Sport.pl

Historyczny mecz Tomasza Golloba. Kryzysu ciąg dalszy czy przełamanie?

Niedawny as ligi pierwszy raz od wielu lat w niedzielę nie będzie liderem pary.
Nigdy w meczach wyjazdowych Tomasz Gollob nie jeździł tak źle jak w tym sezonie. Co nie oznacza, że będzie tak bezbarwny do jego końca. Lepszej okazji do przełamania niż arcyważny dla torunian mecz w Lesznie nie będzie.

Tam Unibax walczy o przyszłość: jeśli wygra play-off, stanie się niemal pewny. Jeśli przegra - oddali się wyjątkowo daleko. Torunianie mogą liczyć na niezwykłego - biorąc pod uwagę stan zdrowia - Darcy'ego Warda, wyraźnie stabilizującego formę Adriana Miedzińskiego i stabilnego Emila Sajfutdinowa oraz świetną parę juniorów. Nierówna jazda Chrisa Holdera jest niejako wliczona w koszty tego sezonu. Dlatego to wyniki Golloba - teoretycznie najsowiciej wynagradzanego zawodnika zespołu, teoretycznego lidera drużyny biorąc pod uwagę bagaż doświadczeń - są kluczowe.

Porażki, które nie przystoją

A ten sezon dla 43-latka jest po prostu zły. Zdarzają mu się sytuacje bez precedensu: chaotyczne testowanie motocykli w trakcie meczu, wymienianie sprzętu w ostatniej chwili, decydowanie się na motocykle partnerów. Przegrywa starty, nie nabiera już dynamiki przy bandzie tak jak w przeszłości. Bywa, że przegrywa z zawodnikami, z którymi porażki mu nie przystoją.

Rozczarowuje. Na Motoarenie ciągle korzysta z perfekcyjnej znajomości toru, którą może nadrobić problemy sprzętowe czy słabszy refleks na starcie. Na wyjazdach - już nie. Statystyki nie kłamią. Tak źle Gollob na obcych torach nie jeździł nigdy. Słusznie Jacek Gajewski, były menedżer Unibaksu, twierdzi w serwisie Sportowefakty.pl, że rywale nie mają już wobec niego respektu.

W tym sezonie na wyjazdach Gollob wygrał ledwie... jeden z 12 wyścigów - i to w Gdańsku, przeciwko najsłabszemu w lidze Wybrzeżu. Połowę swoich startów - łącznie z defektem nad morzem - kończył jako ostatni. Średnia biegopunktowa Golloba zadziwia. To zaledwie 1,08. Ta w Toruniu to 2,1. Nie ma w polskiej lidze zawodnika, którego wyniki tak bardzo by się różniły.

Trudno uwierzyć w to, że Gollob przez cały sezon w spotkaniach wyjazdowych będzie statystą, dostarczycielem punktów dla rywali. Już w ub. roku miewał już mecze, w których rozczarowywał (Tarnów - 5 punktów, Gorzów - 7 w sześciu startach), ale w kontekście całego sezonu na wyjazdach był raczej mocnym punktem zespołu. Średnia ok. 1,7 w silnym zestawieniu torunian była do zaakceptowania.

Kocha, albo nienawidzi

Czy Gollob może w niedzielę mieć mecz, którym przełamie niemoc tego sezonu? W 2010 r., po nieudanym turnieju Grand Prix w Lesznie stwierdził, że tamtejszy tor "już taki jest, że albo się go kocha, albo nienawidzi". Trudno mówić, by Gollob go kochał - nie jest jego ulubionym - ale czy też nienawidzi? Od dwóch lat na obiekcie Unii nie wygrał w lidze wyścigu - jest co najwyżej przeciętny. W ub. roku w Lesznie dał Unibaksowi 9 punktów (1, 2, 2, 2, 0, 2). W 2012 i Stali Gorzów - tylko 5 (1, 1, 2, 0, 1). Jednak w sezonach 2010 i 2011 na stadionie Unii wiedział jak zwyciężać. W trzech meczach ani razu nie był ostatni, a tylko dwukrotnie na metę dojeżdżał jako trzeci. Wygrywał, bywał drugi. Średnia biegowa z tych trzech spotkań w Lesznie to 2,28.

W niedzielę Gollob pierwszy raz odkąd jest w Toruniu, nie wystartuje jako prowadzący parę. Będzie miał numer parzysty - 4. Wystartuje trzykrotnie w towarzystwie Miedzińskiego i raz z Sajfutdinowem. We wszystkich meczach, jakie rozegrał od 2009 r., Gollob zawsze był liderem duetu.

Ile punktów na torze w Lesznie zdobędzie Gollob?