Walchhofer królem Stelvio

Austriak Michael Walchhofer po raz trzeci w karierze wygrał zjazd PŚ na uznawanej za najtrudniejszą technicznie trasie we włoskim Bormio. Nawet Hermann Maier nie dokonał takiej sztuki.

Trudność w Bormio polega na tym, że stok Stelvio ma ponad trzy kilometry długości i jest na nim pełno ostrych zakrętów. Rozpędzeni do 120-130 km/godz. narciarze muszą w ułamku sekundy przerzucać narty w śniegu, żeby zmieścić się w bramkach. - Do zwycięstwa trzeba mieć prędkość odrzutowca, siłę czołgu i nogi ze stali. Na ostatnich metrach twoje uda płoną ogniem - opowiadał Hermann Maier, legendarny Austriak, który - nim dwa lata temu zakończył karierę - wygrywał w Bormio czterokrotnie, ale tylko dwa razy w zjazdach. Podobną statystyką może się pochwalić Amerykanin Bode Miller (trzy zwycięstwa, dwa w zjazdach).

35-letni Walchhofer został jednak pierwszym, który na Stelvio zwyciężył trzykrotnie w najszybszej i najbardziej wymagającej konkurencji. Do dwóch triumfów z 2006 r. dołożył perfekcyjny środowy przejazd. Drugiego na mecie Szwajcara Silvana Zurbriggena wyprzedził o 0,08 s. Trzeci był Włoch Christof Innerhofer ze stratą 0,36 s.

- Jak tego dokonałem? Kompletnie się wyluzowałem. Postanowiłem, że zjadę dla frajdy - opowiadał na mecie uśmiechnięty Walchhofer, który jeździ bez stresu, bo postanowił, że po tym sezonie zakończy karierę i zajmie się prowadzeniem hotelu nad jeziorem w Zauchensee. - Żegnaj, Stelvio, będę tęsknił - rzucił w kierunku stoku.

Austriak od dawna był rewelacyjnym zjazdowcem, ale kto wie, czy pożegnalny sezon nie będzie najlepszym w jego karierze. Cały czas trzyma się w czołówce PŚ, a w listopadzie zdążył już efektownie wygrać zjazd w Lake Louise. Przeszedł tam do historii jako najstarszy alpejczyk, który zwyciężał na zjazdowych trasach. W PŚ wygrywali już starsi od niego - m.in. 37-letni Marco Büchel, ale robili to w wolniejszych i krótszych supergigantach. Wczoraj Walchhofer poprawił ten rekord o kolejny miesiąc.

Liderem PŚ jest Zurbriggen, Walchhofer zajmuje drugie miejsce przed Amerykaninem Tedem Ligetym.

W slalomie kobiet w austriackim Semmering triumfowała Austriaczka Marlies Schild, ale bohaterką dnia została Niemka Maria Riesch, która wskoczyła na drugą lokatę z 17. pozycji zajmowanej po pierwszym przejeździe. Amerykanka Lindsey Vonn nie dojechała do mety, więc Riesch umocniła się na prowadzeniu w PŚ.

Święta to czas wyciszenia - Marit Bjoergen  ?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.