MŚ w biathlonie. O medalach dla Polek głośno nie mówi nikt

Choć dwa lata temu Krystyna Guzik i Monika Hojnisz wróciły z mistrzostw świata z medalami, to teraz każde miejsce na podium będzie miłą niespodzianką - Szczerze mówiąc, nie obiecuję sobie za wiele - mówi komentator Eurosportu Tomasz Jaroński.

Tadeusz KądzielaTadeusz Kądziela Fot. Jacek Dymkowski Mistrzostwa zaczynają się w czwartek od sztafety mieszanej. Trener Adam Kołodziejczyk zdecydował się postawić na czwórkę: Karolina Pitoń, Magdalena Gwizdoń, Łukasz Szczurek i Krzysztof Pływaczyk, ustawienie dalekie od najsilniejszego, ale też biało-czerwoni nie mają w tej konkurencji żadnych szans. Męski biathlon w Polsce pogrążył się w głębokim kryzysie i nawet postawienie na najsilniejsze w tym sezonie Weronikę Nowakowską-Ziemniak oraz Monikę Hojnisz umożliwiłoby walkę o czołowe lokaty jedynie do półmetku rywalizacji. Polskie liderki skupią się więc na startach indywidualnych, choć trudno jednoznacznie określić, na co je będzie stać.

Miało być lepiej

W porównaniu z zeszłorocznym olimpijskim sezonem, światowa czołówka jest mocno przetrzebiona . Kariery zakończyły Tora Berger, Andrea Henkel, Ann Kristin Flatland i Olena Pidruszna, na urlop macierzyński poszły Anastazja Kuzmina i Selina Gasparin, a na reperowanie zdrowia Olga Wiłuchina i Wita Semerenko. W czołówce światowej miało być luźniej, a Polki miały to wykorzystać. - Jeżeli zdrowie dopisze, to planujemy więcej miejsc w pierwszej dziesiątce i w pierwszej trójce niż do tej pory - mówił trener Kołodziejczyk przed sezonem. Niestety, na razie nic z tego nie wyszło. Szóste, siódme i dziewiąte miejsce Nowakowskiej-Ziemniak oraz piąte i siódme Hojnisz - to jedyne warte odnotowania wyniki Polek w Pucharze Świata. W klasyfikacji generalnej PŚ Nowakowska jest piętnasta a Hojnisz 28.

- U pań sprawa jest prosta. Dwa medale w każdej indywidualnej konkurencji trzeba rezerwować dla Kaisy Makarainen i Darii Domraczewej. I Finka, i Białorusinka biegają znakomicie i są w stanie odrobić nawet dwa pudła na strzelnicy - analizuje Jaroński. - O jeden medal będą walczyć inne zawodniczki. Mam nadzieję, że wśród nich będą Polki, przede wszystkim Nowakowska i Hojnisz. Szczerze mówiąc, nie obiecuję sobie za wiele, a powtórzenie medalowego żniwa sprzed dwóch lat byłoby dużym osiągnięciem - dodaje.

Brakuje niewiele

Mimo nie do końca udanego sezonu Polki wciąż bowiem nie są bez szans. Nowakowska-Ziemniak, choć ustępuje Makarainen i Domraczewej, to znajduje się w światowej czołówce, jeśli chodzi o bieg; znacznie poprawiła też strzelanie. Czego brakuje? Często jednego celnego strzału więcej. To dałoby jej miejsce w trójce w sprincie na igrzyskach w Soczi (siódme miejsce), a także w tym sezonie w sprincie w Pokljuce (siódme) i biegu masowym w Ruhpolding (szóste) oraz sprincie w Anterselvie (dziewiąte).

- Cieszę się, że trzymam równy poziom, bo to też o czymś świadczy. Nie mogę poddawać się frustracji, że nie udało się jeszcze zgrać perfekcyjnego strzelania z dobrym biegiem. Sezon trwa, trzeba zachować zimną krew, główne imprezy przed nami. Czuję się pewniej i chyba muszę po prostu czekać na swój moment - mówiła Nowakowska-Ziemniak jeszcze podczas PŚ w Anterselvie. Choć ze słabo obsadzonych mistrzostw Europy przywiozła srebrny medal, to jednak wydaje się, że przed mistrzostwami świata liderka polskiej kadry złapała lekki dołek.

"Lubię Kontiolahti... taaa, akurat!"

Nie chodzi nawet o spadek formy. "Od dwóch dni jesteśmy w Kontiolahti, walczę z ospałością i brakiem energii spowodowaną wieczną szarugą za oknem (zimą w Finlandii słońce prawie nie wygląda zza chmur) i niskowęglowodanową dietą, którą muszę utrzymać jeszcze dwa dni" - pisze na swojej stronie internetowej Nowakowska-Ziemniak . "Jak mantrę powtarzam zdanie 'lubię Kontiolahti'. Czasem nawet zaczynam w to wierzyć, a zaraz potem pojawia się myśl 'taaa, akurat!'".

Czemu tak trudno polubić Kontiolahti? Podstawowym problemem są trasy. - Należą do ciężkich. Najtrudniejszy moment to podbieg, chyba najbardziej stromy spośród wszystkich tras, na których biega się w Pucharze Świata, w dodatku ciągnie się on przez około 150 metrów - przyznaje Tomasz Sikora, polski mistrz świata i medalista olimpijski, a obecnie trener kadry juniorów.

Trudne bywają też warunki atmosferyczne. - Często jak tam przyjeżdżaliśmy to temperatura była na granicy startowej, czyli ledwo powyżej -20 stopni. Tuż przy trasie jest jezioro, więc jest duża wilgotność powietrza, i to jeszcze wzmaga odczucie zimna - tłumaczy Sikora.

Liczymy na niespodzianki

Dwa lata temu przed mistrzostwami w Novym Mescie Polki też ani razu nie stały na podium Pucharu Świata, a zdobyły dwa medale. Guzik (jeszcze pod panieńskim nazwiskiem Pałka) została wicemistrzynią w biegu pościgowym, a Hojnisz sensacyjną brązową medalistką w biegu ze startu wspólnego.

W tegorocznych startach Guzik i Magdalena Gwizdoń znacznie ustępowały młodszym koleżankom. "Obecny sezon jest dla mnie naprawdę ciężki. Z początku nie mogłam znaleźć swojego tempa biegowego, ale już jest lepiej" - napisała Guzik na swoim blogu . "Mam nadzieję, że teraz wszystko już sobie poukładam, a na Mistrzostwach Świata naprawdę odpalę i pokażę na co mnie stać".

Ostrożnym optymistą jest też Sikora. - Każda z Polek ma szanse na dobre wyniki, a czy medale? Zobaczymy. Liczymy na miłe niespodzianki - mówi i stawia na Hojnisz. - Monika bardzo dobrze strzela, przyzwoicie biegała i jeśli forma pójdzie w górę, to może być bardzo dobrze. Ona niby mówiła, że nie lubi tych tras, ale ich profil najbardziej mi do niej pasuje - dodaje.

Pierwszy sukces już jest. Organizatorzy chwalą się, że sprzedali większość biletów, a już na środowej ceremonii otwarcia mistrzostw zjawiło się pięć tysięcy kibiców.

Post użytkownika Weronika Nowakowska Ziemniak .

Cała rozmowa z Tomaszem Sikorą znajdzie się w "Gazecie Telewizyjnej", piątkowym dodatku do "Gazety Wyborczej", oraz w piątek na Sport.pl

Kadra Polski na MŚ w Kontiolahti:

Kobiety: Weronika Nowakowska-Ziemniak, Monika Hojnisz, Magdalena Gwizdoń, Krystyna Guzik, Karolina Pitoń. Mężczyńni: Grzegorz Guzik, Łukasz Szczurek, Krzysztof Pływaczyk, Mateusz Janik

MŚ w telewizji i na Sport.pl:

5 marca, czwartek 17.00-18.45 sztafeta mieszana, 7 marca, sobota 13.15-14.15 sprint mężczyzn, 16.15-17.45 sprint kobiet, 8 marca, niedziela 13.15-14.00 bieg pościgowy mężczyzn, 15.45-16.45 bieg pościgowy kobiet, 11 marca, środa 17.15-19.00 bieg indywidualny kobiet, 12 marca, czwartek 17.00-19.00 bieg indywidualny mężczyzn, 13 marca, piątek 17.00-18.30 sztafeta kobiet, 14 marca, sobota 16.30-18.00 sztafeta mężczyzn, 15 marca 13.30-14.15 bieg ze startu wspólnego kobiet, 16.00-17.00 bieg ze startu wspólnego mężczyzn.

Mistrzostwa transmituje Eurosport i Polsat Sport, starty Polek będziemy relacjonować na żywo Sport.pl.

 

źródło: Okazje.info

Czy Polska zdobędzie medal na biathlonowych MŚ?
Więcej o: