Sport.pl

TV, pośladki, Motoarena, Falubaz. Oto najdziwniejsze demotywatory żużlowe

Okazuje się, że choćby najzwyklejsze zdjęcie z zawodów żużlowych może być czymś więcej niż tylko fotografią.
Internauci coraz chętniej wykorzystują je do tego, by wyrazić swoje emocje. I tak, poprzez żużel, narzekają, psioczą, ironizują, żałują, krytykują, prowokują. W najbardziej znanym serwisie z tego typu grafikami, demotywatory.pl, nie brakuje takich, które zaskakują.

A przecież mogli zagrać na Motoarenie

Co prawda w Toruniu dach lekko przecieka, ale trawa wewnątrz toru jest w świetnym stanie. Tak kpi jeden z internautów (można sądzić, iż torunianin) z kuriozalnej sytuacji z meczu Polska-Anglia na Stadionie Narodowym. Nawiązuje przy tym do równie dziwnej sytuacji z żużlowego Grand Prix rozgrywanego właśnie w Toruniu, na Motoarenie. Choć ta jest chroniona ponoć świetnej jakości dachem, nie zatrzymuje deszczu jeśli ten pada pod kątem. A ponieważ trudno, by padał idealnie według linii prostej, na GP w Toruniu było przez chwilę groźnie. Tor zamókł, choć po chwili pracy już nadawał się do rywalizacji. Skojarzenie z dachem Narodowego pozostaje jednak niezmienne.

Tragedia z tym żużlem odkąd są tłumiki

Świetna kpina z jednego z nowszych przepisów w lidze żużlowej. Odkąd kilka lat temu wprowadzono w niej obowiązkowe nowe tłumiki (skuteczniejsze niż dotychczas) rywalizacja się nieco zmieniła. Jest ciszej, mniej dynamicznie. Tego wcześniej obawiali się kibice kpiący przed zmianami, iż wprowadzenie nowego sprzętu zmieni żużel w wyścigi konne. Pośrednio tak. Kiedy odwołano jeden z meczów, widzowie przed telewizorami w programie mieli co prawda ligę, ale na ekranie - jeździectwo.

Żużel, Wisła i ŁKS. Co ważniejsze?

Widać w demotywatorach żużlowych rozżalenie. Kibice irytują się tym, że żużel do mediów przebija się albo przy okazji skandali, albo w związku z naprawdę ogromnymi sukcesami - choćby mistrzostwem świata Tomasza Golloba. W internecie można znaleźć sporo prac, w których odczuwalna jest irytacja, iż mecze kopaczy (jak ironicznie określa się tam piłkarzy) są ważniejsze niż sukcesy żużlowców. Inny trend to porównywanie sukcesów reprezentacji futbolowej z ekipą Marka Cieślaka. Ta na żużlu przez lata należy do światowej czołówki.

Polska husaria. Wszelkie prawa zastrzeżone

To właśnie nawiązanie do demotywatora wcześniejszego. Jeśli ktoś przywykł do określania reprezentacji piłkarskiej jako husarii, powinien zmienić zdanie. Dla żużlowych mistrzów demotywatorów to wręcz standard - sport motorowy jest ponad wszystkim. A futbol? Zabawa, którą trudno porównywać ze speedwayem. Na jednym z demotywatorów ktoś wstawił zdjęcie poranionej i poparzonej ręki (tuż po wypadku) mistrza świata Chrisa Holdera. Podpis był złośliwy. Autor demotywatora zastanawiał się, co w takiej sytuacji zrobiłby piłkarz. Holder po koszmarnym wypadku wstał z toru i zszedł na bok, by nie blokować miejsca innym żużlowcom.

Pierwszy zespół, który potrafił odwołać mecz

To ekipa mistrzów Polski, Azotów Tauronu Tarnów. Internauci kpią z historii, gdy przez wielkie zamieszanie na Motoarenie odwołano ich mecz z Unibaksem Toruń. Najpierw spóźnił się lider tarnowian Greg Hancock, później sędzia zadecydował w związku z tym o walkowerze dla torunian, aż okazało się, że sam pomylił się w niezbyt skomplikowanych obliczeniach średniej całej drużyny Azotów. Walkower był niepotrzebny, mecz trzeba było powtórzyć. Chaos gigantyczny, okazja do śmiechu - również. A to internauci lubią szczególnie.

Lepsze strony Torunia na pośladkach

Co autor miał na myśli? Tak, niczym na lekcji polskiego w liceum, można zapytać patrząc na hasło reklamowe umieszczone na strojach podprowadzających w Toruniu. Dziewczęta, piękne i zgrabne, mają za zadanie m.in. wdzięczyć się do kamer operatorów TVP Sport. Eksponują przy tym reklamy. Jedna trafiła tak na szlachetne miejsce, gdzie kończą się plecy niewinnych niewiast. Takich rzeczy internet nie zapomina. Nie w Polsce.

Boję się, ale to kocham!

Świetne zdjęcie, świetny demotywator, świetne podsumowanie żużla. I chwila powagi w roześmianym światku żużlowych demotywatorów. Speedway to prędkość, niebezpieczeństwo, kolizje, wypadki. Jednak ciągle przyciąga i kibiców, i zawodników. Te dwa zdania pod zdjęciem trafiają w sedno.

Demotywowanie Gorzowa Wielkopolskiego

To bolesna fotografia dla Gorzowa, a radosna dla Zielonej Góry. Kibice obu miast żyją ze sobą jak pies z kotem. Daleko do ideału. Na jednych z derbów Ziemii Lubuskiej szalikowcy Falubazu, niczym szpiedzy, weszli w sektor gorzowian. Namówili widzów do tego, by rozciągnąć wielkie hasło rzekomo wychwalające ich Stal. Hasło owszem - było. Tylko ku chwale Falubazu. Demotywacja przeciwników w stu procentach.

Profesor Gollob, który profesorem już nie jest

Postacią, która szczególnie często pojawia się na żużlowych demotywatorach jest Tomasz Gollob. Kiedy został mistrzem świata, wychwalano go tam pod niebiosa. Stawiano za wzór, pisano o jego wyższości nad dziesiątkami innych sportowców. Dziś, kiedy Gollob ma kryzys formy i popadł w ligową przeciętność, demotywatory służą głównie do tego, by podkreślać jego upadek. Kolejna zasada polskiego internetu - tu nie ma litości dla nikogo. I z bohatera można szybko zrobić cel ataków.

W lewo, ale kierownica w prawo

Ciekawe spostrzeżenie. Żużel to cztery okrążenia toru pokonywane w lewo. Na wirażach kierownicę trzeba jednak oczywiście trzymać skręconą inaczej. Takie demotywatory służą w sieci głównie podkreślaniu tego, jak dziwną dyscypliną jest ta, którą ekscytują się tłumy w Zielonej Górze, Gorzowie, Tarnowie, Toruniu czy Częstochowie oraz Lesznie.

Żużel w telewizji budzi emocje

Kolejna ciekawa uwaga. Coś w tym jest (a w zasadzie - było). Przez lata operatorzy stacji telewizyjnych pokazywali pojedynki koncentrując się zawsze na tych, którzy prowadzili. Brakowało szerszych planów, brakowało tego, by zaprezentować, co dzieje się za plecami lidera. Dochodziło do sytuacji dziwnych - widz oglądał nienaganną jazdę najlepszego z zawodników, gdy za nim walka trwała w najlepsze. Teraz, choćby w relacjach TVP Sport, widać zmianę - żużel w telewizji pokazywany jest naprawdę ciekawie.

Motocyklowy miód w słoiku

Jeszcze jedno spojrzenie na żużel przez pryzmat telewizji. Czy na szklanym ekranie to miód w słoiku? Stacje telewizyjne oferują coraz więcej - przedmeczowe studia, powtórki, drobiazgowe analizy ekspertów, wywiady w trakcie meczu. Są jednak tacy, dla których to ciągle niewiele w porównaniu do żużla na stadionie.

Za żużel dziękuję bratu/ tacie/ koledze/ mężowi

Stały motyw żużlowych demotywatorów. Podziękowania. Ci, dla których żużel to pasja, wymieniają przy podobnych zdjęciach kolejnych bliskich, którzy pierwszy raz zaprowadzili ich na stadion. I tak powstają kolejne grafiki z podpisami a'la: Żużel to dla mnie wszystko. Dziękuję ci bracie.

Każdy jakość pędzi do mety

Na koniec - jeden z najpopularniejszych żużlowych demotywatorów. Zostawiamy go bez komentarza.