Sport.pl

Monika Hojnisz-Staręga dla Sport.pl: Nie chcę czekać do igrzysk w Pekinie

- Jeżeli zrobiłam to w 2013 roku, to dlaczego miałoby się teraz nie dać? - pyta Monika Hojnisz-Staręga, brązowa medalistka biathlonowych MŚ sprzed siedmiu lat. Na razie, na MŚ w Anterselvie, jej nie idzie. Dlaczego? I czy nie powtórzy błędów we wtorkowym biegu na 15 km? Początek o godzinie 14.15, transmisja w Eurosporcie.

W sprincie 28., w biegu pościgowym 26. - Monika Hojnisz-Staręga nie może być zadowolona po swoich pierwszych startach na MŚ w Anterselvie. I nie jest. Liderka kadry polskich biathlonistek w tym sezonie już cztery razy była w Top 10 i takiego wyniku będzie potrzebowała we wtorkowym biegu indywidualnym na 15 km, by mistrzostwa jeszcze się dla niej nie skończyły. Ale cel jest większy niż tylko kwalifikacja do biegu ze startu wspólnego dla 30 najlepszych zawodniczek licząc sezon i same MŚ. Hojnisz-Starędze marzy się medal, na który czeka już dokładnie siedem lat i jeden dzień. Swój jedyny krążek wielkiej imprezy wywalczyła 17 lutego 2013 roku w biegu masowym na MŚ w Novym Meście.

Zobacz wideo

Łukasz Jachimiak: Masz w sobie nerwy, że nie wyszły Ci dwa pierwsze starty na mistrzostwach świata?

Monika Hojnisz-Staręga: Prawda jest taka, że szkoda tych biegów. Jest we mnie złość, bo gdyby w sprincie lepiej poszła mi stójka [strzelanie w pozycji stojącej - red.], to dzisiaj można by się było cieszyć. Byłby dobry wynik w sprincie, bieg na dochodzenie zaczynałabym z innego miejsca, pewnie zupełnie inaczej by się wszystko potoczyło i z inną perspektywą bym startowała we wtorek. A tak nie jestem pewna czy zmieszczę się w biegu masowym. Muszę o to zawalczyć. Ostatnia szansa jest we wtorek, w biegu indywidualnym. Jest więc presja, mimo że wiem, że nie powinnam jej na siebie nakładać. Ale w głowie siedzi, że to ostatnia szansa. Jak biegowo jestem przygotowana, tak jestem i postaram się to wykorzystać, ale wiem, że trzeba postawić na strzelanie. Chcę się na nim bardzo skupić. Strzelnica w Anterselwie nie jest łatwa. Minimalne zmiany wiatru powodują tu duże przesunięcia na tarczy. Trzeba być bardzo mądrym i bardzo uważnym. Muszę taka być we wtorek. Jestem pozytywnie nastawiona, ale nie będę mówiła, że nie jest mi szkoda minionych biegów.

W sprincie po pierwszym, bardzo szybkim i celnym strzelaniu i po dobrym biegu polscy kibice zaczęli myśleć, że powalczysz o medal. Ty też tak pomyślałaś i przyszła presja, jakaś minimalna dekoncentracja? A może to wiatr sprawił, że miałaś dwa pudła?

- To na pewno nie była kwestia warunków, nie mogę na to zwalić. Strzały były wyrzucone.

Co to znaczy?

- Że były takie nieprzypilnowane.

Chciałaś strzelić za szybko i popędzić na resztę trasy?

- Było to takie trochę nieprzemyślane. Dlatego jestem na siebie bardzo zła. Miałam później do siebie wyrzuty. Wiedziałam, że gdyby wyszło na czysto albo z chociaż jedną karą, to wynik byłby dużo lepszy. Może nie było marzeń o nie wiadomo jakim rezultacie, bo miałam numer 1, więc nie mogłam sobie myśleć po pierwszym strzelaniu, że otwiera się przede mną jakaś wielka szansa, nie miałam się z kim porównać. Nic sobie marzyć wtedy nie mogłam, ale jednak mimo to nie przypilnowałam strzelania jak trzeba. Mądry Polak po szkodzie. Zawsze żal takich startów, kiedy sama sobie jestem winna. To boli najbardziej. Ale mam nadzieję, że to jest nauczka i że we wtorek takich błędów nie popełnię.

