie ostatecznie, to musimy poczekać. Wiadomo, że panuje pandemia i tak naprawdę trudno teraz cokolwiek zaplanować.

Skandaliczny filmik nowego kierowcy F1, Nikity MazepinaRosjanin z Formuły 1 źle potraktował kobietę i jeszcze pokazał z tego filmik. Fani: Wynoś się!

Skąd to uwielbienie trenera do zabierania zawodników właśnie do Świnoujścia?

Wcześniej chłopcy każdego roku jeździli w góry i stało się to już trochę monotonne. W zeszłym roku ten obóz w Świnoujściu świetnie nam wyszedł, więc stwierdziliśmy, że nie chcemy tego zmieniać. W górach zazwyczaj wygląda to tak, że rano są narty, potem trening na sali i tyle. Nad morzem jest trochę więcej możliwości. Zawsze najpierw był rozruch, a potem wybieraliśmy sobie czy trenujemy na sali czy wybieramy inne aktywności. W naszym ośrodku mieliśmy saunę, basen, więc naprawdę na wszystko był czas.

Najlepiej chyba jednak zawsze będę wspominał to, jak zaplanowałem chłopakom zajęcia z aerobicu. Widziałem jak się do siebie uśmiechali, a po piętnastu minutach, jak pani prowadząca zajęcia wzięła ich w obroty, to oddychali rękawami. Nad morzem też dobrze widać kto dobrze przepracował okres przygotowawczy. Pod tym kątem taki wyjazd też jest bardzo pożyteczny.

To jak już drużyna Falubazu z tego Świnoujścia wróci, to o co powalczy w PGE Ekstralidze? Mówi się, że raczej o miejsca 6-8…

Tak właśnie czytam wszędzie, że my to już do tych miejsc jesteśmy właściwie przypisani. W tym roku jednak też mieliśmy walczyć z Rybnikiem o utrzymanie, a sprawiliśmy wszystkim psikusa i awansowaliśmy do czwórki. Niewiele zabrakło, a ta drużyna z siódmego miejsca skończyłaby sezon z medalem. Przed sezonem nie ma co rozdawać medali. Oby nasze wyniki były jak najlepsze. Jesteśmy sportowcami i w każdym meczu będziemy jechać o zwycięstwo. Liczę, że w tych rozgrywkach będziemy jak najdłużej, bo słabo jest kończyć szybko kończyć sezon. W tym miejscu powiem też, że cieszę się, że szykują się zmiany w PGE Ekstralidze i od kolejnych rozgrywek ma sześć ekip wchodzić do tych play offów.

Takie rozwiązanie uatrakcyjni rozgrywki?

Na pewno. Do tego będzie większy margines błędu. Kluby po kilku gorszych meczach będą miały szansę na nadrobienie punktów i zaatakowanie w tych play-offach z dalszego miejsca. My taką sytuację mieliśmy w 2010 roku. Zaczęliśmy bardzo słabo, bo jako mistrzowie przegraliśmy kilka pierwszych meczów. Ostatecznie weszliśmy do play-offów, tam spisaliśmy się świetnie i przegraliśmy tylko z niezwykle mocną wtedy Unią Leszno. Taka zmiana będzie miała dużo plusów.

Bartosz Kapustka"Zrobiła się tam wklęsła dziura". Wyglądało to fatalnie, ale są dobre wieści! Piłkarz Legii już trenuje

Być może Panu znów się przydarzy taka historia w Falubazie, bo podpisał Pan nowy kontrakt z zielonogórzanami, który obowiązuje jeszcze przez dwa sezony…

Dokładnie, jeszcze dwa lata tej umowy nam zostało. Nie było tak naprawdę powodu by tego nie zrobić, bo klub jest bardzo dobrze zarządzany przez prezesa Domagałę. Dużo się mówiło o Falubazie, a tu naprawdę jest wszystko jak należy. Wszyscy mają pieniądze wypłacane od razu po wystawieniu faktury. Wiem, że w innych klubach są natomiast takie historie, że jeszcze w sierpniu zawodnicy nie mieli popłacone za sezon 2019. U nas tego nie ma i bardzo mi to odpowiada. Klub jest wypłacalny, dobrze zorganizowany, więc stąd taki ruch.