Pierwsza kobieta w Polsce będzie regularnie komentować mecze! Wielkie wydarzenie na rynku TV

Choć coraz częściej na meczach są reporterkami, prowadzą studia, to w roli komentatorów przy popularnych męskich sportach praktycznie się nie pojawiają. Piłka nożna czy żużel wydają się dla nich nieprzyjaznym światem. To się może zmienić. Już od tego weekendu kobieta komentować będzie speedway.

Kiedy za mikrofonami niemieckiego ZDF podczas Euro 2016 usiadła doświadczona 54-letnia dziennikarka Claudia Neumann, spadła na nią potężna fala krytyki. W większości nie były to komentarze merytoryczne, raczej docinki. "Kobieta komentuje mecz w TV? Ma pozwolenie na wyjście z kuchni?" lub "Ciocia powinna komentować gimnastykę artystyczną" - to niektóre nadające się do zacytowania. Neumann skomentowała dwa mecze wielkiego turnieju. Szef stacji ocenił jej pracę pozytywnie.

Zobacz wideo Inter Mediolan - SSC Napoli 2:0. Skrót [ELEVEN SPORTS]

- Claudia komentowała poprawnie. Fakt, że nie przydzieliłem jej więcej meczów, zapadł jeszcze przed turniejem - oznajmił Dieter Gruschwitz, dyrektor sportu w ZDF. Neumann dla tego nadawcy wcześniej komentowała futbol kobiecy. To takich oporów nie budziło. Męskiej części widowni dużo łatwiej było zaakceptować panią gadającą o paniach, niż kobietę za mikrofonem, gdy Eder strzelał gola Andreasowi Isakssonowi podczas ważnego starcia Włochów ze Szwecją.

Neumann jako komentatorka męskiego futbolu występowała jeszcze kilka razy, głównie przy dużych imprezach, do których jej stacja ma prawa. Niedawno napisała też książkę "Czy ktoś ma pozwolenie na przebywanie poza kuchnią?" Wydawnictwo opowiada o życiu dziennikarki sportowej w męskim kawałku świata.

Nowa wizja komentarza

Teraz polscy kibice też mogą mieć swoją Neumann. Na razie nie w futbolu, a w żużlu. Nie jednorazowo, a cyklicznie. Żużel to oprócz piłki nożnej i siatkówki jedna z najchętniej oglądanych u nas dyscyplin drużynowych. Pań, które pracują przy futbolu czy czarnym sporcie jest wiele. Swoje reporterki, czy prezenterki w studio mają zarówno Canal+ jak i Eleven Sports. O krok dalej postanowiła pójść jednak Motowizja, która od tego weekendu ma nadawać polską drugą ligę żużlową (trzeci poziom rozgrywek). To już samo w sobie jest oryginalnym wydarzeniem medialnym, bo transmisje z takiego poziomu, ma w telewizji tylko futbol. Jednak telewizja sprofilowana na tematykę motoryzacyjną, do speedway’a chce podejść z nieco innej strony. Jeszcze mocniej niż konkurencja postawi właśnie na panie. W sumie przy transmisjach będzie pracować 5 kobiet. Niektóre są już dobrze znane widzom (Joanna Cedrych, Katarzyna Szewerniak). One poprowadzą studio i będą reporterkami na meczach. W niedzielę podczas samego starcia Poznań – Wittstock kibice usłyszą kobiecy głos. Zawody te skomentuje duet Wojciech Dróżdż - Katarzyna Łapczyńska.

- Katarzyna to osoba zakręcona na punkcie motocykli. Od dekady jeździ na jednym kole, żyje tym na co dzień. Zresztą jej wyczyny na dwóch kółkach cieszą się w internecie dużą popularnością. Bardzo interesuje się też żużlem, ma ciekawe spostrzeżenia i sporą wiedzę, do tego też przyjemny głos - tłumaczy postawienie na kobietę w roli komentatora Gabriel Waliszko, szef żużlowego projektu w Motowizji, która sezon promuje hasłem #nowawizjażużla

Łapczyńska ma komentować żużlową 2. ligę cyklicznie. Przed debiutem są największe emocje.

- Traktuję to jako kolejne wyzwanie. Mam nadzieję, że sprostam zadaniu i uda mi się dodać relacji nieco kolorytu - mówi Łapczyńska, która w motocyklach zakochała się właśnie dzięki speedwayowi.

- Żużel jest częścią mojego życia od 19 lat. Wprawdzie poszłam w kierunku maszyn sportowych, ale to właśnie speedway pchnął mnie w świat dwóch kółek. Przed laty tworzyłam strony zawodników, pracowałam jako menedżer i pełniłam funkcje doradcze dla żużlowców, dbając o ich motywacje i psychikę. Od kilku lat pracuje przy meczach jako fotograf – opisuje dziennikarka.

Jeśli chodzi o polską telewizję, Łapczyńska nie będzie jednak pierwszą komentatorką w dyscyplinach, w których panowie przyzwyczaili się do niższych głosów. Niedawno, bo w czerwcu tego roku, widzowie TVP Sport podczas meczu GKS-u Katowice z Górnikiem Łęczna mogli posłuchać Joanny Tokarskiej. Była piłkarka m.in. Medyka Konin i polskiej reprezentacji do tej pory komentowała zawody pań, ale podjęła się też nowego wyzwania.

- Nie traktowałam tego jak awansu. To było raczej coś nowego. Przecież komentowałam mecze kadry kobiet, które miały fantastyczną ćwierćmilionową oglądalność - przypomina była piłkarka.

Komentarze w necie? "Nie mam wykupionego abonamentu u psychologa"

- Jak mnie kiedyś pytali, czy się widzę w męskiej piłce, to mówiłam, że nie. Niekoniecznie chciałam być tą, która pójdzie na pierwszy ogień i będzie kumulować złą energię kibiców. Nie chodzi tu przecież o to, że kobieta za mikrofonem będzie gorsza merytorycznie od mężczyzny. Kobiety w futbolu postrzegane są jako maskotki. W pierwszej kolejności zwraca się uwagę na ich wygląd. Jak kobieta zaczyna się wypowiadać, analizować, to szybko zapalają się czerwone lampki, pojawia się wzburzenie – opisuje. Dodaje jednak, że skoro dostała propozycje komentarza, to nie chciała jej odrzucać i dezerterować.

- Zgodziłam się, bo dlaczego miałabym taką propozycję odrzucić? Obejrzałam w życiu dziesiątki tysięcy meczów. Sama w piłkę grałam w kilkuset spotkaniach i w lidzie i na poziomie reprezentacyjnym. Od dziecka chodziłam do kiosku odbierać prenumeratę "Tempa" i "Sportu" i czytałam je od deski do deski. Skoro wiem, że czasem byli piłkarze, którzy zasiadają na stanowiskach komentatorskich, interesują się tą piłką mniej niż ja, to dlaczego miałabym mieć kompleksy? Czy męski futbol to inna dyscyplina niż futbol żeński? Oczywiście, że przy jednej lidze jestem na bieżąco, przy innej mniej, ale mogę się do wszystkiego przygotować - mówi nam komentatorka.

Tokarska od znajomych dostała po debiutanckim spotkaniu sporo miłych słów. Zaznacza, że świata anonimowego internetu nie sprawdzała, bo "nie ma wykupionego abonamentu u psychologa", a nastawiała się na negatywny odbiór, chociaż komentowała raptem mecz trzeciego poziomu rozgrywkowego.

- Mam świadomość, że jeżeli kobieta komentowałaby wyższy poziom rozgrywek, to skala krytyki byłaby ogromna. Nie dlatego, że będzie słaba merytorycznie, tylko dlatego, że mężczyźni nie są przyzwyczajeni do kobiecego głosu. Poza tym kobiecie w tym świecie mniej się wybacza - puentuje.

Jeśli Tokarska znów zostanie poproszona o skomentowanie meczu panów, zapewne nie odmówi, choć przyznaje, że największą przyjemnością są mecze pań, których w tygodniu i tak ogląda najwięcej. Niedługo będzie zresztą komentować kobiecą ekstraligę.

"Wpuścili babę przed mikrofon, to trzy punkty odjechały"

Na kobietę w komentatorskiej dziupli telewizyjnej widzowie czekali długo. Słuchacze radia krócej. W sierpniu 2010 roku w poznańskim radiu Merkury, spory stres przeżyła dobrze zapowiadająca się 23-letnia dziennikarka.

- Byłam dziennikarką sportową od kilku lat, ale nigdy nie miałam oczekiwań, by komentować mecze. Pewnego dnia w grafiku wylądowałam w rubryce "komentarz" - relacjonuje nam Hanna Urbaniak, obecnie dziennikarka "Gazety Wyborczej" w Poznaniu. - Z jednej strony był szok, z drugiej duma. Szef uznał przecież, że się nadaje i chce dać mi szanse. Wykonałam wtedy polecenie służbowe - dodaje z uśmiechem. W ten sposób Urbaniak została prawdopodobnie pierwszą kobietą w Polsce, która skomentowała w radiu na żywo cały mecz. To było ekstraklasowe starcie Lecha z Arką. Przed debiutem wolała mieć spokój, ale koledzy z redakcji odpowiednio rozreklamowali wydarzenie na antenie. W Wielkopolsce też było o tym głośno, również w gazetach.

- Po tym meczu odebrałam nawet gratulację od piłkarzy Lecha. Oczywiście w internecie były różne komentarze. Wtedy jednak portale społecznościowe nie miały takiej mocy jak dziś - przypomina Urbaniak. Ponieważ szef był z niej zadowolony, to na grafiku pojawiła się też przy kolejnych meczach "Kolejorza". W sumie komentowała je przez cztery sezony, wyszło pewnie z kilkadziesiąt spotkań.

- Pamiętam, że po jednej z porażek Lecha, ktoś z poznańskich kibiców spuentował: Wpuścili babę przed mikrofon, to trzy punkty odjechały - śmieje się wspominając tamte wydarzenia i cieszy, że przetarła szlaki.

- Myślę, że obecnie dla pań przed mikrofonem są lepsze czasy niż kiedyś, nawet w Polsce. Jak kobieta jest fachowcem, to się obroni, zostanie przez kibiców zaakceptowana - uważa Urbaniak.

Warto przypomnieć, że to właśnie radio w swej historii było bardziej przyjazne komentującym paniom. Pierwszą transmisję radiową - relację z Dużej Krokwi w Zakopanem - przeprowadziła kobieta. Skoki na Międzynarodowych Mistrzostwach Polski w 1927 roku relacjonowała bowiem Ada Arztówna. Nie przeszkadzało jej -20 stopni Celsjusza ani napierający na radiowy sprzęt ciekawscy kibice. Arztówna komentowała też zresztą wioślarstwo i rajdy samochodowe. Jeśli chodzi o nowszą historię, to uważni słuchacze Studia S-13 Programu 1 Polskiego Radia na pewno pamiętają też, że meldunki ze stadionów przekazywała Renata Susałko.

"Matka współczesnej komentatorki"

Co innego jednak krótka relacja, co innego komentowanie całego spotkania. Za granicami Polski, dyrektorzy dużych telewizji już od kilku lat nie stronią od dawania paniom szans przy okazji wielkich i ważnych meczów. Opisywana na początku dziennikarka ZDF nie była pierwszą w Niemczech komentatorką.

Tą już w 1990 roku została Ulla Holthoff (też w ZDF). Holthoff była zresztą potem szefową redakcji piłkarskiej w telewizji DSF, współtworzyła jeden z pierwszych piłkarskich talk-show (Doppelpass). Do tej pory nazywana jest "matką współczesnej komentatorki piłkarskiej". Matką jest też prywatnie, matką Matsa Hummelsa.

Anglicy też nie są bardzo zaskoczeni paniami w komentatorskiej dziupli, od kiedy weszła do niej Jacqueline Oatley. Dziennikarka niespełna 5 lat temu została pierwszą kobietą, która skomentowała w Anglii skrót meczu w bardzo popularnym programie "Match of the day". Oatley pracuje też zresztą przy darcie. Na Wyspach żeńskie głosy w futbolu nie są wyjątkami. Kibice podczas dużych imprez mogą słuchać też Viki Sparks. Dziennikarka rozpoczęła prace dla BBC w 2014 roku. Publiczny nadawca szukał wówczas kobiecych głosów do pracy przy żeńskim futbolu. Sparks po czterech latach była już jednak na mundialu w Rosji i w czerwcu 2018 roku jako pierwsza na Wyspach skomentowała mecz mistrzostw świata. W jej przypadku gratulacje również mieszały się z twitterowymi wrzutkami: "proszę zostawcie to panom".

Kibice krykieta w Anglii są już przyzwyczajeni, że gdy włączą odbiorniki, to mogą usłyszeć Isę Guhę, byłą krykiecistkę. Trochę tak jak w Polsce, gdy przy transmisjach z tenisa słychać Joannę Sakowicz, a przy meczach piłkarzy ręcznych Iwonę Niedźwiedź. Czy widzowie żużla i futbolu też okażą się przyjaźni dla pań?

Przeczytaj także:

Więcej o: