Adam Kołodziejczyk nie odpowiada na oskarżenia Wierietielnego. Zareagował Tomasz Sikora

Mateusz Król
Aleksander Wierietielny w oświadczeniu wysłanym Sport.pl nie pozostawił suchej nitki na byłym trenerze polskich biathlonistek, zarzucając mu brak kompetencji, chamstwo i manipulację. Skontaktowaliśmy się z Adamem Kołodziejczykiem, ale nie zamierza komentować sprawy.

To kolejny odcinek awantury w polskim biathlonie. Miesiąc temu delegaci nie wybrali na prezesa związku jedynego kandydata, czyli ubiegającego się o reelekcję prof. Zbigniewa Waśkiewicza. To poruszyło lawinę. Zawodnicy w obawie o przyszłość dyscypliny wystosowali do władz list z poparciem dla prof. Waśkiewicza, a Justyna Kowalczyk-Tekieli oskarżyła o zamieszanie byłego trenera kadr - Adama Kołodziejczyka.

Zobacz wideo Pia Skrzyszowska: Celuję w finał i liczę na poprawienie rekordu życiowego

Wierietielny nie pozostawił suchej nitki na Kołodziejczyku. Ten nie chce komentować

- Jego poglądy były dla mnie tak abstrakcyjne, że nie widziałam sensu w tej dyskusji. Tak małe obciążenia treningowe, jakie on stosuje, nasi rywale aplikują juniorom młodszym - mówiła dyrektorka sportowa w PZBiath "Przeglądowi Sportowemu". Kołodziejczyk w rozmowie z TVP Sport odparł zarzuty. Zaprzeczył, że to on jest prowodyrem zamieszania i wytknął Kowalczyk, że obserwowała jego kadrę tylko raz, i to rzekomo czytając książkę. Aleksandrowi Wierietielnemu, który wrócił do biathlonu po 23 latach, zarzucił przestarzałe metody.

Adam KołodziejczykBurza w polskim biathlonie. Wierietielny nie wytrzymał. "Kołodziejczyk jest bezczelny"

Wierietielny nie pozostawił tego bez odpowiedzi. W oświadczeniu wysłanym Sport.pl i opublikowanym w środę rano doświadczony trener krytycznie ocenia dokonania Kołodziejczyka i wprost zarzuca mu: kiepski warsztat i marnowanie talentów; odpowiedzialność za złe wyniki biathlonistek i biathlonistów; manipulacje bliskie kłamstwom; atakowanie Justyny Kowalczyk; uporczywe trzymanie się stołka mimo braku sukcesów.

"Pan Adam albo brnie w ślepą ulicę, by tylko bronić swoich miernych olimpijskich wyników, albo niezbyt zna się na biathlonie. Przez minione 15 lat miał ten pan wpływ na system szkolenia, wybór trenerów i ogólnie na wyniki polskiego biathlonu. Im ten wpływ był większy, tym gorsze rezultaty osiągali nasi zawodnicy" - czytamy w oświadczeniu legendarnego trenera Kowalczyk i Tomasza Sikory.

Zadzwoniliśmy do Adama Kołodziejczyka, aby odniósł się do zarzutów, które padły pod jego adresem. Kiedy odebrał, powiedział, że słyszał o oświadczeniu od swojego rzecznika. - Absolutnie nie będę tego komentował - rzucił i podziękował za kontakt.

Słowa Wierietielnego na Twitterze skomentował natomiast Sikora. "Trener jak zwykle bezkompromisowo i konkretnie, jak w czasach wspólnej pracy. Ja tylko mogę być wdzięczny, że miałem szczęście trafić pod trenera skrzydła" - napisał wicemistrz olimpijski z 2006 roku. Wcześniej, w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem, również zgadzał się z krytyką Kołodziejczyka.

Kolejny odcinek wojenki w polskim biathlonie zapowiada się w piątek. Wtedy kończy się przerwa w walnym zgromadzeniu Polskiego Związku Biathlonu i wówczas powinniśmy poznać nowego prezesa. Spore szanse daje się Kołodziejczykowi, który dostał się do zarządu z największą liczbą głosów. Jeśli tak się stanie, z PZBiath niemal na pewno pożegnają się i Justyna Kowalczyk-Tekieli, i Aleksander Wierietielny.

W wyborach wystartować mają jeszcze Grzegorz Guzik (czynny zawodnik) oraz Joanna Badacz (dyrektorka SMS w Szklarskiej Porębie, była biathlonistka). Duet Kowalczyk i Wierietielny mają popierać Guzika. Nie wiadomo natomiast, jak potoczą się losy w przypadku wyboru Badacz. 

Więcej o: