19-letnia Polka przerwała milczenie po rezygnacji z igrzysk. "Byłam wrakiem"

Nikola Komorowska została powołana do polskiej kadry na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Po fali hejtu zdecydowała się na rezygnację z udziału w tej imprezie, a PZN wskazał Anielę Sawicką. Teraz Komorowska przerwała milczenie. - Odczułam to tak, jakbym to ja była winna całego tego zamieszania - powiedziała w rozmowie z Interią.
Nikola Komorowska
screen: https://www.youtube.com/watch?v=2qF1JMs2jYo

Przed tegorocznymi igrzyskami olimpijskimi o składach reprezentacji Polski w narciarstwie alpejskim mówiło się najwięcej. Kontrowersje były nie tylko u panów, ale również u kobiet. O wyjazd na igrzyska walczyły Nikola Komorowska oraz Aniela Sawicka. Początkowo to pierwsza z nich otrzymała powołanie, co rozwścieczyło ojca Sawickiej, który twierdził, że córka została pokrzywdzona. Zarząd Polskiego Związku Narciarskiego stwierdził jednak, że Komorowska jest wszechstronniejsza, co oznacza, że może wystąpić w większej liczbie konkurencji. Sawicka spełniła jednak wytyczne PZN, które określono przed igrzyskami. 

Zobacz wideo Skocznie, na których wychował się Tomasiak, mogły nie istnieć!

Komorowska zabrała głos. "Naprawdę duża afera"

Na Komorowską spadł hejt, a PZN naraził na krzywdę psychiczną obie zawodniczki. Ostatecznie młodsza z nich zrezygnowała ze startu na igrzyskach przed tym, jak zarząd zmienił swoją pierwotną decyzję. Powstało ogromne zamieszanie. 

Teraz w rozmowie z Interią Komorowska pierwszy raz w szerszy sposób odniosła się do tamtej sytuacji. Nie spodziewała się, że szum medialny wokół tej sprawy będzie tak ogromny.

- Przez chwilę byłam olimpijką, ale wyszła z tego naprawdę duża afera. Nie chciałam w niej uczestniczyć. Nie chcę też zbyt szeroko poruszać tego tematu, bo był to dla mnie trudny czas. Myślałam, że odskocznią będzie wyjazd na obóz i starty w zawodach, ale okazało się, że nie - psychicznie byłam wrakiem. Myśli zaczęły zmierzać w zupełnie inną stronę. Musiałam wrócić z obozu i zrobić sobie krótką przerwę od nart. Spędziłam ten czas z rodziną, w której mam największe oparcie - podkreśliła.

Komorowska zapowiada. "Walka o medal"

Głównym wydarzeniem sezonu dla 19-latki miał być start na mistrzostwach świata juniorów w Narwiku. Niedługo przed igrzyskami zdała sobie sprawę, że ma szansę, by na nich wystąpić. Tym razem marzenie o olimpijskim starcie nie zostało spełnione. 

- Nie byłam osobą decyzyjną. Razem z trenerem nie mieliśmy wpływu na wybór kadry, a odczułam to tak, jakbym to ja była winna całego tego zamieszania. To bolało, ale nie mam żalu do nikogo, chyba że o niesprawiedliwy i agresywny hejt wobec mojej osoby - dodała.

Komorowska w poprzednim sezonie zadebiutowała w Pucharze Świata, będąc pierwszą Polką od lat, która zdecydowała się na start w zjeździe. Młoda zawodniczka składa ważną deklarację w kontekście przyszłości. 

Czytaj także: Ahonen nie ma wątpliwości. Tak powiedział o Polakach i Tomasiaku

- Wiem, że jeszcze pojawi się szansa, by pojechać na igrzyska, choć to nie jest mój cel. Tym jest walka o medal na nich. Zapewniam, że nie odpuszczę - podkreśliła. - Rezygnacja z wyjazdu była dla mnie trudną, ale przemyślaną decyzją - dodała.

Więcej o: