Uciekł do Polski przed reżimem Łukaszenki. Małysz: Ta historia sprawia, że ma się łzy w oczach

Mateusz Król
Siergiej Dalidowicz uciekł z Białorusi przed reżimem Łukaszenki. Początkowo nie mógł podjąć tutaj pracy, ale na szczęście napotkał pomocnych ludzi z pol-skiego biathlonu. Były znakomity biegacz narciarski pomoże młodym podopiecznym Łukasza Słoniny. - Walczył w kraju z Łukaszenką. Zdołał uciec. Staramy się wykorzystać jego wiedzę i zarazem pomóc - przyznała Justyna Kowalczyk-Tekieli, dyrektor sportowa w PZBiath.

Kadra młodzieżowa polskich biathlonistów rozpoczęła przygotowania do kolejnego sezonu. To bardzo ważny moment dla tej utalentowanej grupy. Pod swoje skrzydła po minionej zimie wziął ich Łukasz Słonina, który dotąd współpracował z Rafałem Lepelem. Ten drugi został jednak szkoleniowcem seniorów i Słonina stoi przed nie lada wyzwaniem. W ostatnich sezonach młodzi polscy biathloniści odnosili sukcesy w swoich grupach wiekowych. Teraz warto byłoby to podtrzymać. 

Zobacz wideo Vuković: Gdyby Boruc wrócił do bramki, oznaczałoby to, że mamy katastrofę

Uciekł przed reżimem Łukaszenki i pomoże polskim biathlonistom

Podczas pierwszego zgrupowania w Bydgoszczy trener może jednak liczyć na wsparcie wyjątkowej persony. Funkcję jego asystenta będzie pełnić Siergiej Dalidowicz – były białoruski biegacz narciarski, piąty zawodnik igrzysk w Soczi, zwycięzca zawodów Pucharu Świata w Kuopio z 2001 roku. 

– Liczę, że z uwagi na jego doświadczenie zawodnicze oraz trenerskie nasza współpraca przerodzi się w coś stałego. Mam nadzieję, że pomoże nam doszlifować technikę biegu, zwłaszcza że w czasach zawodniczych specjalizował się w stylu łyżwowym – powiedział Słonina cytowany przez oficjalną stronę Polskiego Związku Biathlonu. 

Zaangażowanie Dalidowicza wywołało falę pozytywnych komentarzy. To dlatego, że Białorusin uciekł ze swoją rodziną przed reżimem Aleksandra Łukaszenki. "Po wpisie Justyny Kowalczyk zbieram właśnie szczękę - asystentem w kadrze młodzieżowej biathlonistów został Sergej Dalidowicz. Duża postać biegów narciarskich, 7 razy na Igrzyskach, w tym ostatecznie brąz z Soczi. Setki startów w najważniejszych biegach. I w biathlonie będzie" - napisał na Twitterze Kacper Merk, dziennikarz Eurosportu

"Walczył w kraju z Łukaszenką. Zdołał uciec. Staramy się wykorzystać jego wiedzę i zarazem pomóc" - odparła Kowalczyk-Tekieli, dyrektorka sportowa w PZBiath. Dalidowicz rzeczywiście brał udział w protestach ulicznych opozycji przeciwko Łukaszence, które odbyły po nieuznaniu przez ogromną część Białorusinów wyników wyborów w 2020 roku.

"Niestety polskie prawo nie pozwala ani Siergiejowi, ani jego żonie przez pół roku pracować zarobkowo. Pieniądze, które otrzymują od państwa, są symboliczne. Nie będzie im łatwo, ale ta historia będzie miała swoje szczęśliwe zakończenie. Dadzą sobie radę, na szczęście mają jakieś niewielkie oszczędności i nowych przyjaciół. Wspólnie z polską rodziną biathlonu pomożemy" - pisała Kowalczyk w felietonie "Gazety Wyborczej". Całe szczęście rozwiązanie udało się znaleźć.

Daria Dalidowicz objęta opieką biathlonowego związku

Z Białorusi uciekła także córka Dalidowicza. Daria poszła w ślady ojca i jest utalentowaną biegaczką narciarską. Została jednak oskarżona o wspieranie opozycji na Białorusi. Z tego powodu związek narciarski uniemożliwił jej reprezentowanie kraju na oficjalnych imprezach. W listopadzie Białoruski Związek Narciarski dezaktywował jej kod FIS. Ten jest niezbędny, aby zawodniczka mogła brać udział w oficjalnych zawodach. - Sama nie zrobiłam niczego, co uzasadniałoby dyskwalifikację i dezaktywację mojego kodu FIS - powiedziała Dolidowicz.

- Boję się o przyszłość. Dowiedziałam się o wyjeździe tydzień wcześniej. Nie chciałam opuszczać Mińska. Zostawiłam przyjaciół, szkołę… całe swoje życie. Nie miałam jednak pretensji do rodziców. Rozumiałam, że stawka jest bardzo wysoka. I że jeśli zostaniemy na Białorusi, tata może trafić do więzienia. Gdy otwarcie wyrażał swoje poglądy polityczne, byłam z niego dumna. Jednocześnie cały czas się bałam - mówiła w rozmowie z WP Sportowe Fakty po ucieczce młoda biegaczka. 

Reagował wówczas Adam Małysz. - Wielu obywateli świata startuje w innych reprezentacjach niż w tej przynależnej ich miejscu urodzenia. Uważam, że osobom będącym w takich sytuacjach trzeba pomóc. Zauważmy, że to mogłoby być z korzyścią także dla nas. Jeśli zawodniczka miałaby polskie obywatelstwo, nie ma żadnych przeciwwskazań, aby trenowała w naszej kadrze. Oczywiście, jeżeli chciałaby reprezentować nasz kraj - podsumował Małysz w rozmowie z WP. - To jest bardzo niesprawiedliwe. Ta historia sprawia, że ma się łzy w oczach - dodawał czterokrotny mistrz świata.

Jednak to nie Polski Związek Narciarski ruszył jako pierwszy ze wsparciem. W pomoc rodzinie Dalidowiczów zaangażował się Aleksander Wierietielny (były trener Justyny Kowalczyk) oraz Polski Związek Biathlonu. "Wymyśliliśmy, że starszą córkę Siergieja – siedemnastoletnią Darię – spróbujemy przysposobić do biathlonu. Do tej pory trenowała biegi narciarskie. Cała rodzina była zachwycona naszą propozycją" - napisała w swoim felietonie Kowalczyk. 

Więcej o: