Żużel. Rusza Ekstraliga. Najciekawszy sezon od lat!

Zmieniony układ sił, nowy sponsor, wyzwania, jakich polski żużel jeszcze nie miał - 5 kwietnia ruszy najciekawszy od lat sezon Ekstraligi.
Tegoroczna liga, sygnowana już logo nowego sponsora tytularnego - koncernu PGE, rodziła się w bólach. Ale teraz, kiedy już rusza, znów będzie przyciągała tysiące kibiców na coraz lepsze stadiony, a tłumy przed ekrany telewizorów w relacjach NC+.

Zima dla ligi była bolesna. Rozstała się z bankrutami - tak wypadł z niej częstochowski Włókniarz. Miała problem ze znalezieniem następców - problem rozwiązało zaproszenie dla GKM Grudziądz. Traciła też możnych. Strategicznym sponsorem w Toruniu nie jest już finansowe imperium spółek miliardera Romana Karkosika. W Rzeszowie dość miała Marta Półtorak - inny rekin polskiego biznesu w żużel zaangażowany nie tylko finansowo, ale i mentalnie. Powoli liga przestaje być kojarzona ze skandalem z jesieni 2013 r., kiedy klub z Torunia w ostatniej chwili wycofał się z finału rozgrywek. Liga znalazła się w kryzysie. Teraz ciągle nie brak w niej scysji, bywa nerwowo, ale to pakiet emocji, który włączony jest w tak dynamiczny sport jak żużel. Niezależnie od problemów wychodzi z dość ostrego zimowego wirażu na prostą. I nabiera rozpędu.

Mistrz ligi zadziwia nazwą

Siłą zawodowych lig jest wyrównanie - czasami odgórne, sterowane choćby poprzez reguły finansowe - poziomów klubów. W PGE Ekstralidze sztucznych zabiegów nie ma, ale i tak sezon 2015 szykuje się pod względem sportowym jako najciekawszy od lat. Wśród ośmiu klubów trzy wydają się już teraz bardzo mocne. Kilka innych jest w stanie im zagrozić. Najsłabszą ekipę ligi trudno wskazać. Potencjał większości jest zbyt zbliżony.

Mistrz Polski, Stal Gorzów zadziwia już przed sezonem nazwą, która mogłaby znaleźć się wśród tych najdziwniejszych w polskim sporcie zawodowym. MONEYmakesMONEY.pl Stal - tak oficjalnie nazywać będzie się klub z Wielkopolski, który sprzedał kantorowi on-line podstawowy trzon nazwy, bo zdaje sobie sprawę z tego, iż w czasie żużlowych zbrojeń każdy możny sponsor jest na wagę - dosłownie - złota. Gorzowianie utrzymali dotychczasowy skład, ale nie wydają się już tak mocni jak w roku 2014. Wicemistrz świata Krzysztof Kasprzak to as, który jest w stanie w tym roku powalczyć o złoto w Grand Prix. To uosobienie profesjonalizmu - wydaje się dla polskiego żużla godnym następcą Tomasza Golloba. Młody Bartosz Zmarzlik nie ma w sobie już nic z młodziana, który przed kamerami telewizyjnymi w wywiadach przechodził mutację - choć to ciągle junior, jest dojrzałym graczem speedwaya, który ponownie będzie wygrywać z gwiazdami. Od ich wyników będą w większości zależały wyniki gorzowian. Stal utrzymała trzon mistrzowskiego zespołu, ale status quo to w 2015 r. w PGE Ekstralidze za mało.

Głównie dlatego, że w siłę urosły żużlowa Zielona Góra i Leszno. SPAR Falubaz to teraz klub naszpikowany wręcz mocą. Rok 2014 był rozczarowaniem, które w Zielonej Górze przerodziło się w dynamikę transferową. SPAR Falubaz uspokoił nastroje - np. wokół zawodzącego Jarosław Hampela - i wymienił słabe ogniwa. W efekcie ma monolit. Jest w stanie wystawić pięciu mocnych seniorów. Może też - dzięki transferowi silnego juniora Krystiana Pieszczka - kąsać na pozycji młodzieżowców. Gorzowianie i zielonogórzanie w rankingu najlepszych juniorów PGE Ekstraligi są w ścisłej czołówce.

Gwiazdy świecą nad twierdzą Leszno

Jeśli jednak SPAR Falubaz uznać za monolit, to Leszno wydaje się żużlową twierdzą nie do zdobycia, na dodatek oświetlaną przez istny gwiazdozbiór. Nieco ponad 60-tysięczne miasto to żużel na każdym kroku. Mieszkańcy wspominają złote czasy Unii z lat 80. Prezydent Łukasz Borowiak, jako poseł, walczył m.in. o wsparcie z Ministerstwa Sportu Grand Prix na Stadionie Narodowym, pozytywną interpretację rozliczeń żużlowych w Ministerstwie Finansów i reaktywację speedwaya w stolicy. Jego zastępcą w magistracie w Lesznie jest z kolei wiceprezes FOGO Unii Piotr Jóźwiak. W Lesznie jest wszystko, co potrzebne do sukcesu: tysiące kibiców, wielkie tradycje, wsparcie samorządu, potężni sponsorzy strategiczni i wielu małych, traktujących żużel i Unię nie jak marketingową trampolinę, ale wręcz obowiązek wobec lokalnej społeczności. To nie przypadek - najmocniejsze zespoły ligi w Polsce są budowane właśnie na takich fundamentach.

Dlatego FOGO Unia wiosną wydaje się zespołem idealnym. Do i tak mocnego zestawienia z 2014 r. dołączył Emil Sajfutdinow - rosyjska torpeda, dla której zazwyczaj bez znaczenia jest, gdzie i w jakich warunkach się ściga. Wygrywa niezależnie od okoliczności. Na początku sezonu odpocznie ze względu na kontuzję, ale jeśli tylko w tyglu w Lesznie uda się pogodzić kilka specyficznych osobowości - ambitnego Sajfutdinowa, kłótliwego ekscentryka Nicki Pedersena, pukających do bram wielkiego światowego żużla braci Przemysława i Piotra Pawlickich - będzie to drużyna na miarę mistrzostwa Polski. Siła lesznian tkwi też w mądrości menedżera. Adam Skórnicki - jeszcze niedawno sam żużlowiec, a na dodatek rockman z krwi i kości - nie bawi się w konwenanse, mówi prosto z mostu, ale jednocześnie ma świetny kontakt z zespołem. Jak żartują sami lesznianie: jak trzeba - to pogłaszcze. Ale i tupnąć nogą potrafi.

Toruń stawia na szaloną odwagę

Kto może zagrozić tercetowi Leszno - Zielona Góra - Gorzów Wielkopolski? Toruń nie ma już w zanadrzu PIN-u do konta miliardera Romana Karkosika. Ten zrezygnował ze strategicznego wspierania klubu oraz polskiego żużla, bo - jak się wyraził - miał dość bycia traktowanym niczym bankomat. Ale i bez tego KS Toruń, którego czeka w 2015 r. sporo trudnych wyzwań, zbudowano ciekawie. Nie jest to dziś zespół gwiazd niczym w Lesznie czy Zielonej Górze, ale solidna ekipa walczaków, która być może nie będzie wygrywać, ale za to nie odda żadnego spotkania bez walki. Nowy lider, Grigorij Łaguta, najchętniej na torze wcisnąłby z uśmiechem głowę tam, gdzie inni obawialiby się włożyć nogę. Przegrywa często starty, by w szalonym pościgu frunąć wręcz nad torem, wykorzystując każdy centymetr wolnej przestrzeni. Jest w Toruniu kilku innych żużlowców o równie dużej determinacji i odwadze. I jeśli tylko były mistrz świata Chris Holder będzie w formie - teraz raczej jest w formalinie: mało dynamiczny, zachowawczy - KS Toruń ze sprytnym menedżerem Jackiem Gajewskim może zaskoczyć potentatów. I to nawet mimo braku gwiazdy - Darcy Warda, który wypadł z żużlowego obiegu ze względu na burzliwy tryb życia, ale i przedziwne decyzje możnych światowego sportu motorowego.

Podobnie będzie we Wrocławiu. Tam Betard Sparta kolejny raz zbudował ciekawy zespół za stosunkowo skromne pieniądze. Ma mocny trzon drużyny - z byłym mistrzem świata Taiem Woffindenem i coraz lepszym Michaelem Jepsenem Jensenem. Są Polacy zapewniający solidne wsparcie - Maciej Janowski i Tomasz Jędrzejak. Wrocław o mistrzostwo Polski ścigać się nie będzie, ale za to zaliczy kolejny rok, w którym wielcy polskiej ligi będą się Betardu Sparty obawiali.

Gollob na motorze czy motorynce?

Strachu nie będzie za to o Unię Tarnów. Dobre czasy tego klubu raczej się w 2015 r. skończą. Zespół stracił kilku kluczowych żużlowców, ale przede wszystkim ligowego maga trenera Marka Cieślaka, który tor potrafił zmienić w największy atut drużyny, a z przeciętniaków tworzył ekipę medalowych walczaków. Tarnów to ciągle świetni Janusz Kołodziej oraz Martin Vaculik, ale i wielka dziura na pozycjach młodzieżowców i debiutant trenerski - Paweł Baran.

PGE Stal Rzeszów to zespół niejako z łapanki. Na Podkarpaciu najpierw wydawało się, iż powstanie drużyna ligowych mocarzy. Miały być i wielkie pieniądze, i niemałe plany. Zweryfikowała je rezygnacja sponsora - firm należących do Marty Półtorak. Rzeszów był bliski tego, by do ligi się nie zgłosić. Będzie w niej, ale w składzie, który nie pozwoli na walkę z gigantami. Choć Greg Hancock to mistrz świata, okazji do okazywania swego kalifornijskiego uśmiechu i optymizmu mieć raczej nie będzie - nie tylko dlatego, że zimą chętnych na jego usługi nie było, więc i cena za jego usługi spadła nawet mimo sukcesu w GP. Wsparcie w zespole jest dla niego niewielkie. Nie zmienia tego nawet przejęcie z Częstochowy widowiskowo jeżdżącego Duńczyka Petera Kildemanda i niezłego juniora Artura Czai. PGE Stal ma nieco za mało atutów, by w ekstralidze być czymś więcej niż ekipą walczącą o utrzymanie.

Wydawało się, iż będzie tak również w przypadku klubu z Grudziądza. Po cichu, bez rozgłosu GKM zbudował wyrównany skład i wygrał ligę marketingowo. Zaangażował Tomasza Golloba, który ma za sobą najgorszy sezon w karierze. GKM wierzy, że wiek - konkretnie: 44 lata; Gollob od juniorów jest starszy o 24! - to tylko liczba. Ranking najlepszych Polaków w lidze niezmiennie obejmuje byłego mistrza świata. Gollob z kolei wierzy, że po technologicznych zmianach tłumików będzie mógł znów pędzić pod bandą bez ograniczeń i poczucia, iż przesiadł się z motocykla na motorynkę. Za to cały Grudziądz wierzy w to, że GKM urwie cenne punkty faworytom i będzie liczył się nawet w walce o środek tabeli. To niewykluczone, bo pod względem potencjału seniorów skład jest zaskakująco dobry.

PGE Ekstraliga - towar atrakcyjnie opakowany

Ekstraliga żużlowa nazywana jest w Polsce najsilniejszą na świecie - to prawda, bo też nigdzie indziej nie może liczyć na takie pieniądze, zainteresowanie oraz wsparcie mediów. Choć żyje z tysięcy kibiców na stadionach - choćby najbardziej efektownym, toruńskiej Motoarenie - coraz bardziej jej siłą staje się telewizja. Platforma NC+ tworzy z ligi jedną ze swoich sportowych wizytówek, a zimą wygrała licytację o prawa do transmisji na kolejne lata. Żużel dzięki temu jest prezentowany w sposób wyjątkowy, na poziomie nieosiągalnym chociażby dla transmisji lig siatkarskich czy koszykarskich. NC+ pokaże wszystkie pojedynki 1. kolejki zaplanowanej na świąteczny weekend - niedzielę oraz poniedziałek. Później wybierać będzie po dwa najciekawsze mecze każdej serii spotkań. Prezentuje je na żywo, z dziewięciu kamer, stosując dziesiątki ciekawostek technologicznych. PGE Ekstraliga w telewizji to również przedmeczowe studia oraz godzinny magazyn po każdej kolejce prezentowany w wieczornym prime-time.

Który klub zdobędzie mistrzostwo PGE Ekstraligi w 2015 r.?