Ranking mocy w Enea Ekstralidze. Tak ciekawie nie było w niej od lat [SONDAŻ]

To będzie najciekawszy sezon Enea Ekstraligi od lat. Powód: tylko jedna drużyna wygląda na naprawdę słabą.

Miejsce 10 - Wrocław

Ów słabeusz ligowy to na razie - opisujemy według stanu na południe 17. grudnia - Wrocław. Betard Sparta nie ma raczej kim straszyć rywali - chyba, że Tomaszem Jędrzejakiem (na zdjęciu), który przecież formalnie jest indywidualnym mistrzem Polski. Problem w tym, że choć formalnie trafił do paneonu polskich gwiazd, w lidze trudno uznać go za żużlowca, który miałby zagwarantować zwycięstwa. Wsparcie dla niego będzie raczej skromne - Tai Woffinden w lidze sobie nie radzi, a Peter Ljung także raczej nie jest zawodnikiem zapewniającym zwycięstwa biegowe. Nadzieja Wrocławia w tym, że uda się jeszcze dojść do porozumienia z kimś naprawdę mocnym. Choćby z ciągle pozostającym bez klubu Gregiem Hancockiem.

Miejsce 9 - Gniezno

Nie można odmówić Startowi ambicji. Miał plany zatrudnienia Tomasza Golloba (inna sprawa, że szybko zderzył się ze ścianą przy pierwszych próbach porozumienia), ale ostatecznie o jego sile stanowić mają Antonio Lindbaeck (na zdjęciu), Matej Zagar, Sebastian Ułamek i Bjarne Pedersen. To dość ciekawe zestawienie głównie ze względu na Szweda, który miał porażającą końcówkę ostatniego sezonu. Pytanie, jak w Gnieźnie odnajdzie się Zagar - jeśli będzie taki, jak w Gorzowie, pozycja Startu będzie lepsza. Jeśli nie, Start może mieć kłopoty, bo Ułamek oraz Pedersen to już ligowe znaki zapytania.

Krzysztof Buczkowski Krzysztof Buczkowski Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta

Miejsce 8 - Bydgoszcz

To miejsce ósme 'z gwiazdką'. I to dosłownie. Nowe kierownictwo Polonii czeka z odsłonięciem kart niemal właśnie na święta - wszystko będzie jasne dopiero w piątek. Jeśli jednak założyć (o czym mówi się nieoficjalnie), że bydgoszczanom nie udało się namówić jednak Jarosława Hampela, być może będzie tam startował Hancock. Polonię stać na niego, skoro była gotowa zatrudnić Nicki Pedersena, a Amerykanin to akurat ciągle postać zdolna do tego, by zapewniać co mecz ponad 10 punktów. Gdyby bydgoszczanom udało się np. okrasić Krzysztofa Buczkowskiego (na zdjęciu), Roberta Kościechę i zdolnych juniorów choćby Aleksandrem Łoktajewem, zespół byłby na tyle ciekawy, by walczyć z każdym choćby na torze w Bydgoszczy.

Miejsce 7 - Leszno

Unia prawdopodobnie postawi na klasyczny zespół typu 6x8=48. Nie ma tam wyrazistych pierwszoplanowych gwiazd, ale nie powinno być też żużlowców kolekcjonujących zera. Fredrik Lindgren (na zdjęciu) ciągle jest niespełnioną nadzieją Szwedów na wielkie sukcesy - raczej ich już nie osiągnie, ale w lidze nadal może zaskakiwać. Unia postawiła też na Kennetha Bjerre, który też jest znakiem zapytania. Jeszcze niedawno był jednym z najlepszych żużlowców ligi. Dziś kojarzy się raczej z kontuzjami, przeciętnością i niespełnionymi oczekiwaniami. Jednak duet Lindgren-Bjerre wraz z Grzegorzem Zengotą, Damianem Balińskim to interesujące zestawienie jak na wariant bardzo oszczędnościowy. A w Lesznie ciągle są też Tobiasz Musielak i Kamil Adamczewski. Niewiadoma to tylko Przemysław i Piotr Pawliccy - ich pozostanie w Unii wcale nie jest tak pewne, jak mogłoby się wydawać.

Miejsce 6 - Gorzów

Zespół '6x8' w lepszym wydaniu niż to z Leszna. Nad pożegnaniem z Tomaszem Gollobem się nie płacze, bo ten w Stali nie był ostatnio niezbędny. Niels Kristian Iversen znów będzie aspirował do miana lidera drużyny, ale czy stać go na jeszcze jeden tak perfekcyjny sezon jak w 2012 r.? Stal będzie miała jeszcze dwóch innych mocnych prowadzących pary - Krzysztofa Kasprzaka i Daniela Nermarka (pod warunkiem, że w formie częstochowskiej). Zakładając dodanie do tego Tomasza Gapińskiego i Bartosza Zmarzlika (na zdjęciu) - a ten może w 2013 r. zadziwiać jeszcze bardziej niż dotychczas - w Gorzowie nie będzie wcale tak słabej drużyny, jak jeszcze niedawno mogłoby się wydawać. Wręcz przeciwnie.

Nicki Pedersen, as Danii Nicki Pedersen, as Danii Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Miejsce 5 - Rzeszów

Kiedy PGE Marma poinformowała o kontrakcie z Nicki Pedersenem (na zdjęciu), gdzieniegdzie można było usłyszeć, że to podpis na miarę mistrzostwa Polski. By tak sądzić trzeba dużej dozy optymizmu. Pedersen może i będzie - wzorem gdańskim - kolekcjonować trójki i opróżniać kasę szefowej klubu, Marty Półtorak, ale to nie wystarczy do zbudowania potęgi w Rzeszowie. Brak w PGE Marmie innych równie niezawodnych postaci. Jurica Pavlic to jednak uosobienie ligowego chaosu - żużlowiec zdolny równie dobrze do zdobywania 11-12 punktów, jak i 2-3. Grzegorz Walasek i Rafał Okoniewski mogą wspierać Pedersena, ale czy na miarę zwycięstw? Druga linia PGE Marmy wydaje się zbyt przeciętna, by równać się z możnymi polskiej ligi.

Miejsce 4 - Tarnów

Pozycja na wyrost? Niekoniecznie. Choć z Tarnowem pożegnał się Hancock, a budżet i ilość niewiadomych może zniechęcić i doświadczonych księgowych, w Tarnowie ciągle jest spryciarz Marek Cieślak, możliwe wsparcie spółek skarbu państwa i grupka, która jakby nie patrzeć zdobyła mistrzostwo Polski. Kwartet Janusz Kołodziej - Maciej Janowski - Martin Vaculik (na zdjęciu) - Leon Madsen daje drużynie energię jakiej nie powstydziłby się sponsor zespołu, Tauron. Wystarczy, by Artiom Łaguta poszedł śladem Grigorija, a w Tarnowie znów będzie mocna drużyna.

Miejsce 3 - Częstochowa

Miejsce trzecie, choć mogłoby być wyższe. Raczej nie niższe. Siła częstochowian będzie ogromna, pod warunkiem, że sojusz rosyjsko-duńsko-polski z Norwegią w tle zadziała jak powinien. Duet Grigorij Łaguta-Emil Sajfutdinow to postrach dla przeciwników. Nie tylko ze względu na perspektywę porażek 1:5 z taką parą, ale również z powodu tego, co może dziać się na torze, gdy obaj Rosjanie - nie bojący się żużlowej kaskaderki - będą startować wspólnie. Kluczowym transferem Włókniarza może być jednak nie Sajfutdinow, a Michael Jepsen Jensen, który rok po roku robi postępy, a wkrótce - być może już w 2013 r. - zacznie na dobre pukać do światowej czołówki. Miał być w Rzeszowie, ale tam złapano się za głowy, gdy zaczął podwyższać swoje oczekiwania finansowe. W Częstochowie może zarobić nawet 1,5 mln zł za sezon - motywacyjny kontrakt spowoduje, że Duńczyk powinien być bardzo mocnym punktem Włókniarza. I tu pojawia się pytanie o tło zespołu - grupę po przejściach. Rafał Szombierski i wiecznie kontuzjowany ostatnio Rune Holta mogą dawać punkty, ale nie muszą. Włókniarz stawia też na Adama Strzelca, który ponoć ma potencjał, ale - delikatnie mówiąc - trzeba go dość mocno mobilizować. Zakładając, że gwiazdy w Częstochowie będą tak mocne jak dotychczas, Jensen zrobi kolejny krok w przód, a Holty nic nie będzie bolało - mamy w Enea Ekstralidze kolejny zespół nawet na miarę złota.

 

Konferencja prasowa z udziałem Tomasza Golloba Konferencja prasowa z udziałem Tomasza Golloba Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Miejsce 2 - Toruń

Gdyby ilość żużlowców w kadrze szła w jakość, byłby pierwszy. Jednak ktoś z pary (zapewne) Adrian Miedziński/ Darcy Ward będzie musiał być poza składem. Podobnie wyglądać będzie sytuacja braci Emila i Kamila Pulczyńskich. W Toruniu były już tzw. dream-teamy, które kończyły się problemami. Teraz w klubie potrzebna będzie twarda ręka potrafiąca zapanować nad ambicjami (ale i potrzebami startów ze względów finansowych) kilku zawodników. Unibaksu bez Ryana Sullivana nikt sobie nie wyobraża, Chris Holder jako mistrz jest w nim hołubiony. Tomasz Gollob też ma niepodważalną pozycję ku irytacji szalikowców. Unibax będzie więc przeciwieństwem Stali czy Unii. Słynne, kiedyś preferowane przez trenera Jana Ząbika, '6x8' nie dla Torunia. Zasada będzie prosta: Gollob, Sullivan, Holder i Ward lub Miedziński mają wspólnie zdobyć ok. 45-50 punktów, bo szczególnie na Motoarenie wydaje się być bardzo łatwe. Jednak Unibax solidnie ryzykuje, bo każdemu z tego kwartu w ub. sezonie trafiały się ligowe wpadki. A druga linia - a w niej do wyboru: bracia Pulczyńscy, bracia Przedpełscy i Oskar Ajtner-Gollob - nie gwarantuje tego, że uda się nadrobić ewentualne straty gwiazd.

Sierpień 2011r. Jarosław Hampel (z lewej), Andreas Jonsson i Darcy Ward na podium Speedway Grand Prix na toruńskiej Motoarenie. Sierpień 2011r. Jarosław Hampel (z lewej), Andreas Jonsson i Darcy Ward na podium Speedway Grand Prix na toruńskiej Motoarenie. Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Miejsce 1 - Zielona Góra

Miejsce pierwsze pod warunkiem, że klub potwierdzi to, o czym spekuluje się w kuluarach - że jeszcze przed świętami oficjalnie jego żużlowcem zostanie Hampel. Z nim zestawienie liderów będzie równie mocne jak to, którym dysponuje Unibax. Hampel oraz Andreas Jonsson (na zdjęciu na najwyższym stopniu podium), Piotr Protasiewicz i Patryk Dudek to też grupa godna wspomianych wcześniej 45 punktów. A za nią jest jeszcze chociażby Jonas Davidsson.