Biathlon. Doping. Mistrzostwa świata w Hochfilzen. Policyjna obława na pokoje Kazachów. To tylko część dochodzenia, które zaczęło się już w styczniu

Mistrzostwa jeszcze się nie zaczęły, a pierwsze dopingowe zamieszanie już jest: austriacka policja przeszukała w nocy ze środy na czwartek hotel kazachskiej kadry w Hochfilzen i zarekwirowała znalezione tam substancje. Nie ma na razie informacji, czy były wśród nich również środki zabronione. Ale policja jest na tropie Kazachów już od styczni

Dochodzenie trwa, z policją i prokuraturą współpracuje Międzynarodowa Unia Biathlonu (IBU), która od tygodni ma na głowie problem, co zrobić z 31 rosyjskimi biathlonistami, których nazwiska pojawiły się w dopingowym raporcie McLarena, a teraz - wszystko na to wskazuje - spada na nią kolejny skandal. Dotychczas zwykle było tak, że gdy do walki z dopingiem wkraczały wydziały kryminalne policji, co jest możliwe w krajach w których doping jest przestępstwem, kończyło się wielkimi aferami. Sami Austriacy tego doświadczyli, gdy podczas igrzysk w Turynie włoska policja zrobiła najazd na mieszkania ich biathlonistów i biegaczy. Główny dopingowy macher austriackiej kadry uciekał wtedy nocą samochodem przed policyjnym pościgiem, a w pokojach znaleziono zakazane środki i sprzęt do transfuzji.

Karton śmieci na stacji benzynowej

Co dokładnie znaleziono u Kazachów (ich najlepszą biathlonistką jest dziś Galina Wiszniewska, 14. w Pucharze Świata, nikogo innego nie ma w trzydziestce ani wśród kobiet, ani mężczyzn) na razie nie wiadomo. Ale ta akcja była przygotowywana od dłuższego czasu. Wszystko zaczęło się w styczniu, gdy policja zauważyła, że pasażerowie z minibusów które zatrzymały się na stacji benzynowej w Tyrolu wyrzucili tam karton śmieci. W kartonie był zużyty sprzęt medyczny, m.in. strzykawki, ampułki. Oraz notatki, które można było zinterpretować jako rozpiski dopigowe. Mało tego, w kartonie były też stare akredytacje z zawodów biathlonowych. Wszystko przejęła austriacka agencja antydopingowa. I przypisała znalezisko do kazachskich kadrowiczów. Ta sytuacja bardzo przypomina wpadkę rosyjskich wioślarzy sprzed 10 lat: tam też zaczęło się od paczki zużytych strzykawek, wyrzuconych do kontenera w Lucernie podczas Pucharu Świata. Znalezisko trafiło do Światowej Agencji Antydopingowej, która przypisała DNA krwi znalezionej na strzykawkach do DNA ze swojej bazy testów dopingowych i w ten sposób wpadła na trop Rosjan (nie było w paczce substancji zabronionych, ale same zastrzyki dożylne bez medycznego uzasadnienia też są zakazane).

Policja zabiera leki i telefony

Austriacy czekali z dalszą częścią śledztwa, prowadzonego przez prokuraturę w Innsbrucku, na przyjazd Kazachów na mistrzostwa świata. W nocy ze środy na czwartek 30 funkcjonariuszy przeprowadziło nalot na hotel Kazachów. Zarekwirowali lekarstwa, telefony komórkowe, a austriacka agencja antydopingowa zrobiła Kazachom testy krwi i moczu. Teraz śledczy mają ustalić, czy mogło dojść w Hochfilzen do złamania austriackich przepisów antydopingowych i sportowego oszustwa, które również jest wpisane do austriackiego kodeksu karnego.

31 biathlonistów w raporcie, ale na 22 nie ma dowodów

IBU zdecydowała już, że z powodu rosyjskiego skandalu dotyczącego głównie igrzysk w Soczi zmieni gospodarza mistrzostw świata 2021, planowanych w rosyjskim Tumieniu. Ale wyciągnąć konsekwencje w indywidualnych przypadkach jest dużo trudniej. Ze wspomnianych 31 osób, które pojawiły się w raporcie prokuratora WADA Richarda McLarena, aż w 22 przypadkach dowody okazały się niewystarczające i IBU odstąpiła od postępowania dyscyplinarnego.

Mistrzostwa zaczynają się w czwartek wyścigiem sztafet mieszanych, potrwają do 19 lutego.

Zobacz wideo
Więcej o: