Życiowy sukces Maryny Gąsienicy-Daniel! Fenomenalny początek, a później? To mógł być medal

Dominik Wardzichowski
Maryna Gąsienica-Daniel fenomenalnie rozpoczęła drugi przejazd slalomu giganta na mistrzostwach świata w Cortinie d'Ampezzo. Jechała po pewne prowadzenie, ale popełniła duży błąd, wytraciła prędkość i ostatecznie zakończyła zawody na szóstym miejscu. To jej życiowy sukces i najlepsze potwierdzenie, że jest w stanie rywalizować z najlepszymi!
Zobacz wideo Maryna Gąsienica-Daniel jedyna taka alpejka w Polsce. "Panie prezesie, nie jeżdżę, by się bawić"

Maryna Gąsienica-Daniel zajmowała siódme miejsce po pierwszym przejeździe slalomu giganta mistrzostw świata w Cortinie d'Ampezzo (Włochy). Polka pewnie, szybko i bez większych potknięć poradziła sobie z trudną technicznie trasą. Miała dobre miejsce do ataku, do liderującej Mikaeli Shiffrin traciła 57 setnych sekundy, a że jest mistrzynią drugich przejazdów, to optymizm był wielki.

- Czekam na tego giganta. Niech kibice zobaczą, że w narciarstwie alpejskim jeździ się normalnie, a nie według jakiegoś dziwnego pomysłu - mówił w rozmowie z Łukaszem Jachimiakiem Marcin Blauth, wiceprezes PZN ds. narciarstwa alpejskiego. Po slalomie gigancie równoległym, w którym Maryna Gąsienica-Daniel odpadła w ćwierćfinale, było rozczarowanie i rozgoryczenie, bo rywalizacja nie była sprawiedliwa. - To był najbardziej niesprawiedliwy i absurdalny wyścig w historii. Ktokolwiek zaczynał na niebieskim torze, praktycznie mógł czuć się zwycięzcą. Pi*****cie się! - tak zawody skomentowała Federica Brignone, gwiazda światowego narciarstwa.

Jeden błąd, jeden błąd

W czwartek o żadnych niesprawiedliwościach nie było mowy, a Maryna Gąsienica-Daniel potwierdziła, że w sezonie 2020/2021 jest w stanie rywalizować z najlepszymi zawodniczkami świata i to na tak trudnych trasach, jak ta podczas drugiego przejazdu mistrzostw świata. Polka zaryzykowała w drugim przejeździe. Pierwszą część trasy przejechała fenomenalnie, ale mniej więcej w połowie popełniła duży błąd, wytraciła prędkość, ale uratowała się, nie wypadła z trasy, odzyskała równowagę i dojechała do mety tracąc 27 setnych sekundy do Ramony Siebenhofer. Gdyby nie ten błąd Polka z dużą przewagą wyprzedziłaby Austriaczkę i zakręciła się w okolicach strefy medalowej. Ostatecznie ukończyła rywalizację na szóstym miejscu z czasem 2:32.19.

Maryna Gąsienica-DanielMaryna Gąsienica-Daniel otwiera wszystkim oczy! Wyjechała z ciemnych wieków. Czekaliśmy 35 lat

Złoto zgarnęła Lara Gut-Behrami ze Szwajcarii, do której Maryna Gąsienica-Daniel straciła sekundę i 57 setnych. Srebro wywalczyła Mikaela Shiffrin z USA, a brąz Katharina Liensberger z Austrii. Tytuł mistrzyni świata w slalomie gigancie decydował się do ostatnich metrów. Prowadząca po pierwszym przejeździe Shiffrin rozpoczęła dobrze, ale z każdym kolejnym pomiarem traciła kolejne setne sekundy i ostatecznie przegrała złoty medal o dwie setne! Dla Gut-Behrami to drugi złoty medal podczas tych mistrzostw świata, wcześniej triumfowała w supergigancie.

Jest nadzieja dla polskiego narciarstwa alpejskiego

W tym sezonie Gąsienica-Daniel punktowała w pięciu slalomach gigantach Pucharu Świata. Zajmowała w nich kolejno: 21., 11., 10., 11. i znów 11. miejsce. Wynik na mistrzostwach świata w Cortinie d'Ampezzo jest więc jej życiowym sukcesem. W slalomie gigancie wystartowała też 19-letnia Magdalena Łuczak. Po pierwszym przejeździe Polka zajmowała 25. miejsce, a ostatecznie ukończyła rywalizację na znakomitym 19. miejscu z czasem 2:35.08. Jest nadzieja dla polskiego narciarstwa alpejskiego!