Burza po decyzji FIS. Podjęli ją wbrew swoim zasadom. "Absurd i amatorstwo"

Zaskakująca decyzja w alpejskim Pucharze Świata. Vincent Kriechmayr zostanie dopuszczony do startu w Wengen, mimo że przepisy mu tego zabraniają. Decyzję podjął FIS wbrew swoim zasadom. Francuskie media nazywają Austriaka narciarskim Djokoviciem.

Austriacki mistrz Vincent Kriechmayr wystartuje w piątkowym zjeździe alpejskiego Pucharu Świata w Wengen, mimo że nie wystartował w żadnym z dwóch wcześniej zaplanowanych treningów. Przepisy jasno określają, że bez udziału w próbie, żaden z zawodników nie może być dopuszczony do startów.

Zobacz wideo Alarm w obozie polskich skoczków. "Gdyby Doleżał pił, to wpadłby w cug"

Nazywajmy go DjokoVincent

Okazuje się, że FIS w piątkowy poranek zorganizuje dwukrotnemu mistrzowi świata dodatkowy trening. Jak stwierdził Markus Waldner, dyrektor PŚ, Kriechmayr będzie mógł przejechać kawałek trasy, przerwać zjazd i już będzie miał zaliczone testowanie trasy. 

Upadek Wolfganga LoitzlaKamil Stoch jak Loitzl. Polak spadł kiedyś z progu skoczni. "Skok bez nart"

Decyzja ws. Austriaka wzburzyła trenerów podczas odprawy technicznej. Szwajcarzy zapowiedzieli, że złożą oficjalny protest. - To głupia decyzja, która otwiera inny zawodnikom różne opcje podważania przepisów - stwierdził Urs Lehmann, prezes Szwajcarskiego Związku Narciarskiego. 

- Jak daleko zajdzie w tym roku absurd i amatorstwo - napisał na Twitterze broniący Kryształowej Kuli za Puchar Świata Francuz Alexis Pinturault. To właśnie w jego kraju padały najbardziej ostre opinie na temat zaistniałej sytuacji. - Nazywajmy go DjokoVincent Kriechmayr - zaapelował François-Xavier Rallet z Eurosportu. Nawiązał tym samym do sytuacji najlepszego tenisisty świata - Novaka Djokovicia i zamieszania wokół jego startu w Australian Open. W przypadku Serba sprawa zakończy się jednak inaczej, bo australijski sąd drugi raz anulował mu wizę. Przez to niemal na pewno nie zobaczymy go w prestiżowym turnieju.

Dyrektor PŚ tłumaczy jednak, że mamy do czynienia z wyjątkową sytuacją. Kriechmayr jeszcze kilka dni temu otrzymywał pozytywne wyniki testów na obecność koronawirusa. Dlatego nie mógł opuścić Austrii. Treningi odbywały się we wtorek i środę, ale 30-latek nie zdążył na żaden z nich. Dopiero w czwartek pojawił się w Wengen i wziął udział w supergigancie.

- Chcemy uniknąć sytuacji, w której alpejczyk nie będzie mógł wystartować z powodu tego cholernego Covida – uzasadnił tę decyzję Markus Waldner. Podkreślił też, że nie ma znaczenia pozycja Kriechmayra w narciarskim świecie. - Podjęlibyśmy taką samą decyzję w przypadku każdego zawodnika, ponieważ żyjemy w bardzo skomplikowanych czasach pandemii koronawirusa – dał Waldner.

Więcej o: