Kuriozum w Rosji. 33 startujących wycofało się tuż przed zawodami w biathlonie

Do przedziwnej sytuacji doszło w rosyjskim Iżewsku podczas krajowych zawodów biathlonowych. Po tym, jak na miejsce przybyli pracownicy Rosyjskiej Agencji Antydopingowej, z rywalizacji juniorów łącznie wycofało się aż 33 zawodników i zawodniczek.

Pracownicy Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA) przybyli do Iżewska po zawodach kobiet i mężczyzn tuż przed startem juniorów. Mieli oni wyrywkowo zbadać rosyjskich juniorów, na co w Rosji kładzie się teraz dużo większy nacisk. Wszystko przez to, że na młodych zawodników z tego kraju pada coraz więcej podejrzeń. 30 grudnia 20-letnia biathlonistka, Wiktoria Konowałowa, została zawieszona na cztery lata za stosowanie dopingu.

Zobacz wideo Bukowiecki: Pozwałem producenta odżywek. Przez niego straciłem medal

12 juniorek i 21 juniorów wycofało się z zawodów biathlonowych

W Iżewsku doszło jednak do kuriozalnej sytuacji. Po przybyciu na miejsce pracowników RUSADA z zawodów wycofało się 12 rosyjskich juniorek i aż 21 juniorów. Portal Sports.ru poinformował, że RUSADA wszczęła już śledztwo w tej sprawie.

- Przeprowadzenie testów było tylko częścią zaplanowanych procedur. Nie mogę udzielić więcej informacji z uwagi na nasze standardy oraz dobro prowadzonego śledztwa - powiedziała dyrektor ds. komunikacji RUSADA, Maria Markowa.

Hejt, który wylał się na Graneruda nie miał sensu. Hejt, który wylał się na Graneruda nie miał sensu. "Kompletnie niewspółmierne do przewinienia"

Rosyjskie problemy z dopingiem

Rosja przez najbliższe dwa lata nie może wystawiać reprezentacji w mistrzostwach świata ani igrzyskach. Jej sportowcy będą startować w tych imprezach jako neutralni - tak zdecydował Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie, do którego Rosja odwołała się od kary wymierzonej przez Światową Agencję Antydopingową (WADA).

Trybunał złagodził niektóre punkty kary WADA, ale zachował dolegliwość. Np. skrócenie kary z czterech do dwóch lat i tak oznacza, że Rosję ominą najbliższe letnie i zimowe igrzyska olimpijskie.

Przypomnijmy, że werdykt trybunału to efekt odwołania się Rosjan od kary wymierzonej w grudniu 2019 roku przez WADA. Światowa Agencja Antydopingowa ukarała Rosję za manipulacje w bazie danych moskiewskiego laboratorium antydopingowego. Przekazanie tej bazy danych było warunkiem przywrócenia Rosji na pełnych prawach do sportowej rywalizacji po tym, jak za oszustwa dopingowe ten kraj nie mógł wystąpić pod własną flagą w Pjongczangu.

Trener Norwegów stawia sprawę jasno. Trener Norwegów stawia sprawę jasno. "Robienie takich rzeczy jest po prostu głupie"

Okazało się jednak, że wydana przez Rosję baza danych została zmanipulowana, by chronić jeszcze niezłapanych dopingowiczów z tego kraju. WADA uznała to za tak ciężkie przewinienie, że zdecydowała się skorzystać z nowych przepisów pozwalających dotkliwie karać państwa - sygnatariuszy Światowego Kodeksu Antydopingowego za łamanie postanowień tego kodeksu. Sprawa Rosja-WADA miała niezwykłą wagę dla przyszłości walki z dopingiem, bo nie dość, że było to sprawdzenie działania nowych reguł, to jeszcze wypróbowano je na jednej z największych światowych potęg. A trybunał, choć wprowadził poprawki, które uczynią ten wyrok bardziej strawnym dla rosyjskiej opinii publicznej, stanął jednak po stronie WADA i jej prawa do karania krajów łamiących kodeks.