Jesteś przygotowana na bezbłędne strzelanie? Czy to jednak za trudne, żeby na 20 strzałów ani razu nie spudłować?

- Oprócz umiejętności bardzo dużą rolę będzie odgrywała psychika. Zwłaszcza gdy zawodnik wie, o co walczy. Ja będę walczyła o mass start. To znaczy w drugiej mierze o mass start, a przede wszystkim o dobry wynik na mistrzostwach świata, bo na razie w tegorocznych takiego nie mam. Trafić 20 strzałów na 20 to na pewno wyczyn, ale jeżeli przyjdzie flow, będę skoncentrowana na sobie, a nie na wyniku, to myślę, że będzie to do zrobienia.

Co to znaczy "biegowo jestem przygotowana tak jak jestem"? Nie jesteś w formie, w jakiej chciałabyś być?

- Powiem tak: na pewno nie czuję się na tyle, żeby moją formę ocenić jako szczytową. Wiem, że jeszcze coś mogłabym wykrzesać. Nie wiem czym jest to spowodowane, że forma nie jest szczytowa. Niełatwo mi się tu biega, mimo że zawsze mi się wydawało, że wysokość w miarę dobrze toleruję [w Anterselvie zawodnicy rywalizują na wysokości około 1600 m nad poziomem morza]. Teraz każdy bieg kończę tu wykończona. Po dochodzeniu śmiałam się, że dystans przebiegłam, a czuję się jakbym nie biegła. Prawda jest jednak taka, że na trasie dużo więcej z siebie bym nie dała. Ale liczę na to, że we wtorek będę się czuła lepiej niż w poprzednich startach.

Może Michael Greis tak wszystko wyliczył w przygotowaniach, żeby Twoja forma była najwyższa we wtorek w biegu indywidualnym i w niedzielę w masowym?

- Daj Boże, ha, ha.

Przed startem MŚ napisałaś na Facebooku, że niedawno dostałaś pytanie czy w roku 2013, gdy zdobyłaś brązowy medal MŚ, byłaś lepsza niż teraz. Napisałaś, że to pytanie dało Ci do myślenia, ale nie napisałaś, jaka była Twoja odpowiedź.

- Odpowiedziałam, że zdecydowanie nie. I właśnie dlatego pytanie dało mi do myślenia. I dało mi pozytywnego kopniaka. Bo jeżeli zrobiłam to w 2013 roku, to dlaczego miałoby się teraz nie dać? Mogę myśleć pozytywnie. Oczywiście nie do końca mam wpływ na wynik, bo o nim decydują też pomyłki innych, decyduje trochę szczęścia. Ale na pewno jestem przygotowana, to wiem.

Od Twojego jak na razie jedynego medalu właśnie minęło siedem lat - jest w Tobie niecierpliwość? Zajmujesz wysokie miejsca w Pucharze Świata, na igrzyskach olimpijskich, na MŚ, a ciągle nie możesz się doczekać kolejnego krążka. To Ci trochę ciąży, czy może potrafisz myśleć, że z Greisem budujesz życiową formę na igrzyska w Pekinie i że 2022 rok to będzie Twój najlepszy czas w karierze?

- Aż tak bardzo do Pekinu nie wybiegam. Myślę o najbliższych startach, o trwającym sezonie. Latem przygotowywałam się z myślą o trwających mistrzostwach świata, a nie już o igrzyskach.

Czyli przydałaby się nagroda teraz, a nie odłożona gdzieś w marzeniach?

- Dokładnie tak. Nigdy nie wiadomo, co będzie za te dwa lata. Wiadomo, że igrzyska to impreza najważniejsza, ale w biathlonie w każdym roku mamy imprezę docelową, czyli mistrzostwa świata. Dla mnie w tym roku najważniejsze były MŚ w Anterselvie. I jeszcze są.

Wierzysz w swoje możliwości nawet jeśli nie jesteś w życiowej formie biegowej?

- Nie mogę powiedzieć, że widzę siebie na podium, bo biathlon jest zbyt nieprzewidywalny. Do tego bieg indywidualny jest wyjątkowo trudny, bardzo obciąża psychicznie. Trzeba do końca wytrzymać strzelanie, które tu jest mega ważne [bo za każdą pomyłkę dodaje się do czasu minutę, a nie biega karną rundę jak w innych konkurencjach]. Czasami im człowiek bardziej to sobie uświadamia, im więcej o tym myśli, tym gorzej mu wychodzi. Zobaczymy jak sobie we wtorek poradzę.

W biegu indywidualnym wywalczyłaś swoje ostatnie podium, zajmując drugie miejsce w ubiegłym sezonie w Pokljuce, a w tym sezonie byłaś w nim ósma i 17. Czyli chyba radzisz sobie całkiem nieźle?

- Na to wychodzi.

Biegi indywidualny i masowy to chyba Twoje najlepsze konkurencje?

- Rzeczywiście tak się składa. Służą mi te cztery strzelania. I też chyba jestem typem takiej zawodniczki, która woli długie dystanse niż sprinty.

Czyli wszystko co najlepsze na MŚ w Anterselvie dopiero przed Tobą.

- Faktycznie! Jestem optymistycznie nastawiona, a to najważniejsze.

Więcej o:
Komentarze (23)
Monika Hojnisz-Staręga dla Sport.pl: Nie chcę czekać do igrzysk w Pekinie
Zaloguj się
  • antropoid

    Oceniono 5 razy 3

    Dziewczyno - 7 lat to dzisiaj w sporcie przepaść, nie ma sensu co roku podniecać się tym Novym Mestem. Medal może dać tylko dobry bieg i dobre strzelanie, a u was ciągle albo bieg słaby, albo kiepskie strzelanie, albo jedno i drugie.
    I co roku nowy trener kadry...

  • race444

    Oceniono 1 raz 1

    Bieg na 15 wystartowal. Z numerem 8. Monika Hojnisz-Sterega, 56. Zuk, 66. Zbylut, 96. Jakiela

  • pradziad3

    Oceniono 2 razy 0

    Z całym szacunkiem dla Krystyny Pałki, Weroniki Nowakowskiej i Moniki Hojnisz ale w biathlonie mistrzostwa świata są co roku, przez co nie mają żadnego realnego znaczenia. Znaczenie mają olimpiady, a tam Polki regularnie nie wytrzymują presji. To w jaki sposób sztafeta straciła pewny medal w Pjongczangu będzie się tym paniom śnić po nocach do końca życia.

    I jeszcze jedno - choć Hojnisz jest zawodniczką klasy światowej dopóki nie zacznie seryjnie wygrywać albo zdobywać medale olimpijskie nikt, ale to nikt nie wspomni nawet o jej występach. Wielokrotnie było tak, że kończyła biegi na miejscu wyższym niż tego samego dnia był najlepszy z polskich skoczków, a i tak literalnie nikogo to nie obchodziło.

  • parapsychopatolog

    Oceniono 4 razy 0

    W Pekinie nie będzie żadnych Igrzysk. Do tego czasu ten kraj pogrąży się w chaosie za sprawą wirusa.

  • race444

    Oceniono 2 razy 0

    Dzisiaj zawody kobiet o godzinie 14.15 na 15 kilometrow. Za kazdy niecelny strzal nie ma rund karnych tylko kara czasowa tzn. kazdy niecelny strzal +1.0 minuta. Czy wy chociaz raz mozecie napisac, ze MS w biatlonie odbywaja sie w Antholz w Tyrolu Poludniowym a dokladnie w dolinie Puster/Pusteria niedaleko takich osrodkow narciarskich jak Kronplatz i 3 Zinnen. Jezeli juz z piszecie, ze MS odbywaja sie w Anterselvie to napiszcie tez, ze to jest w Alto Adige /Val Pusteria/. P.S. Ja jutro jade sluzbowo do Aachen o przepraszam do …….. Akwizgranu.

  • Kapitan Flint

    Oceniono 2 razy 0

    Nie idzie? To jest grube niedopowiedzenie. Polski biathlon to jakieś towarzystwo wzajemnej adoracji. W PŚ od wielu lat startują ci sami zawodnicy, którzy nigdy nie osiągnęli przyzwoitego wyniku.

  • 0zatkaokakao0

    Oceniono 2 razy 0

    Powiem tak pani Moniko. NIGDY żaden z naszych reprezentantów nie był w biathlonie przygotowany biegowo. Gdyby tak było to te kilka lat temu miała by pani srebro.

    Jak nie nauczycie się strzelać bez względu na warunki to nigdy nie będzie medalu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX