Sport.pl

Cieślak: - Spodziewałem się cięższej przeprawy

ŻUŻEL - Nie tak miał wyglądać ten mecz. Liczyliśmy na to, że sprawimy niespodziankę - mówił po niedzielnej przegranej menadżer Włókniarza Częstochowa. - Ja też spodziewałem się, że czeka nas ciężka przeprawa - komentował Marek Cieślak, trener zwycięskiego Falubazu Zielona Góra.
Przed niedzielnym starciem w Częstochowie gospodarze mieli na koncie dwie porażki, lecz dwa razy postawili się faworytom. Z kolei zielonogórski Stelmet Falubaz dwukrotnie zwyciężał, ale też miał swoje małe powody do niepokoju.

Wyrównana walka? Nic z tego! Goście z Zielonej Góry rozgromili gospodarzy 58:32. Zdobywca 13 punktów Piotr Protasiewicz powiedział po tym: - Jestem przekonany, że nikt się nie spodziewał, że pójdzie nam tak łatwo, jeśli chodzi o wynik meczu. Bo zaznaczam, że dla nas zawodników nie ma łatwych spotkań. Być może gdybyśmy przyjechali tu za tydzień, to wynik mógłby być zupełnie inny. Uważam, że naprawdę trudne przeprawy są dopiero przed nami. Z pewnością ciężko będzie za tydzień we Wrocławiu, nie mówiąc już o derbach w Gorzowie, które czekają nas na początku maja.

Marek Cieślak, trener zielonogórskiej ekipy chwalił i zapowiadał: - Moi zawodnicy znów spisali się świetnie. Spodziewałem się cięższej przeprawy, bo przecież Włókniarz osiągnął bardzo dobre wyniki w meczach z Unią Leszno i Stalą Gorzów. Częstochowianie zgubili parę punktów przed defekty motocykli, ale to nie jest usprawiedliwienie, przecież właśnie taki jest żużel. Chcemy zająć jak najwyższe miejsce przed rundą play-off, dlatego każdy mecz jest dla nas równie ważny. Postaramy się jak najdłużej utrzymać zwycięską passę.

Jak próbowali tłumaczyć swoją słabość gospodarze? - Nie tak miał wyglądać ten mecz. Liczyliśmy na to, że sprawimy niespodziankę, choć wiedzieliśmy, że Falubaz to bardzo silny zespół. Ale przecież my też nie jesteśmy słabi. Po kilku pierwszych nieudanych wyścigach nasze skrzydła zostały podcięte, a później dopiły nas kłopoty ze sprzętem - orzekł Jarosław Dymek, menedżer Włókniarza.