Goggia przeprasza za słowa o gejach. Burza we Włoszech. "Średniowiecze"

Ogromną burzę we włoskich mediach wywołała Sofia Goggia. Mistrzyni narciarstwa alpejskiego stwierdziła, że geje nie byliby w stanie wystartować w zjeździe na legendarnym Streifie w Kitzbuehel, czyli jednej z najbardziej wymagających tras w alpejskim PŚ. - Pozostała we wczesnym średniowieczu - skomentował Stefano Rizzato, dziennikarz Rai Sport. Włoszka ostatecznie przeprosiła.

Włoska mistrzyni konkurencji szybkościowych w narciarstwie alpejskim naraziła się opinii publicznej swoimi kontrowersyjnymi słowami na temat homoseksualistów w jej dyscyplinie sportu. Sofia Goggia uznała, że takie osoby być może są wśród narciarek, ale - jej zdaniem - wśród mężczyzn nie.

Zobacz wideo Największa siła Meksyku? Polska może mieć kłopoty na MŚ

Goggia wywołała burzę. "Mistrzyni narciarstwa pozostała we wczesnym średniowieczu"

- Wśród kobiet są, ale w rywalizacji mężczyzn pewnie nie. Oni startują przecież w zjeździe na Streifie w Kitzbuehel - rzekła w wywiadzie dla "Corriere della Sera". Wiele osób zrozumiało tę wypowiedź tak, jakby wicemistrzyni olimpijska z Pekinu dyskryminowała gejów, twierdząc, że nie daliby rady zjechać na jednej z najtrudniejszych tras w kalendarzu Pucharu Świata

W tym samym wywiadzie odniosła się do sportowców transpłciowych. - W sporcie mężczyzna, który zamienia się w kobietę, ma cechy fizyczne, nawet na poziomie hormonalnym, które pozwalają mu być silniejszym. Myślę, że wtedy to nie jest w porządku - odparła trzykrotna triumfatorka klasyfikacji zjazdu w alpejskim PŚ.

Na reakcje w tej sprawie długo nie trzeba było czekać. Jej wypowiedzi wywołały liczne protesty w mediach społecznościowych, ale nie tylko. Marco Arlati, prezes Arcigay Bergamo Cives (stowarzyszenie wspierające LGBTQI +), wezwał narciarkę do przeprosin za "słowa pełne stereotypów". Na Facebooku interweniował również Ivan Scalfarotto, podsekretarz stanu we włoskim MSW, który napisał: „Przeczytałem z przerażeniem, że Goggia twierdzi, że sportowiec gej nie byłby w stanie wykonać zjazdu. Zanim powiesz takie rzeczy, droga Sofio, lepiej czasem się zatrzymaj i zastanów dwa razy: prędkość jest zaletą w wyścigu, ale w słowach może przyczynić się do wielu problemów".

- Miło byłoby powiedzieć, że nic się nie stało, że to nic poważnego, jeśli mistrzyni narciarstwa pozostała we wczesnym średniowieczu. Ale zamiast tego: po tych powierzchownych słowach są geje i osoby transpłciowe, którzy czują się dziś bardziej samotni. Tymczasem miłośnicy wczesnego średniowiecza radują się - skomentował Stefano Rizzato, dziennikarz Rai Sport.

- To naprawdę upokarzająca myśl - oceniła to jeszcze Vladimir Luxuria na antenie Radio Capital. - Ten pomysł mierzenia heteroseksualności poprzez męskość jest absurdalny. Jeśli ktoś jest w stanie przeciwstawić się pewnym wyżynom, robi to niezależnie od orientacji seksualnej. Te słowa to nieco stary pogląd, zgodnie z którym geje przed stromym zjazdem uciekają z krzykiem. Dla niektórych sport zawsze był pokazem machismo. Już powiedziane to przez mężczyznę jest straszne, ale powiedziane przez kobietę to naprawdę upokarzające - dodała pierwsza otwarcie transpłciowa posłanka do Parlamentu w Europie.

Kilka dni po tym, jak wypowiedziała kontrowersyjną opinię, Sofia Goggia opublikowała post w mediach społecznościowych, w którym przeprosiła urażonych. "Upadające drzewo sprawia więcej hałasu niż rosnący las. Przepraszam wszystkie osoby, które poczuły się urażone zdaniem, które wyszło w wywiadzie dla Corriere, które z pewnością, kiedy je wypowiedziałem, nie chciałam, by miało charakter dyskryminujący" - napisała na Twitterze. 

Takie tłumaczenie nie zostało uznane za satysfakcjonujące. "Droga Sofio, ludzie nie poczuli się obrażeni, tylko ich po prostu obraziłaś. To nie jest kwestia naszej wrażliwości. To kwestia tego, co powiedziałaś, co jest dyskryminujące i promuje stereotypy i toksyczne machismo. Sprawiasz, że rośnie też las uprzedzeń - napisał jeden w twitterowiczów. 

Sofia Goggia była jedną z faworytek do olimpijskiego złota w zjeździe podczas igrzysk w Pekinie. Jednak na kilkanaście dni przed najważniejszą imprezą czterolecia doznała groźnego upadku podczas jednych z zawodów Pucharu Świata. Cud, że w ogóle wystartowała w igrzyskach. Tytułu mistrzyni olimpijskiej z Pjongczangu nie obroniła, ale srebro w jej przypadku było i tak wielkim sukcesem. 

Joanna SzwabEmocjonalne wyznanie Joanny Szwab. "Kiedyś kochałam skoki, dzisiaj nienawidzę"

Więcej o: