Sport.pl

Żużel. "Szumina" w formie, ale czy pojedzie przeciwko Sparcie? Tego nie wiadomo [ZDJĘCIA]

Rafał Szombierski udowodnił na środowym treningu, że zasługuje na miejsce w składzie Włókniarza. Czy wystąpi w niedzielę we Wrocławiu jednak jeszcze nie wiadomo. - Decyzje zapadną w piątek, po towarzyskim ściganiu w Ostrowie Wielkopolskim - tłumaczy menedżer drużyny Jarek Dymek
Decyzję o wystawieniu "Szuminy" w ostatnim, przegranym meczu z Marmą Rzeszów komentowano na różne sposoby. Przeważała jednak opinia, że nie był to najlepszy moment na zmiany, bo pojedynek miał wyjątkową wagę, a zawodnik ścigał się w tym sezonie bardzo mało. My również przekonywaliśmy, że owszem powinien dostać szansę, ale w innym spotkaniu. Teraz pojawia się pytanie czy i kogo Szombierski ma zastąpić w niedzielę we Wrocławiu. W środę, na treningu z udziałem braci Szczepaniaków, Borysa Miturskiego i Michała Łopaczewskiego, prezentował się najlepiej. Lepiej od Mirosława Jabłońskiego, a tym bardziej Grzegorza Zengoty. Z pięciu wyścigów na dwa okrążenia wygrał cztery, a "Zengiego" ogrywał za każdym razem. Widać było, że jest to zupełnie inny zawodnik niż na początku sezonu. Pewny siebie, jeżdżący agresywnie. Trening to co prawda nie ligowy mecz, ale sprawdzian mimo wszystko dający przegląd aktualnych możliwości zawodników.

- Na poprzednich treningach było to samo, ale niektórzy twierdzili, że to jeszcze nie jest to - mówił w środę Szombierski. - Jeździłem dzisiaj na tym motocyklu, który podczas meczu z Marmą miałem w rezerwie. Po defekcie w drugim wyścigu miałem na niego wsiąść, ale nie dostałem szansy. Czy pojadę z Wrocławiem nie wiem. Pewnie, że jeszcze brakuje mi jazdy, ale dzisiaj udowodniłem, że potrafię z chłopakami wygrywać.

Tego czy postawi na "Szuminę" wczoraj nie wiedział jeszcze menedżer Jarek Dymek. - Dzisiaj widać być kto jechał dobrze, a kto troszeczkę słabiej, a decyzje o składzie zapadną w piątek, po towarzyskim ściganiu w Ostrowie Wielkopolskim - tłumaczył. - Ja się cieszę, że jest rywalizacja o miejsce w składzie. Z dyspozycją "Szuminy" jest coraz lepiej. Widać, że się stara, że bardzo chce. Jechał mniej niż inni, bo źle się czuł. Brało go przeziębienie.

Jabłoński, czyli ten który stracił miejsce w składzie na rzecz Szombierskiego, prezentował się korzystnie. O wiele lepiej od Grzegorza Zengoty, który zagubiony, non stop zmieniał coś przy swoich motocyklach. - Co ja mam powiedzieć. Nie pasuje, nie idzie mi dzisiaj i tyle - podsumował środowy trening "Zengi", który najdłużej ze wszystkich zawodników kręcił się po torze.

Jabłoński był pełen optymizmu. - Co wsiadłem dzisiaj na lepszy motocykl, to wygrywałem. Sprawdzałem też nowy, zmieniałem ustawienia, ale ten stary lepiej spisywał się na twardej nawierzchni. Jechało mi się dobrze, czekam na swoją szansę.

Więcej o: