Szwedzi mają problem przez polskie przepisy. "To może skończyć się tragicznie"

Polskie przepisy mogą zaszkodzić szwedzkiej lidze żużlowej. Zdaniem prezesów Eliteserien 14-dniowy okres kwarantanny odegra w tym aspekcie kluczową rolę. Najlepsi żużlowcy jeżdżący w PGE Ekstralidze mogą odmówić wyścigów w Szwecji.

PGE Ekstraliga planuje powrót na tory żużlowe 12 czerwca. Prezesi szwedzkich klubów niepokoją się, ponieważ mogą stracić najlepszych zawodników. Wszystko przez 14-dniowy okres kwarantanny nakładany na osoby wracające do kraju. 

- Start szwedzkiej ligi zaplanowany został wstępnie na 2 czerwca, a polskiej na 12 czerwca. Jeżeli polskie przepisy o kwarantannie nie zostaną złagodzone to najlepsi zawodnicy, a zwłaszcza uczestnicy prestiżowego cyklu Grand Prix będący w naszej lidze gwiazdami, pozostaną w Polsce, co może się dla nas skończyć tragicznie" - stwierdził w programie "STV" Mikael Teurnberg, dyrektor handlowy Eliteserien.

Zobacz wideo

PGE Ekstraliga jest najlepszą ligą żużlową na świecie. Żużlowcy nie będą chcieli ryzykować

Dyrektor handlowy Mikael Teurnberg uważa, że polska liga żużlowa jest najlepsza na świecie. Prowadzi największe transmisje meczowe oraz posiada najwięcej kibiców na stadionach. Dlatego żużlowcy nie będą chcieli ryzykować okresem 14-dniowej kwarantanny po wyjeździe z kraju. 

Szwedzi do pandemii koronawirusa podeszli z większym dystansem niż pozostałe kraje. Treningi nie zostały wstrzymane, ograniczono natomiast liczbę osób na stadionach. Jeżeli Eliteserien nie wystartuje, istnieje prawdopodobieństwo, że liga przestanie istnieć. Władze żużlu w Szwecji szukają rozwiązań, które pozwolą im zatrzymać zawodników jeżdżących w Polsce.

- Dochodzą do nas słuchy, że istnieją plany rozegrania okrojonego cyklu Grand Prix tylko w Polsce, tak aby zawodnicy nie musieli wyjeżdżać - stwierdził Mikael Teurnberg. Najważniejsze z nich to zaplanowane na 25 lipca GP w Halastavik oraz 15 sierpnia w Malilli.