Kolejny skandal na MŚ! Zmiana zasad dzień przed zawodami. "Boicie się o tym mówić?"

Kolejny skandal na mistrzostwach świata w narciarstwie alpejskim. FIS zdecydował się zmienić format slalomu mężczyzn na dzień przed jego rozegraniem ze względu na wysoką temperaturę. Najlepsza piętnastka zawodników pierwszego przejazdu podczas drugiego startowała w odwróconej kolejności, a dopiero po nich zjeżdżali zajmujący miejsca 16-30. - Gdzie są teraz wszyscy zwolennicy uczciwości w tym sporcie? Gdzie najlepsi zawodnicy i FIS? Boicie się mówić o niezaprzeczalnej niesprawiedliwości? - pytał w poście na Instagramie legendarny Ivica Kostelić.

Na odprawie technicznej na dzień przed niedzielnym slalomem mężczyzn podczas mistrzostw świata w narciarstwie alpejskim w Cortinie d'Ampezzo zapadła bardzo kontrowersyjna decyzja. Ze względu na wysoką temperaturę, która mogła wpłynąć na stan trasy, zmieniono zasady rozgrywania konkurencji kilkanaście godzin przed startem pierwszych narciarzy.

Zobacz wideo Maryna Gąsienica-Daniel jedyna taka alpejka w Polsce. "Panie prezesie, nie jeżdżę, by się bawić"

Skandal na MŚ w Cortinie. Zmiana zasad na dzień przed slalomem mężczyzn. FIS wybrał, kto pojedzie w lepszych warunkach

Zamiast zwykłego odwrócenia kolejności startowej u zawodników po pierwszym przejeździe (najlepszy w pierwszym przejeździe jedzie jako ostatni, 30. zawodnik jako pierwszy), zdecydowano się podzielić stawkę. Najpierw w odwróconej kolejności wystartowała najlepsza piętnastka (najlepszy w pierwszym przejeździe jako ostatni, piętnasty zawodnik jako pierwszy), a po niej narciarze z miejsc 16-30. To bardzo kontrowersyjne rozwiązanie, które premiuje zawodników z najlepszej piętnastki. Inni mieli trudne warunki na trasie, a różnica pomiędzy choćby 15. i 16. zawodnikiem nie musiała być wyraźna. 

Maryna Gąsienica-Daniel na trasie giganta podczas MŚ w Cortinie d'AmpezzoMaryna Gąsienica-Daniel zapisała się w historii. "Presja? Ja nic nie muszę"

- Byłem na slalomie kobiet w sobotę i było ekstremalnie ciepło. Słońce padało na trasę, a zwłaszcza jej dolną część, a jej stan na tym cierpiał. Podczas pierwszego przejazdu slalomu mężczyzn wszystko się udało, ale potem potrzeba było zmian w rywalizacji. Kilku trenerów się z nimi nie zgadzało, ale podjęliśmy decyzję. To przynajmniej trochę chroniło faworytów, ale tak naprawdę każdy ma szansę znaleźć się w pierwszej piętnastce. I to nie powinno być możliwe, żeby zdobywać medal dla zawodnika z numerem 30 - stwierdził dyrektor Pucharu Świata Markus Waldner, cytowany przez austriacką telewizję Laola 1. 

Ivica Kostelić krytykuje FIS i apeluje do zawodników. "Wasza cisza tylko wspiera tę niesprawiedliwość"

O sprawie w poście na Instagramie wypowiedział się Ivica Kostelić, czterokrotny wicemistrz olimpijski, mistrz świata w slalomie z 2003 roku i zdobywca Kryształowej Kuli sprzed dziesięciu lat. Chorwat uderzył w nim nie tylko w organizatorów i FIS, których skrytykował, ale przede wszystkim w całe środowisko narciarstwa alpejskiego, w tym najlepszych zawodników. Wymownie umieścił w poście zdjęcie stada owiec i oznaczył piętnastu najlepszych zawodników Pucharu Świata. 

Maryna Gąsienica-DanieklApoloniusz Tajner chce dodatkowych pieniędzy dla Maryny Gąsienicy-Daniel! "Jest w grze"

- Gdzie są teraz wszyscy zwolennicy uczciwości w tym sporcie walczący o wolność? Gdzie jest FIS? Dlaczego nie wystąpi i nie przestanie odwracać się tyłkiem w stronę interesów skrzywdzonych? I przede wszystkim: gdzie są najlepsi zawodnicy? Boicie się mówić o niezaprzeczalnej niesprawiedliwości? Wy, czyli ci, którzy wierzą w uczciwość ponad wszystkim? Wasza cisza tylko wspiera tę niesprawiedliwość. A ona uderza w waszych kolegów z trasy, zwłaszcza młodszych, którzy chcieli walki fair, a będą większością tych, których dotknie ta decyzja. Szukamy tu mistrzów - czy wśród was jest ktoś taki? Siłę osiąga się poprzez wielkie serce i dobroduszność. Niesprawiedliwa rywalizacja to droga wybierana przez słabych. Zwycięstwo w sporcie osiągnięte niesprawiedliwie i bez honoru jest bezwartościowe. I nigdy nie zapominajcie: największe zło jest zawsze oparte o czyn kilku osób i ciszę wielu. Przemówcie teraz albo nie mówcie o uczciwości już nigdy - napisał ostro Ivica Kostelić.

Zawodnicy nie odpowiedzieli, choć Kristoffersen postawił pod znakiem zapytania sens zmian zasad

W wypowiedziach najlepszych po zakończeniu ostatniej konkurencji MŚ nie ma jednak ani słowa o formie rywalizacji, a jedynie o ich własnych wynikach. Jedynie brązowy medalista - Norweg Henrik Kristoffersen - wskazał na ciekawy wątek dotyczący warunków podczas pierwszego i drugiego przejazdu. Według niego organizatorzy jeszcze w sobotę polewali trasę wodą, żeby w niedzielę było na niej więcej lodu i "jak zwykle coś im nie wyszło". - Dlatego na początku rywalizacji miało być bardzo ślisko, a później o wiele łatwiej było utrzymywać się na trasie. To były zdecydowanie bardziej "moje warunki" - ocenił zawodnik cytowany przez agencję Reutera. I to, o czym mówi, stawia w złym świetle wcześniejsze wypowiedzi Markusa Waldnera tłumaczące zmianę zasad. Teraz wręcz nie miałyby sensu.

Złoto dla Norwegii po raz pierwszy od 24 lat

Złoty medal zdobył rodak Kristoffersena, Sebastian Foss-Solevaag, a srebro przypadło Austriakowi Adrianowi Pertlowi. To pierwsza wygrana w slalomie na mistrzostwach świata dla Norwega od 24 lat i złota Toma Stiansena w Sestriere. 

Maryna Gąsienica-Daniel na trasie w KronplatzMaryna Gąsienica-Daniel "rewelacją ostatnich tygodni". Zagraniczne media zauważyły życiowy sukces Polki

Nie pierwszy raz podczas imprezy w Cortinie d'Ampezzo dyskutuje się o uczciwości wobec zawodników w danej konkurencji. Sporo chaosu wywołał slalom gigant równoległy kobiet i mężczyzn, w którym Marcie Bassino i Katharinie Liensberger przyznano dwa złote medale, ale dopiero po proteście Austriaków. Obie zawodniczki miały bowiem identyczny czas rywalizacji, ale na początku organizatorzy za mistrzynię uznali Bassino, która szybciej przekroczyła linię mety po drugim przejeździe. Tak wykazała fotokomórka, ale chwilę później decyzję zmieniono. W dodatku całe zawody były dość niesprawiedliwe - faworyzowano zawodników, którzy drugi przejazd mieli na szybszej o około 0,7 sekundy czerwonej trasie. Ci, którzy kończyli rywalizację na niebieskiej, wyraźnie tracili, a pierwszy przejazd mógł im dać maksymalnie pół sekundy przewagi. Taką zasadę, używaną także w Pucharze Świata, argumentowano "uatrakcyjnieniem rywalizacji". Zmiany programu i zasad podczas mistrzostw świata w narciarstwie alpejskim się zdarzały, ale nigdy nie były tak rażące i nie wpływały w takim stopniu na wyniki.