Kulturyści zajmą się treningiem żużlowców KS Toruń

Arkadiusz Szyderski i Radosław Smyk mają zająć się tężyzną zawodników.

KS Toruń opisuje przyszłe treningi jako "ładowanie akumulatorów i wzmacnianie się" - żużlowcy ćwiczyć będą w nowej siłowni Champion Gym&Fitness&SPA. Za przygotowanie zawodników oraz ich kondycję odpowiadać będą Arkadiusz Szyderski i Radosław Smyk.

Obaj są świetnie znani w toruńskim środowisku trenerów. Obaj mają też imponującą przeszłość w roli kulturystów. Szyderski był już mistrzem Europy i stawał na podium mistrzostw świata. Smyk to 26-latek; w przeszłości trenował m.in. żużel.

Szyderski w przeszłości już zajmował się treningami z żużlowcami. Robił to już za czasów Apatora/Adriany. Teraz ma 41 lat. Kiedy zaczynał treningi z zawodnikami, za wzór stawiał Wiesława Jagusia. W przeszłości w wywiadach wspominał: - Umiem jednak trafić również do tych, którzy nie lubią ćwiczeń. Wystarczy, aby górę nad niechęcią wzięła ambicja. Przykładem solidnej pracy może być Wiesław Jaguś. Widać, że ciężary nie są mu obce. To jeden z najlepiej zbudowanych żużlowców.

Żużlowcami zajmował się też zimą 2008/2009 r. Trenował wtedy m.in. Roberta Kościechę i Adriana Miedzińskiego oraz Karola Ząbika. Kiedy położono duży nacisk na siłowe przygotowanie zawodników, trener Jan Ząbik, słysząc o tym, że jego żużlowcy będą ćwiczyć pod okiem mistrza kulturystyki, żartował: - Bałem się, że z zawodników zrobi się grupa mięśniaków.

Ale efekt był zupełnie inny. Miedziński i Kościecha pod okiem Szyderskiego schudli po pięć kilogramów, a po sezonie zgodnie przyznawali - w tak dobrej formie fizycznej jeszcze nie byli. Szyderski o żużlowcach mówi: - Oni nie mają być rozbudowani, potężni, a silni i wytrzymali. Broń Boże, żeby byli tacy jak ja (śmiech). Ciężko byłoby oglądać ich jazdę na motocyklu... Poważnie mówiąc: chodzi o to, żeby, przy jak najniższej masie ciała, mieli jak największą wytrzymałość i siłę. Wiadomo, że nie zawsze jeździ się na torze gładkim jak stół. A wszystkie braki siły, problemy kondycyjne widać od razu przy cięższej, nierównej nawierzchni. To można zauważyć, kiedy na drugim albo trzecim okrążeniu zaczynają "puszczać" ręce, trudno jest utrzymać motocykl. Łatwo jest wtedy o upadek albo stratę pozycji. Ja chcę doprowadzić do tego, żeby nikt problemów z kondycją nie miał. Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, prowadzenie motocykla to nie tylko ręce, ale i nogi. Ręce są ważne. Ale prowadzenie motocykla to głównie nogi. Masz je słabe? Nie powalczysz. Przy starcie jesteś bez szans.

Więcej o toruńskich szkoleniowcach na ich stronach internetowych - szyderski.pl oraz radoslawsmyk.pl .