Już podczas zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech polskie biathlonistki pokazały, że ich forma rośnie. Biało-Czerwone w składzie: Anna Mąka, Kamila Żuk, Joanna Jakieła i Natalia Sidorowicz, zajęły historyczne, 6. miejsce. Tak dobrze nasza kobieca reprezentacja jeszcze się nie zaprezentowała na tej imprezie. A to nie był koniec emocji. Panie wróciły do Pucharu Świata. W niedzielę 8 marca wzięły udział zmaganiach w Kontiolahti. I sprawiły sobie piękny prezent na Dzień Kobiet.
Nasze reprezentantki wystartowały w ostatniej sztafecie biathlonowej 4x6km w tym sezonie. Jako pierwsza ruszyła Mąka. Dała z siebie wszystko. Zmianę ukończyła na 9. pozycji. Wówczas do akcji wkroczyła Żuk. Sporo nadrobiła. Szczególnie dobrze spisała się w biegu. Ba, prezentowała tempo... prowadzącej Anny Magnusson. Dzięki temu Jakieła ruszała z siódmej lokaty.
Utrzymała tendencję wzrostową i początek miała obiecujący. Wydawało się, że nawet podium jest w zasięgu naszych zawodniczek. Końcówkę miała jednak słabą. Na koniec do akcji wkroczyła Sidorowicz. Ba, spisała się lepiej niż biegnąca na tej zmianie Szwedka, która walczyła o złoto dla własnego zespołu. I ostatecznie Polka dała naszej kadrze... piąte miejsce! To najlepszy wynik dla naszej sztafety w tym sezonie. Poprzednio w Pucharze Świata 2025/26 Panie najlepiej zaprezentowały się w Oberhofie - były 9. Ba, to najlepszy wynik dla Polek od... 2018 roku! Wówczas Biało-Czerwone, w składzie: Krystyna Guzik, Magdalena Gwizdoń, Monika Hojnisz i Weronika Nowakowska, także zajęły piątą lokatę.
Zobacz też: Polska bez Tomasiaka tylko tłem. Żadnych szans na MŚJ.
Do zwycięskiej drużyny w niedzielę Polki straciły 1:54.0. A kto wygrał? Triumfowała sztafeta Szwedek. I to wyraźnie. Miała przewagę 40,6 nad drugą Francją. Trzecie były Norweżki. Między nimi, a Biało-Czerwonymi uplasowały się jeszcze Czeszki. Piąte miejsce Polek pozwoliło im również nadrobić sporą część straty w Pucharze Narodów do 10. Słowaczek. Mamy tylko 17 "oczek" mniej.