Przed tegorocznymi igrzyskami olimpijskimi o składach reprezentacji Polski w narciarstwie alpejskim mówiło się najwięcej. Kontrowersje były nie tylko u panów, ale również u kobiet. O wyjazd na igrzyska walczyły Nikola Komorowska oraz Aniela Sawicka. Początkowo to pierwsza z nich otrzymała powołanie, co rozwścieczyło ojca Sawickiej, który twierdził, że córka została pokrzywdzona. Zarząd Polskiego Związku Narciarskiego stwierdził jednak, że Komorowska jest wszechstronniejsza, co oznacza, że może wystąpić w większej liczbie konkurencji. Sawicka spełniła jednak wytyczne PZN, które określono przed igrzyskami.
Na Komorowską spadł hejt, a PZN naraził na krzywdę psychiczną obie zawodniczki. Ostatecznie młodsza z nich zrezygnowała ze startu na igrzyskach przed tym, jak zarząd zmienił swoją pierwotną decyzję. Powstało ogromne zamieszanie.
Teraz w rozmowie z Interią Komorowska pierwszy raz w szerszy sposób odniosła się do tamtej sytuacji. Nie spodziewała się, że szum medialny wokół tej sprawy będzie tak ogromny.
- Przez chwilę byłam olimpijką, ale wyszła z tego naprawdę duża afera. Nie chciałam w niej uczestniczyć. Nie chcę też zbyt szeroko poruszać tego tematu, bo był to dla mnie trudny czas. Myślałam, że odskocznią będzie wyjazd na obóz i starty w zawodach, ale okazało się, że nie - psychicznie byłam wrakiem. Myśli zaczęły zmierzać w zupełnie inną stronę. Musiałam wrócić z obozu i zrobić sobie krótką przerwę od nart. Spędziłam ten czas z rodziną, w której mam największe oparcie - podkreśliła.
Głównym wydarzeniem sezonu dla 19-latki miał być start na mistrzostwach świata juniorów w Narwiku. Niedługo przed igrzyskami zdała sobie sprawę, że ma szansę, by na nich wystąpić. Tym razem marzenie o olimpijskim starcie nie zostało spełnione.
- Nie byłam osobą decyzyjną. Razem z trenerem nie mieliśmy wpływu na wybór kadry, a odczułam to tak, jakbym to ja była winna całego tego zamieszania. To bolało, ale nie mam żalu do nikogo, chyba że o niesprawiedliwy i agresywny hejt wobec mojej osoby - dodała.
Komorowska w poprzednim sezonie zadebiutowała w Pucharze Świata, będąc pierwszą Polką od lat, która zdecydowała się na start w zjeździe. Młoda zawodniczka składa ważną deklarację w kontekście przyszłości.
Czytaj także: Ahonen nie ma wątpliwości. Tak powiedział o Polakach i Tomasiaku
- Wiem, że jeszcze pojawi się szansa, by pojechać na igrzyska, choć to nie jest mój cel. Tym jest walka o medal na nich. Zapewniam, że nie odpuszczę - podkreśliła. - Rezygnacja z wyjazdu była dla mnie trudną, ale przemyślaną decyzją - dodała.