Żużel. Rusza liga mistrzów

Drużyn jest osiem, a w ich składach znajduje się cała najlepsza "10" ostatniej edycji mistrzostw świata. Tylka jedna z tych ekip nigdy nie była mistrzem kraju. W sobotę rusza kolejny sezon PGE Ekstraligi - najlepszej żużlowej ligi świata i najlepszych ligowych rozgrywek polskiego sportu.

Ekstraliga lepsza od Ekstraklasy

Częstochowa, Gorzów Wielkopolski, Grudziądz, Leszno, Tarnów, Toruń, Wrocław i Zielona Góra - to najważniejsze w naszym kraju miasta "czarnego sportu". Raczej nie ma tu wielkich ośrodków, a mimo to frekwencji na meczach klubom Ekstraligi pozazdrościć mogą kluby piłkarskiej ekstraklasy. W ubiegłym sezonie na wszystkich rozegranych meczach - było ich 65 - żużlowej elity pojawiło się 633 086 widzów, co dało średnią 9 739 kibiców na spotkanie. Średnia znakomita, dla porównania mecz piłkarski na najwyższym krajowym poziomie z trybun ogląda przeciętnie 9 054 widzów. To średnia aktualna, po 29 kolejkach Ekstraklasy.

Wrocław nie może się doczekać inauguracji

Ekstraliga za chwilę wjedzie mocno w nowy sezon i kto wie czy swojego wyniku nie poprawi. W piątkowe południe w sprzedaży zostało już tylko około 800 biletów na mecz Betard Sparta Wrocław - Fogo Unia Leszno, którym w sobotę rozpoczną się rozgrywki. Stadion Sparty może pomieścić 13 500 tysiąca widzów i zapewne wypełni się do ostatniego miejsca. A tych od niedawna jest więcej, bo klub postanowił dodać 555 krzesełek. To decyzja podyktowana wydarzeniami z ostatniego sezonu. Wówczas nie brakowało spotkań, na które 13-tysięcznik okazywał się za mały. A średnia widzów na spotkanie - 11 679 - była najwyższa w lidze. I znów nawiążmy do Ekstraklasy, by powiedzieć, że z 16 ekip w niej występujących lepszą frekwencję mają tylko cztery: Górnik Zabrze (19 056), Lech Poznań (18 265), Legia Warszawa (16 584) i Wisła Kraków (13 903).

Grand Prix w każdym meczu

Fani żużla przychodzą na stadiony, bo mają co oglądać. Widowiska na najwyższym poziomie gwarantują najlepsi zawodnicy na świecie.

1. Jason Doyle

2. Patryk Dudek

3. Tai Woffinden

4. Maciej Janowski

5. Bartosz Zmarzlik

6. Emil Sajfutdinow

7. Matej Zagar

8. Fredrik Lindgren

9. Martin Vaculik

10. Chris Holder

Powyższa lista to czołówka końcowej klasyfikacji Grand Prix 2017, czyli ostatniej edycji indywidualnych mistrzostw świata. Wszyscy wymienieni są zawodnikami polskich klubów. Dlatego nie tyle w każdej kolejce, co w każdym meczu dochodzi do starć gwiazd. Weźmy spotkanie Sparty Wrocław z Unią Leszno. Dla gospodarzy punkty będą zdobywać m.in. Woffinden (chyba najlepszy zawodnik świata ostatnich lat, bo od 2013 roku Grand Prix kończył na następujących pozycjach: 1., 4., 1., 2. i 3.), Janowski i mistrz świata juniorów Maksym Drabik (syn byłego mistrza kraju, Sławomira). Po stronie gości, którzy bronią mistrzostwa, poza obecnym na powyższej liście Sajfutdinowem (Rosjanin to brązowy medalista MŚ z 2009 roku) pojedzie m.in. Jarosław Hampel, czyli dwukrotny wicemistrz świata (z 2010 i 2013 roku) i brązowy medalista MŚ (z roku 2011).

Gwiazdy i spoza Top 10

Zawodników z Top 10 ostatniej edycji Grand Prix nie mają tylko w Grudziądzu i Tarnowie. Ale to absolutnie nie znaczy, że Mr Garden GKM i Grupa Azoty Unia nie mają gwiazd. W Grudziądzu jeździ Artem Łaguta, czyli najlepszy zagraniczny zawodnik ligi, trzeci najskuteczniejszy żużlowiec minionego sezonu (chodzi o średnią punktową na mecz). Rosjanina nie było wysoko w GP, bo po prostu w poprzedniej edycji nie startował. Prawie nie jeździł w niej Nicki Pedersen. Duńczyk zajął dopiero 21. miejsce, bo z powodu kontuzji wystartował tylko w dwóch z 12 turniejów. Ale na mecze "Jaskółek" na pewno będzie przyciągał. W całej lidze jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem. Indywidualnie zdobył aż siedem medali MŚ - trzy złote, jeden srebrny i trzy brązowe.

Faworyci? Prawie wszyscy

Gwiazdy jeżdżą wszędzie, bo wszędzie są pieniądze. Oczywiście i w PGE Ekstralidze są bogaci, i biedni, ale tu nie ma takich dysproporcji, jakie widzimy w naszych ligach innych dyscyplin sportu. Według danych z oficjalnej strony internetowej Speedway Ekstraligi, najbogatsza Cash Broker Stal Gorzów Wielkopolski na roczne funkcjonowanie ma zabezpieczoną kwotę 9,5 mln złotych. Tuż za nią są: Leszno (9,2 mln) oraz Toruń, Wrocław i Zielona Góra (po 9 mln). Dalej jest mająca osiem milionów Częstochowa, a za nią z siedmiomilionowym budżetem Tarnów i trochę bardziej odstający (5,7 mln) Grudziądz.

W tej sytuacji trudno o zdecydowane prognozy na sezon. - Unia Leszno nic nie straciła, a wręcz zyskała. To kandydat numer jeden do walki o złoty medal. Sparta ma doskonałego młodzieżowca [.] zespół nie stracił na wartości [.] Toruń ma szansę być w czwórce. Kolejną drużyną, która powalczy o play-off [po rundzie zasadniczej o medale będą rywalizowały cztery najlepsze zespoły] jesteśmy my. Myślę, że Zielona Góra będzie zespołem nieobliczalnym, który może w tej lidze zaistnieć. Do Częstochowy wrócił Marek Cieślak [trener reprezentacji Polski], który potrafi zmobilizować i ustawić zespół. Ściągnął wartościowych zawodników [liderami powinni być Zagar i Lindgren] - wylicza na oficjalnej stronie ligi Stanisław Chomski, trener Stali Gorzów.

Zakaz wjazdu dla dopingowiczów

Liga ma jakość, ma też dobry wizerunek. Pierwszy weekend nowego sezonu będzie okazją do przeprowadzenia u zawodników pierwszych testów antydopingowych. - Bardzo szybko wyciągnęliśmy wnioski z ubiegłorocznej sprawy Grigorija Łaguty - mówił w połowie marca Wojciech Stępniewski, prezes Ekstraligi Żużlowej, przypominając wpadkę Rosjanina na meldonium, skutkującego dyskwalifikacją zawodnika na 21 miesięcy. Miesiąc temu doszło do podpisania umowy między Ekstraligą a Polską Agencją Antydopingową (POLADA). - Chcemy powiedzieć stanowcze "nie" dopingowiczom w PGE Ekstralidze - tłumaczył Stępniewski podczas podpisania umowy z agencją. - To historyczna chwila, ponieważ nigdy wcześniej w Polsce żadna profesjonalna liga sportowa nie zawierała z POLADĄ podobnej umowy - dodawał.

Jak widać, nasza żużlowa liga mistrzów jest pierwsza pod wieloma względami.