Sport.pl

Przegrali wysoko, ale aż tak źle nie było

Żużel. Włókniarz walczył wczoraj z Falubazem tak jak wcześniej z Unią Leszno i Stalą Gorzów, ale przegrał mecz z kretesem. Przesądziły o tym fatalne starty i aż sześć defektów, przez które częstochowianie stracili dziewięć punktów, no i siła rywala
- Wiem, może wynik nie jest dla gospodarzy ciekawy, ale dzisiaj było takie ściganie, że na poziom sportowy kibice nie powinni narzekać. Była twarda jazda, walka, mijanki. W porównaniu do tego, co działo się przed tygodniem w Tarnowie, gdzie wygraliśmy 50:40, to było bardzo ciekawe widowisko - podsumował jeden z liderów gości Rafał Dobrucki.

To, co mówi Dobrucki, to wszystko prawda, ale kibicom największą satysfakcję dają zwycięstwa. Tymczasem włókniarze mają na koncie trzy ładne porażki, a wczoraj wygrali zaledwie jeden wyścig. Gdyby nie defekty, mieliby ich trzy więcej, mecz też by przegrali, ale wynik byłby zupełnie inny.

Zaczęło się dobrze - od zwycięstwa w biegu juniorów Artura Czai. W drugim wyścigu Grigorij Łaguta po fantastycznych szarżach przebił się z trzeciego miejsca na pierwsze. Wyprzedzając w łuku Andreasa Jonnsona, przygotowywał miejsce do ataku dla młodszego brata Artioma i nagle zjechał z toru. W jego motocyklu pękł łańcuszek sprzęgłowy. Potem w ten sam sposób tracił punkty jeszcze trzy razy, a identyczne problemy przytrafiły się jeszcze Danielowi Nermarkowi i Arturowi Czai.

- To było tak jak w Kryterium Asów w Bydgoszczy, ale ja zmieniłem firmę, przejechałem dwa mecze i wszystko było w porządku - mówił rozgoryczony Grisza. - Dzisiaj też założyłem "nówki" i nie wiem, co się stało. Znowu musiałem trafić na jakieś feralne.

W siódmym wyścigu Grisza dopchał do mety zepsuty motocykl i zdobył jeden punkt. Wtedy był remis, 17:25 w meczu i wciąż można się było łudzić, że tak jak z mistrzami Polski z Leszna pojedynek będzie do końca trzymał w napięciu. W kolejnych biegach zielonogórzanie zaczęli jednak pomnażać przewagę. W dziewiątym po raz trzeci wykorzystali pecha Grigorija Łaguty (defekt na prowadzeniu) i odskoczyli na 14 punktów (20:34). W drugiej części spotkania włókniarze próbowali walczyć. Świetnie dysponowanym na starcie i bardzo szybkim rywalom punkty odbierali Peter Karlsson, Rafał Szombierski i Daniel Nermark, ale straty zamiast maleć rosły. I urosły aż do 28 punktów, co na pewno nie oddaje różnicy, jaka dzieliła oba zespoły.

- Jak zobaczyłem wynik przed nominowanymi, byłem mocno zdziwiony - dodaje Dobrucki. - Nie da się ukryć, że Włókniarzowi ten mecz się nie ułożył. Przegrali wysoko, ale moim zdaniem nie stoją na straconej pozycji. Choćby w Gorzowie pokazali, że stać ich na dobry żużel. Dzisiaj też jechali dobrze.

- Bardzo słabo startowaliśmy, co odbiło się na końcowym wyniku, a to, co działo się z tymi łańcuszkami, to wręcz nieprawdopodobna historia - komentował zatroskany prezes Marian Maślanka. - Pochodziły z jednego źródła i totalnie zawodziły. Co do toru, to był taki, jakiego życzyli sobie zawodnicy. Z tym że trafiliśmy na bardzo silnego rywala, który miał przetarcie na twardej nawierzchni w Tarnowie. Goście bardzo szybko spasowali się do tej nawierzchni, wygrywali starty. Potem było dużo walki, pecha i skończyło się, jak się skończyło.

Włókniarz Częstochowa 32

Stelmet Falubaz Zielona Góra 58

Włókniarz: A. Łaguta 5 (2,2,1,0,0), G. Łaguta 3 (d,1,d,d,2), Szombierski 8 (1,3,1,2,1), Nermark 5 (0,1,2,2), Karlsson 8 (2,2,2,2,0), Czaja 3 (3,0,u,d), Bubel 0 (0,0).

Falubaz: Jonsson 10 (3,0,3,3,1), Davidsson 5 (1,2,1,1), Hancock 13 (2,3,2,3,3), Dobrucki 12 (3,1,3,3,2), Protasiewicz 13 (3,3,3,1,3), Dudek 2 (1,d,1), Strzelec 3 (2,1,0).

Bieg po biegu

I. 67,79 Czaja, Strzelec, Dudek, Bubel 3:3/3:3, II. 67,36 Jonsson, A. Łaguta, Davidsson, G. Łaguta d 2:4/5:7, III. 66,61 Dobrucki, Hancock, Szombierski, Nermark 1:5/6:12, IV. 66,68 Protasiewicz, Karlsson, Strzelec, Czaja 2:4/8:16, V. 66,87 Szombierski, Davidsson, Nermark, Jonsson 4:2/12:18, VI. 66,82 Hancock, Karlsson, Dobrucki, Bubel 2:4/14:22, VII. 66,95 Protasiewicz, A. Łaguta, G. Łaguta, Dudek 3:3/17:25, VIII. 66,90 Jonsson, Karlsson, Davidsson, Czaja u 2:4/19:29, IX. 67,26 Dobrucki, Hancock. A. Łaguta, G. Łaguta d 1:5/20:34, X. 66,48 Protasiewicz, Nermark, Szombierski, Strzelec 3:3/23:37, XI. 67,03 Hancock, Karlsson, Davidsson, G. Łaguta d, 2:4/25:41, XII. 67,04 Jonsson, Szombierski, Dudek, Czaja d 2:4/27:45, XIII. 67,43 Dobrucki, Nermark, Protasiewicz, A. Laguta 2:4/29:49, XIV. 67,17 Protasiewicz, G. Łaguta, Jonsson, A. Łaguta 2:4/31:53, XV. 67,34 Hancock, Dobrucki, Szombierski, Karlsson 1:5/32:58.

Powiedzieli po meczu

Piotr Protasiewicz

Zielona Góra

Wynik wygląda ładnie, ale naprawdę musieliśmy się napracować na to zwycięstwo. Wiedzieliśmy, że Częstochowa przegrała u siebie minimalnie z Lesznem i powalczyła w Gorzowie. Byliśmy przygotowani na warunki torowe. Nasz trener bardzo dobrze zna ten tor i też doradził nam pewne rzeczy.

Rafał Szombierski

Włókniarz Częstochowa

Kicha totalna. Wszyscy widzieli, co się działo. Myślę, że Zielona Góra jest taka mocna, a nie my tacy słabi. Do tego doszły defekty na punktowanych pozycjach. Jeszcze w sobotę byłem jak naćpany. Brałem tabletki rozkurczowe na moją kontuzję. To też chyba miało wpływ na moją jazdę. Nie wygrywałem startów, tylko musiałem gonić na trasie.

Marek Cieślak

trener Zielonej Góry

Nie spodziewałem się, że będzie tu tak łatwo. Oglądałem mecz Włókniarza z Lesznem i Częstochowa mogła nawet wygrać. Dlatego cieszę się, że pojechaliśmy dziś bardzo dobrze. Gospodarze stracili parę punktów po defektach. Początek mamy bardzo dobry. Wygrany pierwszy, drugi, trzeci mecz i wiatr będzie dmuchał w plecy. Włókniarzowi życzę samych zwycięstw.

Jarosław Dymek

menedżer Włókniarza

Powtórzę za Rafałem. Kicha totalna. Nie spodziewałem się aż tak wysokiej porażki. Nie tak to miało wyglądać. Po cichu wierzyłem, że jesteśmy nawet w stanie wygrać. Defekty zabrały nam kilka ważnych punktów. Jak zawodnik przebija się na prowadzenie po fantastycznej walce, a później defektuje, to z drużyny też schodzi powietrze. not. ak