Kluby telewizji nie wpuszczą. I basta?

Ewenement w żużlowej ekstralidze - kluby desperacko walczące do niedawna o transmisje telewizyjne teraz grożą, że w niedzielę nie wpuszczą na stadion TVP Sport. Twierdzą bowiem, że godziny rozpoczęcia meczów mogą wpłynąć na to, kto awansuje do półfinału.
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »

Tego jeszcze w polskim światku żużla nie było. W niedzielę o godz. 18 TVP Sport ma rozpocząć relację z arcyciekawego meczu Stali Gorzów z Falubazem Zielona Góra. Jeśli jednak sprawdzą się zapowiedzi prezesów lubuskich klubów, telewizyjna ekipa na stadion nie wejdzie, bo przed bramą zatrzymają ją ochroniarze.

Powód: kluby rozpoczną swoje spotkanie o godz. 20 - wbrew terminowi spółki organizującej rozgrywki i TVP Sport.

Skąd zamieszanie? Rozgrywki żużlowe to hit niedzielnej ramówki TVP Sport - mecze ogląda średnio ponad 100 tys. osób. Transmisje z ekstraligi są wśród dziesięciu najchętniej oglądanych sportowych programów weekendu.

22 sierpnia w terminarzu jest druga runda ćwierćfinałów play-off. TVP Sport tradycyjnie chce pokazać dwa spotkania. Najpierw mecz z Torunia, gdzie Unibax podejmuje Betard Wrocław, a później z Gorzowa.

Problem w tym, że według regulaminu rozgrywek do półfinałów play-off awansują trzy zwycięskie zespoły oraz czwarty, najlepszy przegrany (ćwierćfinały są rozgrywane w trzech parach). Prezes jednego z klubów ekstraligi: - Tutaj nonsens pogania nonsens. A my musimy świecić oczami za takie bzdurne rozwiązania.

Kto będzie najlepszym przegranym? To prawdopodobnie rozstrzygną mecze w Gorzowie i Toruniu. Pierwszy ma się zacząć o godz. 18. Drugi - na życzenie TVP - o 20. To stawia w uprzywilejowanej sytuacji torunian i wrocławian, którzy będą znali wynik rywali.

Prezes zielonogórzan Robert Dowhan: - Nikomu nic nie sugeruję. Ale mecze powinny rozpocząć się o tej samej godzinie.

Szef Stali Gorzów Władysław Komarnicki zdążył już nazwać pomysł ekstraligi i TVP "największą głupotą, jaką spotkał". - Nie zgodzimy się na jazdę o 18 - twierdzi.

Ekstraliga już została poinformowana, że kluby nie mają zamiaru dostosować się do terminu telewizji. Informator: - Nie sądzę, by telewizja albo spółka się ugięły. Jest problem, nikt nie wie, jak to rozwiązać.

Jeśli mecz nie rozpocznie się o godz. 18, według regulaminu sędzia musi ogłosić obustronny walkower.

Co na to toruński Unibax, który dzięki meczowi o godz. 20 jest w komfortowej sytuacji? - My swój termin znamy. Sprawy nie komentuję - mówi jego prezes Wojciech Stępniewski. Nie ma zamiaru zmienić godziny rozpoczęcia swojego spotkania na 18, co pozwoliłoby uniknąć zarzutów o uprzywilejowanie torunian i wrocławian.

Paradoksalnie w ostatnią niedzielę TVP Sport planowała - pierwszy raz w historii żużlowych transmisji - dwie relacje jednocześnie: od godz. 19 mecze z Wrocławia i Tarnowa. Nie udało się, bo w drugim z tych miast padał deszcz - jednak technicznie była przygotowana do takiego rozwiązania. Teraz nie bierze go pod uwagę.

Stanisław Wojtera, rzecznik TVP

- Sam jestem zdumiony tym, co się dzieje w sprawie Gorzowa. Jest przecież umowa między spółką Speedway Ekstraliga a telewizją. I są tam zapisy o transmisjach. Nagle okazuje się, że kluby są przeciwko umowie, którą same wcześniej zaakceptowały. Sposób, w jaki transmitujemy mecze, jest zgodny z umową. Co więcej, przed sezonem klubom były przedstawiane regulaminy - zgodziły się na nie. Co będzie, jeśli nasi dziennikarze nie zostaną wpuszczeni na stadion? Jeśli kluby złamią umowy, TVP będzie miała obowiązek wystąpić o ich ukaranie.

Unibax Toruń » wciąż wierzy w awans