Głównym bohaterem tejże historii jest Piotr Habdas, czołowy narciarz alpejski w Polsce. Na arenie międzynarodowej bez większych sukcesów, choć niekiedy startuje w zawodach Pucharu Świata. Fanom skoków narciarskich jego nazwisko zapewne zaświeciło lampkę w głowie i nie bez przyczyny. Jeden z naszych skoczków Jan Habdas to jego brat. Piotr woli trzymać narty bliżej ziemi i właśnie odniósł sukces, który można spokojnie nazwać jednym z najdziwniejszych w historii polskiego sportu.
Nasz reprezentant został mistrzem Ghany w alpejskim gigancie. Już samo to brzmi dziwnie, biorąc pod uwagę, że większość Ghańczyków o śniegu zapewne tylko słyszała, ew. widziała go na wakacjach. Jednak kraj ten w rzeczy samej ma mistrzostwa w narciarstwie alpejskim. Wszystko po to, by utrzymać miejsce w szeregach Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, które Ghanie najwyraźniej jest potrzebne. Oczywiście kraj ten nie ma warunków, by zorganizować coś takiego na własnej ziemi.
Stąd też właśnie Ghańczycy postanowili 3 kwietnia urządzić krajowy czempionat w Szczyrbskim Plesie na Słowacji, które jest położone niemal zaraz obok polsko-słowackiej granicy. Dzień wcześniej w tej samej miejscowości miały się odbyć mistrzostwa Polski, jednak z uwagi na złą pogodę je odwołano. Odwołano, nie przeniesiono na inny dzień, bo jak poinformował Jakub Pobożniak w TVP Sport, na następny dzień nie było komu rozwiesić banerów reklamowych sponsorów Polskiego Związku Narciarskiego. W dodatku kierownik ds. narciarstwa alpejskiego w Polsce nie mógł pomóc, bo 2 kwietnia... wygasła jego umowa z PZN-em.
Tym oto sposobem położonej w zachodniej części Afryki Ghanie udało się zorganizować krajowy czempionat, a Polsce nie. Nasi narciarze nie chcieli jednak zostać z niczym do roboty, więc zgłosili się do ghańskich mistrzostw, które były otwarte, więc problemów nie było. Tym samym na starcie pojawiło się wielu Polaków, Czechów, Słowaków, Szwajcarów, a nawet Kanadyjczyków. A co z samą Ghaną? Swojego przedstawiciela też miała. To Carlos Maeder, który zajął 48. miejsce, najniższe spośród tych, którzy ukończyli oba przejazdy.
Wygrał właśnie Piotr Habdas, który o 0,47 s wyprzedził Czecha Jana Zabystrana i o 0,66 s Szwajcara Livio Simoneta. Pełne wyniki TUTAJ. Warto dodać, że Polak zgarnął dzięki temu 20 pkt do rankingu FIS, co może mu pomóc później startować z niższym numerem (w narciarstwie alpejskim im szybciej ruszysz, tym lepiej). Dodajmy też, że mimo dość zabawnych zawodów, rywali miał poważnych, bo taki Zabystran potrafił już zająć 8. miejsce w slalomie gigancie w Pucharze Świata w norweskim Kvitfjell.