Biegł po złoto. Ale nagle zrobił coś niespodziewanego [WIDEO]

Johannes Thingnes Boe wygrał bieg pościgowy na 12,5 km podczas mistrzostw świata w Oberhofie. Norweski biathlonista zaczął świętować zdobycie złotego medalu już przed metą, postanowił uklęknąć i zwrócić się w stronę publiczności.

Norweg Johannes Thingnes Boe był bezkonkurencyjny podczas biegu pościgowego na 12,5 km na mistrzostwach świata w biathlonie i zdobył złoty medal z czasem 33:34.5. Drugie miejsce zajął Sturla Holm Laegreid, który stracił ponad 71 sekund do Boe. Trzeci był Szwed Sebastian Samuelsson ze stratą 1:54.1 do Johannesa Thingnesa Boe. Jedynym Polakiem w stawce był Jan Guńka, który zajął 48. miejsce ze stratą 6:13.9 i miał pięć karnych rund.

Zobacz wideo Pia Skrzyszowska wygrywa rzutem na taśmę! "Ja się nie znam, słucham się mojego trenera"

Boe świętował wygraną już przed metą. Zwrócił się w stronę publiczności

Johannes Thingnes Boe nie spudłował ani razu na strzelnicy i zmierzał do mety biegu pościgowego z wielką przewagą. 29-latek pozwolił sobie na świętowanie kolejnego medalu już przed przekroczeniem linii mety. Norweski biathlonista zatrzymał się i przyklęknął na kolano. Potem Boe skierował się w stronę publiczności obecnej w Oberhofie i wykonał gest strzału. "Boe wygrał z taką przewagą, że zdążył jeszcze... uklęknąć przed metą" - napisał oficjalny profil TVP Sport.

Johannes Thingnes Boe zdobył trzeci złoty medal w trakcie tegorocznych mistrzostw świata w biathlonie. Wcześniej Norweg wygrał sztafetę mieszaną i sprint na 10 km. Tym samym Johannes Thingnes Boe zdobył 15 złotych medali na mistrzostwach świata - wcześniej wygrywał w Kontiolahti (2015), Oslo (2016), Ostersund (2019), Anterselvie (2020) i Pokljuce (2021). - Wszystko potoczyło się idealnie. Miałem wyjątkowy dzień do rywalizacji w MŚ - powiedział Boe w rozmowie z norweską telewizją TV2.

Warto dodać, że sporym echem po sztafecie mieszanej odbiła się decyzja Międzynarodowej Unii Biathlonu (IBU), która ogłosiła nowe kwoty startowe, dając reprezentacjom z czołowej piętnastki możliwość wystawienia jeszcze jednego zawodnika. "Nigdy nie zostało to wyjaśnione. To wstyd" - napisał Siegfried Mazet, trener Norwegów na Twitterze.

Więcej o:
Copyright © Agora SA