Żużel. Lee Richardson zmarł po wypadku w meczu Ekstraligi

W szpitalu we Wrocławiu zmarł w niedzielę Lee Richardson. Żużlowiec PGE Marmy Rzeszów upadł w 3. biegu meczu z Betardem Sparta. Anglik miał 33 lata.
Zaraz po starcie 3. biegu, na wyjściu z pierwszego łuku Lee Richardson nie opanował motocykla,zahaczył o tylne koło Tomasza Jędrzejaka z Betardu, a później o motocykl Frederika Lindgrena. Wyglądało, jakby Richardson uderzył klatką piersiową o niezabezpieczony fragment bandy. Lekarze stwierdzili u niego krwotok wewnętrzny klatki piersiowej. Anglik został przewieziony do szpitala. Mimo starań lekarzy żużlowca nie udało się uratować.

Gdy informacja o śmierci Richardsona dotarła do Gorzowa, gdzie miejscowa Stal podejmowała Falubaz Zielona Góra, sędziowie po minucie ciszy postanowili kontynuować zawody. Komentatorzy TVP Sport Rafał Darżynkiewicz i Krzysztof Cegliński, były żużlowiec, częściowo sparaliżowany po wypadku na torze, oburzeni decyzją arbitrów, pożegnali się z widzami TVP Sport i mecz przestali komentować. Żużlowcy drużyny mistrza Polski postanowili na tor nie wyjeżdżać. Inaczej niż zawodnicy gospodarzy, którzy w ósmym biegu pojechali sami, dzieląc między siebie komplet punktów. W parku maszyn rozgorzała burzliwa dyskusja pełna wulgaryzmów, po której osobiście wśród zespołów pojawił się sędzia główny zawodów. - W związku z decyją gości zawody zostały przerwane. Decyzję o wyniku spotkania podejmie Ekstraliga w najbliższym czasie - powiedział TVP Sport Marek Wojaczek, arbiter główny derbów ziemi lubuskiej.

Lee Richardson w Polskiej lidze żużlowej występował nieprzerwanie od 1999 roku. W tym czasie zdobył trzy medale drużynowego mistrzostwa Polski, złoty w debiutanckim roku z Polonią Piła, z WTS Wrocław brązowy(2002), srebrny z Włókniarzem Częstochowa.

Żużlowe GP Czech - najsłabszy występ Hampela »