Żużel. Darcy Ward: Nie zmieniłbym niczego w swoim życiu

- Wiem, że we współczesnej medycynie zdarzają się cuda - mówi żużlowiec Falubazu Zielona Góra Darcy Ward, który po wypadku na torze musi poruszać się na wózku inwalidzkim.
23-letni Ward doznał wypadku w sierpniu, w którym uszkodził rdzeń kręgowy. Po operacji porusza się na wózku inwalidzkim.

Australijczyka odwiedziła z kamerą ekipa BBC, która zainteresowała się losem byłego zawodnika między innymi Poole Pirates i Swindon Robins.

- Wiem, że prawdopodobnie tak będzie zawsze - mówi o swojej niepełnosprawności. - Ale wiem też, że we współczesnej medycynie zdarzają się cuda - dodaje.

- Pamiętam jak byłem w boksie przed wyścigiem. Nie szło mi dobrze tego dnia i chciałem się dostać do finału i wygrać. Pamiętam, że koziołkowałem w szybkim tempie, potem leżałem i czekałem na karetkę. Nic nie czułem, ale wiedziałem, że złamałem rękę - wspomina wypadek. Po dwu i pół godzinnej operacji Warda przetransportowano do Anglii.

- To była dobra kariera ze wzlotami i upadkami, ale niczego bym w niej nie zmienił - mówi Ward i planuje powrót do Australii do rodzinnego Queensland ze swoją dziewczyną Lizzie. - To szalone, ale ona mówi, że mój wózek nie ma dla niej znaczenia. Wciąż widzi we mnie takiego samego Darcy'ego jak wcześniej. Jesteśmy mocniejsi niż kiedykolwiek, w moich oczach jest bohaterką.



Najbogatsi kierowcy w historii Formuły 1 [TOP 10]